piątek, 21 sierpnia 2015

ROZDZIAŁ XXXII

Kiedy Izzy wyszła z łazienki, w jej pokoju ulokował się już niezapowiedziany gość. Usiadła obok niego na łóżku i odrzuciła do tyłu włosy, które nadal były mokre po prysznicu. Czyniąc ten gest, niechcący pomoczyła również Jace'a, który odsunął się delikatnie, robiąc zgorszoną minę i ścierając wyimaginowane kropelki ze swojej twarzy.
- Oj, nie przesadzaj. Z cukru nie jesteś, nie roztopisz się – stwierdziła z przekąsem jego siostra.
Chłopak jedynie wzruszył ramionami i poprawił włosy bardzo wprawionym ruchem. Isabelle westchnęła i oparła brodę na dłoni, wpatrując się w niego z wyczekiwaniem. Nieczęsto zdarzało się, żeby od tak do niej przychodził. Dużo lepszy kontakt miała z Aleciem i doskonale zdawała sobie sprawę, że Jace również. Byli w końcu parabatai i wiedzieli o sobie niemal wszystko. Jeśli rozmawiali o czymś poważnym to zawsze w trójkę.
- Dzwoniłaś do Aleca? - zapytał, a dziewczyna kiwnęła głową, dając mu w ten sposób znak, że tak. - Odebrał? - kolejne pytanie, ale tym razem odpowiedź przecząca. - I pewnie też nie oddzwaniał, co? - uraczył ją swoim spojrzeniem.
- Nie, on też nie dzwonił – przyznała.
- Wiesz chociaż, gdzie jest?
Izzy zerknęła na niego i zmarszczyła brwi.
- A ty nie? - odpowiedziała pytaniem na pytanie. Jace wyprostował się i pokręcił głową. - U Magnusa – dodała ostrożnie.
Dziwiło ją to, że blondyn o tym nie wiedział. Alec zazwyczaj informował ich oboje o swoich wyjściach.
- Magnus wrócił? Czemu ja o tym nie wiem? - wyrzucał z siebie, coraz bardziej się złoszcząc. - Czemu mi nie powiedział?
- Nie wiem – wzruszyła ramionami i patrzyła, jak ten wyciąga telefon i szuka w nim czegoś nerwowo.
Znalazł numer brata i wybrał zieloną słuchawkę. Jak się okazało, chłopak i tym razem nie odebrał. Po kilkunastu sygnałach włączyła się poczta głosowa, ale blondyn ją zignorował, wściekle okładając urządzenie.
- Czemu się tak denerwujesz? - chciała wiedzieć dziewczyna, którą jego zachowanie zaczynało dziwić znacznie bardziej niż to, że chłopak nie został poinformowany o niczym przez swojego parabatai.
- Bo ten kretyn nie raczył nawet powiadomić kogokolwiek o tym, o której łaskawie zjawi się z powrotem – odburknął.
Izzy zaśmiała się cicho.
- Ty nigdy tego nie robisz, więc nie powinieneś się wypowiadać na ten temat – wypomniała mu.
- Ale on zawsze nam mówił – warknął.
- Jace, bo pomyślę, że masz uczucia i że się... Och Razjelu – teatralnie przyłożyła sobie dłoń do serca – o niego martwisz – dodała konspiracyjnym szeptem.
Blondyn skwitował jej słowa krzywą miną.
- Naprawdę, bardzo śmieszne – powiedział i pokazał jej język. - Po prostu to on zawsze jest określany jako wzór do naśladowania, a dzisiejszym zachowaniem pokazuje, że na to nie zasługuje.
Dziewczyna uśmiechała się do niego przez cały czas, kiedy mówił.
- Raz mu się zdarzyło, a ty się od razu bulwersujesz – wytknęła mu. - Wrócił jego chłopak, to chyba normalne, że chce spędzić z nim trochę czasu – powiedziała jak gdyby nigdy nic.
- A myślisz, że co robią? - zapytał prowokująco. - Jest późno, a jego nadal nie ma – udał, ze się zastanawia.
Izzy otworzyła szerzej oczy.
- Jace, zboczeńcu! - oburzyła się i walnęła go poduszką. - Nie chcę nawet o tym myśleć! To ich sprawa co robią, nie powinno cię to w ogóle interesować - dalej go okładała.
- Ciekawe kto jest na górze - mówił do siebie cicho, marszcząc brwi, jakby rzeczywiście go to zastanawiało.
- Jesteś okropny! Nie mam zamiaru prowadzić z tobą takich dyskusji.
Blondyn wybuchnął niepohamowanym śmiechem, nieudolnie próbując ukryć się rękoma przed poduszką, kiedy zobaczył jej minę. Nocna Łowczyni nie wiedziała, co o tym myśleć. W końcu stwierdziła, że Jace w dzieciństwie dostał pewnie w głowę jakimś ciężkim narzędziem.
- Dobra, dobra - wyjęczał, poddając się. - Już, koniec. Przecież żartuję! Mnie też nie interesują ich łóżkowe przeżycia - przyznał.
Dziewczyna odłożyła narzędzie tortur i spojrzała na brata. Ten z kolei wstał z łóżka i przeciągnął się, ziewając.
- Będę się zwijał. Spróbuj jeszcze raz zadzwonić do Aleca - ruszył w stronę drzwi. - Jeśli nie wróci do północy, złożymy im wizytę. Będzie śmiesznie - potarł zabawnie dłonie, jak osoba, która obmyśliła właśnie jakiś niecny plan.
- Zapomnij!
Jace zaśmiał się i w ostatniej chwili uchylił się przed lecącą w jego stronę poduszką. Posłał siostrze buziaka i życząc jej dobrej nocy, szybko opuścił jej pokój.

