wtorek, 28 czerwca 2016

ROZDZIAŁ LXIX

- Na pewno wszystko pamiętacie? – Magnus już po raz któryś zadał to pytanie rodzicom swojego chłopaka. Chciał mieć pewność, że każdy szczegół jest jak najlepiej dopracowany i że wszystko pójdzie jak z płatka. Znajdowali się w specjalnie przygotowanym na tę okazję skrzydle z dala od innych mieszkańców Instytutu i dosłownie ostatnie drobnostki dzieliły ich od uzyskania chcianego efektu. – Wiecie co i kiedy robić? – dopytał i jeszcze raz przeszedł się w kierunku poustawianych świec, by przesunąć je o milimetr.
            W swojej pracy zawsze był bardzo dokładny. Nie lubił niechlujstwa i cenił sobie porządek. Wiedział, że poprawnie przygotowane pomieszczenie i brak bałaganu w papierach to połowa sukcesu. Kiedy rozpoczynał tłumaczenie tekstów od Maryse, nawet mu się nie śniło, że kiedykolwiek będzie musiał wzywać demona, by ten pomógł im rozwikłać zagadkę, która w międzyczasie się pojawiła. Nie było innego wyjścia, mimo iż zadanie to było bardzo niebezpieczne. Istota, z jaką miał mieć do czynienia, była bardzo potężna i zdawał sobie sprawę z tego, że jego moc może okazać się za słaba, by utrzymać go w pełni sił do końca rytuału. Nie było to jednak najważniejsze, bo na szczęście nie było to konieczne. Wystarczyło tylko, że go wezwie, a cała reszta sama się zrobi.
- Oczywiście że tak – przyznał Robert Lightwood, patrząc na swoją żonę.
            Mężczyzna denerwował się tym wszystkim i wiedział, że Maryse również nie pozostawała obojętna. Oboje mieli świadomość konsekwencji całej akcji, ale i zdawali sobie sprawę, że to jedyna możliwa opcja. Dzięki temu mogli raz na zawsze zakończyć to, co rozpoczął Magnus. Praca, jaką wykonał, nie należała do najłatwiejszych i zajęła mu stosunkowo dużo czasu, który jest przecież bardzo cenny. Gdyby się teraz poddali, całe starania i wysiłek czarownika poszedłby na marne.
 - Dobrze – przyznał Bane, ale mimo odpowiedzi Nocnego Łowcy ponownie zaczął wygłaszać swoje rady. – Jest wysoce prawdopodobne, że nie będę w stanie zakończyć połączenia z demonem, więc to wy będziecie musieli to zrobić – zwrócił się do Lightwood’ów. – Na kartce zapisałem słowa, które są do tego konieczne. Wystarczy je tylko przeczytać, obsypać pentagram sproszkowanym zielem, które znajduje się tutaj – wskazał na odpowiednią miseczkę, ustawioną na stoliku – i to powinno załatwić sprawę. Demon sam uda się do swojego wymiaru – wyjaśnił pokrótce i kiwnął głową. – Rzuciłem też dodatkowy czar, aby wasze czujniki nie zarejestrowały jego obecności i nie wzbudziły tym samym niepotrzebnego harmidru.
- Wiemy, Magnusie – przyznała Maryse. – Już to mówiłeś – przypomniała mu.
- Ale nie zaszkodzi powtórzyć – burknął czarownik, rzucając jej karcące spojrzenie. – Nie możecie niczego zniszczyć. Wasze zadanie jest bardzo ważne. Demon musi udać się z powrotem do swojego świata, bo inaczej może nie być tak kolorowo. Nawet zgraja Nocnych Łowców by sobie z nim nie poradziła – dodał i o dziwo mówił szczerze.
            Kobieta już nic nie odpowiedziała, po prostu się w niego wpatrując. Wiedziała, że Magnus miał rację i trochę ją to bolało. Jak na Nocnego Łowcę przystało, nie lubiła być bezradna, a to właśnie próbował jej przekazać czarownik. Była mu bardzo wdzięczna za to, do czego doszedł. Wiedziała, że bez jego pomocy sami by sobie nie poradzili. W zasadzie podziwiała go też za to, w jakim czasie udało mu się tego wszystkiego dokonać. Bane nie dość, że był bardzo dobrym czarownikiem, to jeszcze pracował szybko i wydajnie. Nawet teraz kiedy cały czas coś poprawiał i dopinał na ostatni guzik, jego precyzja nie malała.
- Dobrze, wydaje mi się, że już wszystko gotowe – przyznał szczerze czarownik. – Możemy zaczynać – zapowiedział. – Ustawcie się w odpowiednich miejscach i wykonujcie tylko i wyłącznie moje polecenia – poradził i rozpoczął proces.