***

- Mało słychać – stwierdził Ragnor, stojąc tak blisko drzwi jak tylko się dało.
- To są ich prywatne sprawy, nie wiem w ogóle dlaczego podsłuchujesz – skarciła go jego przyjaciółka, Cate.
Oboje stali w kuchni Magnusa i starali się wybadać, kiedy trzeba będzie wkroczyć do akcji i wspomóc przyjaciela. Jak na razie nic nie wskazywało na to, by miała polać się krew, więc było dobrze. Chociaż czy dobrze to słowo, którym można było opisać ich zachowanie? Póki co była to jedynie kłótnia, ale słowa, które padały, były coraz ostrzejsze. I wydobywały się głównie z ust młodszego.
- Muszę przyznać, że chłopak ma gadane – skomentowała argumentację Aleca Cate.
- I charakterek – zgodził się z nią przyjaciel.
- Jak myślisz, ile to jeszcze potrwa? - wskazała głową salon.
- Nie mam pojęcia – wzruszył ramionami. - Ale liczę na to, że niedługo, bo mam już dość tego miejsca – wskazał na kuchnię Magnusa. - Za dużo kolorów – stwierdził z niesmakiem, a Cate nie mogła tego inaczej skomentować, jak tylko się zaśmiać.

***

Magnus chodził po salonie w kółko, wciąż wydeptując tę samą trasę. Nie miał już siły na jakiekolwiek kłótnie. To wszystko było bez sensu. Nie wiedział już co mówić ani co myśleć. W głowie miał jeden wielki mętlik, a żeby tego było mało, doskonale zdawał sobie sprawę, że gdyby tylko od początku powiedział swojemu chłopakowi całą prawdę, uniknęliby tej niezręcznej rozmowy, która wymykała im się spod kontroli. Naprawdę nie chciał okłamywać Aleca, ale łudził się nadzieją, że przebrnie przez to sam bez mieszania go w jakiekolwiek sprawy, które go z pewnością nie dotyczyły. W ogóle nie powinien wiedzieć o żadnych zamieszkach, a już na pewno o tym, że w swoim mieszkaniu przetrzymuje prawdopodobną sprawczynię tego wszystkiego. I co on sobie o nim teraz pomyśli? To nie pomaga im w utrzymywaniu dobrych stosunków, o prawidłowo funkcjonującym związku już nie mówiąc.
A Alec? Wpatrywał się w czarownika i liczył jego kroki, bo pomagało mu się to uspokoić. Wydawało mu się, że ten zaraz udepcze sobie w dywanie dobrze widoczną ścieżkę i dziwił się odrobinę, że to jeszcze nie nastąpiło. Bane chodził i chodził, zerkając na niego co jakiś czas ze smutkiem w oczach. Lightwood miał pojęcie o tym, że mężczyźnie było przykro, bo wypisane to było w jego oczach. Sam chciał chciał zakończyć te beznadziejną wymianę zdań, ale z drugiej strony zdawał sobie sprawę z tego, że nie może pozwolić na to, by ten go oszukiwał. Dlaczego od razu nie powiedział mu o tym wszystkim? Dlaczego, na Razjela, rzucił na niego jakieś zaklęcie?! To już był szczyt! Nie ufał mu? Przecież nie dalej jak kilka godzin temu zapewniał go, że jest zupełnie inaczej.
- Dlaczego nie mogę tam wejść?! - zapytał po raz kolejny Nocny Łowca, nerwowo tupiąc nogą i wskazując dłonią na pokój, o którym cały czas rozmawiali.
Magnus odetchnął kilka razy, zanim odpowiedział. Nie mógł zacząć krzyczeć, bo to tylko pogorszyłoby sprawę. Nie mógł, chociaż najchętniej właśnie to by zrobił. Albo ewentualnie rzucił się na chłopaka, niekoniecznie po to by go uderzyć.
- Ile razy mam ci powtarzać, ze to niebezpieczne? - nie chciał w kółko tłuc tego samego tematu.
- A ile razy ja mam ci powtarzać, że się nie boję? - odpyskował mu chłopak niemal automatycznie.
- Wiem, że się nie boisz! - podniósł odrobinę głos, ale zaraz się opamiętał i kontynuował już spokojniej. - Ale ja się boję. O ciebie – spojrzał mu w oczy. - Usiądźmy, porozmawiajmy na spokojnie – zaproponował.
Lightwood pokręcił głową.
- Nie wiem, czy to w czymś pomoże. Nie widzę żadnej różnicy między tym czy stoję, czy siedzę, naprawdę – wzruszył ramionami.
Drugiej propozycji nie skomentował, bo wiedział, że ten ma rację. Powinien się uspokoić.
- Jak chcesz – wyznał Magnus i zrezygnowany spojrzał tęsknym wzrokiem na kanapę. - Ja usiądę, mam już dość chodzenia. Poza tym zaczynają mnie już boleć nogi – pożalił się.
- Jasne, nie krępuj się.
Bane zignorował jego lekko kpiący ton i opadł na mebel, wzdychając cichutko. Och, przydałby mu się masaż.
- To Ragnor ją pierwszy zobaczył i było to zupełnie przypadkowe spotkanie. Na początku nie wiedzieliśmy nawet, że nie jest jednym z nas, Podziemnych. Nie wiem, jak to zrobiła, ale idealnie wtapiała się w tłum. Podczas kiedy my zajmowaliśmy się harmidrem, który powstał, ona gdzieś zniknęła, przepadła – tłumaczył spokojnie. - Staraliśmy się wybadać, kto zapoczątkował to całe zamieszanie i wszystko wskazywało właśnie na jej osobę. Popełniliśmy błąd, że nie złapaliśmy jej, kiedy pierwszy raz ją spotkaliśmy, ale naprawdę nie wydawała się być sprawczynią buntu. Jej ponowne poszukiwania zajęły nam naprawdę dużo czasu. Znaleźliśmy ją w jakimś opuszczonym budynku. Zdradził ją przeraźliwy odór, który unosił się w całej okolicy. Była ranna i to stąd ten zapach. Ten jeden fakt umocnił nas w przekonaniu, że ta dziwna istota z pewnością nie należy do naszego świata – westchnął i oparł łokcie na kolanach, pochylając się delikatnie do przodu.
Alec zainteresowany jego monologiem mimowolnie podszedł bliżej.
- Rozumiem, ale co to ma do rzeczy? - zapytał.
Magnus obrócił się zdziwiony i na niego spojrzał. Uśmiechnął się ledwo zauważalnie, kiedy zdał sobie sprawę, że chłopak stał tuż za nim, przyglądając mu się z zaciekawieniem. Zawsze to lepsze niż złość.
- To, że mimo iż była ranna, ciężko nam było ją obezwładnić. A działaliśmy we trójkę, Cate, Ragnor i ja – wyjaśnił. - Poza tym kiedy przenosiliśmy ją do mojego mieszkania, odzyskiwała już siły. Nie wiem jak, ale jej rana się zabliźniała. Naprawdę nie mam pojęcia, w jakim jest teraz stanie, dlatego wolę nie ryzykować, wpuszczając cię do środka – zmarszczył czoło, wpatrując się w swoje splecione dłonie.
Alec podszedł do okna i patrzył na widok za nim. Splótł ręce na piersi i nie odzywał się przez chwilę. Myślał nad odpowiedzią. Wiedział, że jeśli chodziłoby o Magnusa, postąpiłby tak samo, ale na Razjela! Sam potrafi o siebie zadbać, nie potrzebuje niańki.
- Magnus – zwrócił się bezpośrednio do niego, choć nadal na niego nie patrzył. - Jestem Nocnym Łowcą – przypomniał mu. - Od urodzenia jestem szkolony do walki wręcz i z użyciem broni. Poluję na demony i je zabijam – powiedział jak gdyby nigdy nic. - To dla mnie żadna nowość. Zawsze staram się być przygotowany na atak, bo tak mi wpajano odkąd zacząłem chodzić. Potrafię o siebie zadbać, wierz mi, nic mi się nie stanie – dokończył, zerkając na niego.