***

            Jason już po raz kolejny zastanawiał się, co ma zrobić. Może i telefon teraz milczał, ale był pewien, że wieczorem będzie dzwonić. Już od jakiegoś czasu o tej samej porze Aaron próbował się z nim skontaktować, ale on nie odbierał. Nie chciał z nim rozmawiać. Za dużo czasu mu poświęcił i chciał się raz na zawsze od niego odciąć. Chyba dopiero teraz doszło do niego, w co tak naprawdę się wmieszał. Całe życie podobały mu się dziewczyny, a teraz przez jedną głupią akcję i swoją nieuwagę wplątał się w jakąś dziwną relację z innym chłopakiem. To było dla niego niepojęte. Nie chciał tego, ale mimo to czuł, że zaczyna się przyzwyczajać do obecności Aarona, a teraz, kiedy się niewidywani, podświadomie czekał na kolejny telefon. Czekał, aż ten zadzwoni, ale nic nie robił, kiedy tak się działo. Wiedział, że to było nie fair, ale trudno mu byłoby wyjaśnić, dlaczego tak z dnia na dzień przestał się odzywać. Co miał powiedzieć? No dobra, najlepiej prawdę, ale nie wierzył w to, że byłby w stanie powiedzieć Aaronowi szczerze, że ma dość tego, jak ten go traktuje. Jak śmiecia. Nie chciał być kumplem, którego ten mógł sobie zaliczać, kiedy tylko chciał. Bolało go to, że Aaron przychodził do niego w jednym celu i ten nie mógł mu się sprzeciwiać. Zawsze było tak, jak ten tego chciał. Ponadto irytował go fakt, że blondyn nic o sobie nie mówił, podczas gdy Jason zwykł mu już opowiadać o tym, jak minął mu dzień, czy jak było w szkole. Czasem też zaczynał temat swoich przyjaciół, których przecież on nigdy nie pozna, a blondyn zawsze wtedy milczał. Na pytania odpowiadał zdawkowo, jakby chciał go zbyć. Jason się źle z tym czuł, chociaż jeszcze gorsze było to, że w ogóle zwracał na takie rzeczy uwagę. Nie powinien chcieć nic o nim wiedzieć, nie powinien w ogóle go poznawać. Wtedy byłoby łatwiej, a teraz? Teraz kiedy już się w to wmieszał, nie potrafił się wyplątać. Nie potrafił odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego się tak bardzo tym wszystkim przejmuje. Dlaczego nie może zostawić tego w spokoju i żyć dalej tak, jakby epizod z tym konkretnym chłopakiem nigdy się nie wydarzył. Gdyby umiał tak postąpić i gdyby miał w sobie tyle siły, by zacząć coś nowego z dala od Aarona, całowałby ziemię, na której stąpa. Na razie potrafił jedynie się tego wszystkiego wypierać, co nie służyło mu dobrze. Nawet jego znajomi zauważyli już zmianę w jego zachowaniu, za co już nie raz karcił się w duchu. Nie chciał pytań ani zapewnień, że im może powiedzieć o wszystkim, bo przecież to nie była prawda. Nie mógł im o tym powiedzieć. Im mniej osób wiedziało, tym łatwiej było mu to wypierać z umysłu. Wolał żyć z chorym złudzeniem, że Aaron to tylko głupi wytwór jego wyobraźni i tak naprawdę nie istnieje, a już na pewno nie sprawia, że skóra go mrowi, a ręce zaczynają drżeć. To nie było normalne.
            Liczył na to, że Aaron mu pomoże. To on w końcu zarzekał się, że ich znajomość nigdy nie będzie czymś długotrwałym. To on powtarzał mu, że łączy ich tylko seks. To on nie chciał niczego więcej. Dlaczego więc, kiedy Jason chciał się wycofać, ten mu na to nie pozwalał? Dlaczego nie chciał zostawić go w spokoju i zezwolić na powrót do wcześniejszego życia? Dlaczego codziennie dzwonił, skoro sam tego nie chciał? Jason naprawdę miał nadzieję na to, że to wszystko się zakończy. Że znowu zacznie spędzać czas z przyjaciółmi, a nie tylko z Aaronem, którego oni nawet nie znali.
            Jeszcze tylko kilka minut. Kilka minut dzieliło go wybicia równej godziny. Od godziny, w czasie której rozdzwaniał się jego telefon, a on tylko się w niego wpatrywał, oczekując momentu, aż przestanie brzęczeć. Zawsze się tylko w niego wgapiał, nie chcąc nawet sprawdzać, kto dzwoni. Wiedział. Bił się z myślami i z samym sobą, bo tak naprawdę chciał odebrać, a to go przerażało. Nie powinien chcieć.
            Chwycił telefon i włączył przeglądarkę internetową, by jakoś zająć sobie czas. Nie miał zamiaru być głupim chłopakiem, który jak debil czeka na sygnał, którego i tak nie odbierze. I tak by go zignorował, więc po co w ogóle o tym myśleć. Był pewien, że Aaron w końcu się znudzi i przestanie dzwonić. Ile można? Wszedł więc na jakąś stronkę, na której inni ludzie umieszczali śmieszne filmiki. Tak się w nich zatracił, że nawet nie zauważył, która godzina już wybiła. Automatycznie chciał przełączyć na kolejnego mema, więc przesunął palcem po ekranie, co było błędem, bo dosłownie ułamek sekundy przed jego ruchem wyświetlacz wskazał próbę połączenia się z nim, które ten przez przypadek odebrał. Serce mu zabiło dwa razy mocniej i czuł, że zabrakło mu powietrza. Tyle czasu olewał Aarona i nie miał zamiaru przestawać tego robić, a teraz co? Zamarł, nie wiedząc jak się zachować. Drżącą ręką przyłożył telefon do ucha, nie mając pojęcia, czego miał się spodziewać. Jego zachowanie mogło być dla innych śmieszne, bo przecież nic nie mogło mu się stać, ale jemu zdecydowanie nie było do śmiechu. Przez myśl przeszło mu nawet, żeby się rozłączyć, ale wtedy pokazałby, że jest tchórzem, a wcale nim nie był. Chyba.