Magnus schował twarz w dłoniach i myślał intensywnie. Od tego wszystkiego rozbolała go głowa.
- Zdaję sobie sprawę z tego, że jesteś Nocnym Łowcą, ale nie myślisz racjonalnie. Nie widziałeś jej i nie wiesz, do czego jest zdolna. Najpierw musimy zdobyć jej zaufanie, żeby pozwolić ci zostać z nią sam na sam. Musimy się o niej dowiedzieć jak najwięcej. Jeśli okaże się, ze nam nie zagraża, wrócimy do tej rozmowy – powiedział.
- Nie chcę do niej wracać! Chcę po prostu zobaczyć tę dziewczynę! Co mi może zrobić?!
- Dużo, Alec, dużo ci może zrobić! - obrócił się w jego stronę i wymierzył w niego palcem. - Nawet nie wiesz co! I tak, ja również nie wiem – dodał, kiedy chłopak otworzył usta, by coś powiedzieć. - Ale ja mam chociaż trochę rozumu, by normalnie myśleć! W głowie mam już masę scenariuszy i nie wiem nawet, czy któryś z nich jest prawdziwy! Chciałbym, żeby ta dziewczyna okazała się zupełnie inna, chciałbym się co do niej mylić, ale póki co nic o niej nie wiemy! Nie wiemy nawet, z którego pochodzi wymiaru.
Lightwood słuchał jego wypowiedzi w skupieniu, co jakiś czas kiwając głową. Może i miał trochę racji, ale przecież nie można ciągnąć tego w nieskończoność!
- Dlaczego jesteś tak pesymistycznie wobec niej nastawiony? Sam cały czas powtarzasz, że nic o niej nie wiesz! - przypomniał mu surowo.
Magnus złapał się za głowę, palcami delikatnie i w miarę dyskretnie masując skronie. Ból z każdą mijaną minutą i padającym słowem przybierał na sile.
- A jak mam być nastawiony?! Jeśli to ona była prowodyrem całego tego zamieszania, to jak myślisz, jest do nas pozytywnie nastawiona? Przybyła w pokojowych zamiarach? A może po prostu chciała wypić kawę w miłym towarzystwie? - dorzucił sarkastycznie. - Ja myślę, że nie, ale oświeć mnie, jeśli się mylę! Może masz jakieś inne wytłumaczenie na jej zachowanie? No, słucham! - patrzył na zagubienie w pięknych oczach chłopaka, który nie wiedział, co powiedzieć. - Tak też myślałem – dodał, kiedy nie usłyszał żadnej odpowiedzi.
Podobno najlepszą obroną jest atak.
- Dalej jednak nie pojmuję, dlaczego tak wyolbrzymiasz jej zdolności – powiedział cicho Alec, opierając się o ścianę i odwracając w stronę mężczyzny.
- Mówiłem ci już o jej ranie. Sama na naszych oczach zaczęła się zrastać i to w zastraszającym tempie – przymknął oczy i odchylił głowę do tyłu. - Ale to nie wszystko. Razem z Ragnorem opracowaliśmy miksturę, składającą się z różnych ziół i preparatów. Zmieszaliśmy naprawdę dużo rzeczy, po których ty, jako Nocny Łowca, który jak doskonale zdajesz sobie sprawę, jest odporny na różne specyfiki, spałbyś dobre dwa tygodnie. Ona obudziła się po dwóch dniach! Rozumiesz? Przez te dwa dni wchodziliśmy tam i sprawdzaliśmy pewne odruchy czy cechy, ale to na nic się zdało.
Alec, który patrzył do tej pory na czubki swoich butów, podniósł teraz wzrok na Bane'a. Wierzył w to, co mówił czarownik i nie miał zamiaru tego w jakikolwiek sposób podważyć. Jego uwaga skupiła się jednak na innym, ważnym dla niego szczególe.
- Znaleźliście ją i przyprowadziliście do ciebie? - zapytał.
Magnus zmarszczył brwi. Dlaczego chłopak o to pyta? Przecież już mu mówił, że tak było.
- No tak – zgodził się.
- Dopiero potem podaliście jej tę miksturę? - kontynuował tonem, który nie zdradzał żadnych emocji.
- Tak – ponownie przytaknął. - Do czego zmierzasz? - chciał wiedzieć.
Alec myślał przez chwilę.
- Dlaczego więc nie zadzwoniłeś do mnie wcześniej? Skoro byłeś w mieście, dlaczego odezwałeś się dopiero po dwóch dniach?! - podniósł głos. - Nie wiedziałem, co się z tobą działo!
- Alec, zrozum, ze nie mogłem tego zrobić! Ile razy mam ci to jeszcze mówić? Nie chciałem cię w to mieszać!
- Teraz już jestem w to zamieszany – przyznał Alec, kiwając głową.
Magnus z kolei pokręcił swoją przecząco.
- Nie – stwierdził. - Teraz po prostu o tym wiesz. Zamieszany w to nie jesteś, nie musisz czuć się za nic odpowiedzialny.
- Chcę ci pomóc! - wyprostował się momentalnie, słysząc jego słowa. - Nie możesz mnie teraz od tak sobie od wszystkiego odsunąć!
- Czy ty mnie w ogóle słuchałeś? Wiesz, co do ciebie mówiłem? To niebezpieczne!
- Aha, czyli ja nie mogę zbliżyć się do tej istoty, bo ty mi zabraniasz, tłumacząc to tym, że to niebezpieczne i się o mnie boisz? To teraz ty mnie posłuchaj! Ja również nie pozwalam ci badać tej sprawy.
- Niby dlaczego?! - rzucił mu wrogie spojrzenie, czego chłopak nawet nie zauważył, bo z zaciętą miną wpatrywał się w swoje paznokcie.
- Bo to niebezpieczne – wzruszył ramionami. - Nie pozwolę, by ci się coś stało - uniósł głowę i spojrzał mu hardo w oczy.
- Nie bądź śmieszny!
- Dlaczego? Nie widzę w tym nic śmiesznego. Martwię się o ciebie i chcę dla ciebie jak najlepiej - powiedział, na co czarownik prychnął. - Wątpisz w to?! - zapytał z niedowierzaniem.
- Jakże bym śmiał - zaśmiał się cichutko.
Alec podszedł bliżej niego z poważną miną.
- Naprawdę mi na tobie zależy i nie chciałbym kończyć tego związku, ale musisz mi ufać - powiedział. - Też się o ciebie boję, ale nie panikuję tak jak ty. Daję ci szansę wyboru - mówił tonem negocjatora - albo zajmiemy się tym oboje, albo żaden. Wybór należy do ciebie, moje zdanie znasz - wyznał. - Chcę wam pomóc.
Magnus nie wiedział, co powiedzieć. Nawet nie myślał o tym, że chłopak mógłby postawić mu ultimatum.
- Alec..
- Decyzja należy do ciebie - przerwał mu.
Lightwood wiedział, że stawianie go w takiej sytuacji jest nie fair, ale nie widział innego wyjścia. Zachowywał się jak dziecko, ale przecież nie mógł pozwolić na to, by Bane'owi się coś stało. Nie zostawi go z tym samego, a już na pewno nie po tym, jak ten gorączkowo opowiadał o tym, jakie to niebezpieczne. Przysiadł na fotelu i czekał, aż czarownik zabierze głos. Tyle że Magnus nie wiedział, co powiedzieć. Wstał i zaczął krążyć po pokoju, usilnie starając się z tego jakoś wybrnąć. Przeszukiwał umysł w celu znalezienia jakiegokolwiek pomysłu. Nic mu jednak nie przychodziło do głowy. Musiał przyznać, że chłopak postawił go w kłopotliwej sytuacji, ale na jego miejscu nie wpadłby pewnie na nic lepszego. Nocny Łowca dobrze wiedział, co robi.
Jeszcze przed chwilą skakali sobie do gardeł, a teraz nie mówili nic. Cisza, jaka nastała, działała kojąco na obolałą głowę czarownika. Zerknął ukradkiem na chłopaka. No tak, siedział potulnie jak baranek.
- Stawiasz mnie w trudnej sytuacji - zaczął, siadając.
- To się nazywa kompromis - stwierdził Nocny Łowca. - Musisz jedynie zdecydować.
- Jedynie? - prychnął. - To jest najtrudniejsze.
- Dlaczego? - zapytał. - Albo razem, albo wcale.
- Jesteś w błędzie! To nie jest łatwe! Nie mogę zostawić przyjaciół z tym samych, choć z drugiej strony jeśli się zgodzę, ty również będziesz musiał w tym uczestniczyć!
- Dlaczego się tak zapierasz przed tym, żebym wam pomógł? Przecież chcę dobrze! - również zaczął krzyczeć. - I nic nikomu nie powiem, wiesz o tym.
- To nie o to chodzi! I dobrze wiesz, dlaczego nie chcę byś był w to zamieszany!
- Nie traktuj mnie jak dziecko!
- To się tak nie zachowuj!
Obaj byli bardzo rozdrażnieni, kłótnia dawała im się we znaki. Magnus myślał intensywnie. Podjęcie decyzji naprawdę nie było proste. Musiał przemyśleć wszystkie za i przeciw. Dodatkowo fakt, że Lightwood cały czas się w niego uważnie wpatrywał, wcale mu nie pomagał.
- Zrobimy tak - zaczął bezsilnie. - Wrócisz tu za dwa dni, w sobotę po treningu. W niedzielę ich nie masz, więc będziesz mógł zostać w sobotę na noc i cały następny dzień. Musisz mi obiecać, że nikt się o tym nie dowie. Możesz powiedzieć, że będziesz u mnie, ale nie wspominaj, co będziemy robić, jasne? - zapytał, a ten potaknął. - Wymyślisz coś - machnął ręką. - Proszę cię tylko o jedno, przemyśl to jeszcze, naprawdę. W każdej chwili będziesz mógł przestać nam pomagać, wolałbym jednak, żebyś wcale tego nie robił, ale przecież nie pozwolisz mi czegoś sobie zakazać, prawda? - dodał z kpiną.
Rozsadzający ból głowy był nieporównywalny z czymkolwiek innym. Magnus nie dawał już rady, potrzebował jakiejś tabletki, natychmiast. Przez to że jej jeszcze nie wziął stawał się bardziej drażliwy i nieprzyjemny. Obawiał się, że pod wpływem chwili coś powie, a potem będzie tego żałował.
- Rodzeństwu też nie mogę powiedzieć? Wiesz, że również mogliby się przydać..
- Jasne, brakuje mi tu tylko wszechwiedzącego Jace'a! - wstał i podszedł gniewnie do okna. - Powiedziałem, że masz nie mówić nikomu!
- Zrozumiałem! Nie musisz krzyczeć. Trzeba było powiedzieć, ze ich nie lubisz! Nie proponowałbym..
- Jejku, przecież to nie o to chodzi! - wybuchnął, znów mu przerywając. - Nie wiem po prostu, jak mogliby pomóc! Nie są Podziemnymi, nie należą do świata, do którego ja należę!
Alec siedział z rozdziawionymi ustami, wpatrując się w swojego chłopaka. Nie widział go nigdy tak wściekłego. I to co powiedział..
- Magnus - zaczął niepewnie Lightwood. - Ja też nie jestem Podziemnym.. Też nie należę do twojego świata? - zapytał z bólem w głosie.
Do Bane'a dopiero teraz dotarło, co przed chwilą wyszło z jego ust. Nie wierzył, jak mógł powiedzieć coś takiego?!
- Ja.. Alec, ja .. - wyciągnął w jego stronę dłoń, a drugą zgiął w pięść i przycisnął do ust.
Do oczu napłynęły mu łzy, kiedy zobaczył minę Aleca.
- Ja.. Rozumiem - wstał i rozejrzał się po pokoju, nie wiedział co zrobić, ani jak się zachować. - Już pójdę - głos mu się załamywał.
Jego twarz nie wyrażała żadnych emocji, a szeroko otwarte oczy błądziły po całym pomieszczeniu. Nie wiedział, co zrobić z rękoma, więc po prostu włożył je do kieszeni. Dopiero kiedy był przy drzwiach nie wytrzymał i skrzywił się. Dosłownie na sekundę jego twarz wykrzywił brzydki grymas, który wyrażał cały jego ból. Dla Magnusa był to nóż prosto w serce.

______________________________________________

Witam wszystkich, groszki :*
Rozdział miał się pojawić już wczoraj i zapewniam was, że był napisany. Miałam jednak pewne problemy z internetem, dlatego publikuję go dzisiaj. Mam nadzieję, że nie macie mi tego za złe :)
Dziękuję za wszystkie komentarze i wejścia i liczę na to samo również pod tym postem! :)
Buuuziaki :*

PS Może ktoś zauważył, ale post dodał się trzy razy. Z powodu problemów z internetem nie mogłam usunąć dwóch pozostałych, ale w końcu się udało. W tym miejscu chciałam serdecznie przeprosić mojego kochanego Kaczorka, bo usunęłam wersję, którą zdążyła już skomentować. Mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe :*

24 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tu Vakme z http://ask.fm/vakme. Proszę, przestań mnie informować o nowych rozdziałach, bo nie czytam twojego opowiadania i robisz mi tylko spam.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, żaden problem. Dziękuję, że mnie poinformowałaś i przepraszam za spam :)

      Usuń
  3. Uhu widzę, że jest przedsmak tego o czym gadałyśmy WIĘCEJ! CHCĘ WIĘCEJ! Xd
    Rozdział jak zwykle *jakże by inaczej* MEGA xd
    Weny :*
    Cherry~
    P.S Sorry, że taki krótki komentarz ale jestem MEGA *nadużywam tego słowa xd* podjarana xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że chcesz więcej, a mi to schlebia! :)
      Dziękuję ci bardzo :*

      Usuń
  4. Wow...
    Zajebisty blog. I ten rozdział taki smutny... Aż się łza kręci w oku.
    Ale powiem, że już dawno szukałem czegoś o nas - homoseksualistach- i nareszcie znalazłem. A tak wgl to skąd ty tyle wiesz. W sensie co robimy i JAK to robimy???
    Aż jestem ciekaw odpowiedzi na to pytanie.
    Czekam na kolejny rozdział
    Pozdrawiam
    Max#

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm.. Dużo czytam. Miałam też kontakt z homoseksualistą, dzięki któremu zresztą zmienił się mój stosunek. Nie piszę oczywiście, że nie byłam tolerancyjna, co to to nie, ale wiesz.. Niestety kontakt się urwał, ale nic nie zrobię. Chłopak był naprawdę fajny i z pewnością każdy by go polubił :)
      Dziękuję ci bardzo i do następnego!

      Usuń
    2. W sumie to byłem ciekaw czy ktoś spróbuje napisać coś bardziej szczegółowo. I w sumie na razie tylko twój blog to "obrazuje''. Siostra poleciła mi tą ksąażkę o darach Anioła. i Z początku ociągałem się, ale jak mnie oświeciła, że jest homoseksualista to od razu zacząłem to czytać i przeczytałem to. Zacząłem szukać blogów bo chciałem się dowiedzieć więcej o wątku akurat tej konkretnej pary. Jednym słowem. Uwielbiam wiedzieć co się dzieje między wierszami XD. i twój blo jest NAJLEPSZY!!! A i weź ten rozdział napisz jak najszybciej bo uważam, że to totalna masakra CZEKAĆ na te rozdziały. A co do tego chłopaka to z prawie każdym z nas, że się tak wyrażę. jest bardzo dobry kontakt, nwm czm ale tak jest. jeżeli chodzi o dziewczyny, rzecz jasna. ;) bo mam inne zdanie jeżeli chodzi o chłopaków :)
      Pozderki :D
      Max#

      Usuń
    3. Rozumiem i bardzo mnie cieszy, że podoba ci się to, co piszę. A rozdział będzie dzisiaj!
      I mam jeszcze pytanko: jakie masz zdanie, jeżeli chodzi o chłopaków? Jakoś mnie to tak zaciekawiło. Jeśli nie chcesz, nie musisz o tym pisać, ale chętnie poznam odpowiedź :)
      Buziaki :*

      Usuń
    4. Sry, że tu się tak wpycham w tą jakże porywającą rozmowę *bez kappa tak?* ale takie słówko do Maxa, wiesz jest mega dużo blogów gdzie ludzie opisują to rly szczegółowo xd
      Cherry~

      Usuń
    5. Właśnie, raz na jeden taki trafiłam i przez tydzień miałam koszmary... Cóż dziewczyna może i pisała ładnie ale zdecydowanie za szczegółowo. Ble...
      MP

      Usuń
    6. wtf!!!!!
      jak się nazywa??? tak z czystej ciekawości się spytam
      Max#

      Usuń
  5. Ale ekstra!!!!!
    I zgadzam się z Maxem. Aż się łeska kręci.
    Jak mogłaś to zrobić! ;) Kiedy się pogodzą?? Aż nie mogę się doczekać.
    To co następny 25 sierpnia??? XDD
    A ty Cherry nie pszestawaj ''MEGOWAĆ'' i słowo MEGA jest MEGA zajebiste XDD
    Czekam na jakąś dirty scenkę ;)
    Życzę weny, weny i mnóstwa czasu
    Buzioleeeee :**
    Kaczor*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogę ci powiedzieć, kiedy się pogodzą, ale obiecuję, że to zrobią! :)
      25? Naprawdę? :D
      Dziękuję dziękuję, buziaki :*

      Usuń
  6. Bardzo podoba mi się urozmaicenie w postaci kłótni, bo ciągle była rutyna, chociaż trochę smuteczek, że mają "kryzys" ;-; :'). A prosos roli w łóżku, czemu Magnus jest na dole x'D ? ~T

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rutyna? Uch, to muszę się wziąć za akcję! :)
      Dlaczego to Magnus jest na dole? Hmm.. Jakoś nie widzę go w roli dominatora. Jeśli chodzi o jakieś sprzeczki czy przekomarzania to jak najbardziej, ale jeśli chodzi o sprawy łóżkowe, to nie mogłabym przedstawić Aleca jako pasywa. Jakoś mi się to gryzie z wyobrażeniem go sobie jako odważnego, pewnego siebie Nocnego Łowcy. I chyba właśnie w ten oto może odrobinę niezrozumiały dla niektórych sposób, to Magnus "wylądował" na dole :)
      Dziękuję i pozdrawiam :*

      Usuń
    2. Ok, te argumenty do mnie trafiają :') ~T

      Usuń
    3. No ale mimo wszystko Mags jest taki no jakby to ująć bardziej męski :× A Alec xd Spróbuj na to spojrzeć od strony jego charakteru. Jest taki potulny no :×
      Może po tym wyląduje na dole xd
      Cherry~

      Usuń
    4. Cherry, jakby Alec to zobaczył to ucierpiało by jego męskie ego x"D ~T

      Usuń
    5. Masz rację! i to my musimy o nie dbać, nie możemy pozwolić na to, by jego męskie ego zostało choć odrobinę nadszarpnięte. Ale zobaczymy jeszcze :)

      Usuń
    6. Ej a Magnusiątko? On nie ma męskiego ega? ;---;
      Cherry~

      Usuń
  7. Nie dawno znalazłam tego bloga i muszę przyznać że bardzo mi się podoba! Jest naprawdę mega hiper super fajny! Ale nie mogę się doczekac następnego rozdziału. Chyba że o czymś nie wiem i powstał inny blog z kontynuacją. ~ Ava

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie! Mam nadzieję, że nikt nie bawi się w kontynuację tego bloga poza mną oczywiście! :)
      I dziękuję ci bardzo za miłe słowa. Rozdziały pojawiają się w odstępach co najmniej kilku dni, a kolejny już dzisiaj.
      Buziaki :*

      Usuń