- Słucham – powiedział słabym głosem, marszcząc brwi.
            Nie powinien pierwszy się odzywać. Mógł po prostu poczekać na to, co Aaron ma mu do powiedzenia i zwyczajnie przerwać połączenie. Nie był świadomy tego, że jego głos może zadrżeć i że zabrzmi to tak dziwnie.
- Jason – usłyszał po drugiej stronie, po czym nastąpiło głośne westchnienie starszego chłopaka.
            Aarona nie bardzo wiedział, jak się teraz zachować. Niby układał sobie w głowie słowa, które powiedziałby Jasonowi, kiedy ten w końcu raczy odebrać ten głupi telefon, ale teraz wszystko bez wyjątku wyleciało mu z głowy. Zdawał sobie sprawę z tego, że miał się na niego wydrzeć, ale teraz nie mógł sobie przypomnieć, z jakiego powodu miał to zrobić. Już powoli tracił nadzieję na to, że chłopak w ogóle jakoś zareaguje na jego sygnał i szczerze mówiąc, dzisiaj dzwonił już bardziej z przyzwyczajenia niż z chęci porozmawiania z młodszym. Myślał, że będzie tak jak wcześniej. Że spędzi chwilkę przy telefonie, a później po prostu będzie robił to, co robił co wieczór. Przez myśl mu nawet nie przeszło, że tym razem jego połączenie nie zostanie zignorowane, a on dostanie szansę na usłyszenie głosu Jasona. To było głupie, ale teraz nawet nie wiedział, jak się zachować. Mógłby powiedzieć mu naprawdę wiele, ale w głowie miał pustkę. Nie wiedział nawet, czego chciał. To było strasznie trudne do rozszyfrowania.
- Zadzwoniłeś po to, żeby sobie pomilczeć? – to Jason pierwszy przerwał ciszę, a jego głos brzmiał teraz pewniej i mocniej. – W zasadzie to nie powinno mi to przeszkadzać, bo to przecież ty dzwonisz i na twój rachunek lecą minuty – zaśmiał się krótko, ale w tym śmiechu nie było nawet cienia wesołości. – Mimo to nie chce mi się jednak tracić czasu. Mam jutro ważny sprawdzian, do którego muszę się przygotować – skłamał gładko.
            Ostatnio szło mu to coraz lepiej. Coraz łatwiej było wykręcać się z propozycji spotkań, które dostawał od swoich znajomych i coraz łatwiej było przekonywać swoją matkę, że wszystko jest okej. Aarona jednak najwyraźniej nie tak łatwo było zwieźć.
- Jasne. Nie wierzę ci – przyznał szczerze Nocny Łowca, uśmiechając się pod nosem. Już dawno nie słyszał, żeby chłopak do niego pyskował, a działo się to tylko wtedy, kiedy nie mógł sobie z czymś poradzić i wściekał się na wszystkich i wszystko dookoła. Nie wiedział, co teraz było powodem jego zachowania, ale miał pewność, że jego osoba była w to zamieszana. – Nie myślałem, że odbierzesz – dodał, licząc na to, że szczerość będzie teraz dobrym rozegraniem.
- Fajnie wiedzieć – odburknął. – Mogę się rozłączyć, jak chcesz – zaproponował szybko.
- Nie chcę i ty też nie – zapewnił go. – Gdybyś chciał, już dawno byś to zrobił – wypomniał i oblizał odruchowo usta, wyobrażając sobie go w tym momencie. Chciałby go widzieć naprawdę, ale i tak wielkim postępem było to, że miał szansę z nim porozmawiać. – Nie ściemniaj więc, że nic cię to nie obchodzi.
- Tylko ty możesz to robić? – odwarknął mu, nagle rozzłoszczony tym, że Aaron śmiał się tak do niego odzywać.
            Właśnie tego w nim nie lubił. Aaron czasem potrafił być prawdziwym dupkiem, a przez resztę czasu po prostu go udawał, zarzekając się, że ma gdzieś wszystkich dookoła i że nie obchodzi go nic poza nim samym.
- O co ci chodzi? – zapytał blondyn nieco zbity z tropu.
            Nie spodziewał się takiej odpowiedzi i szczerze mówiąc, odrobinę go zamurowało. Po tym uśmiechnął się drapieżnie, rozsiadając wygodniej. Nic nie mógł poradzić na to, że Jason zawsze mu się podobał, kiedy pokazywał pazurki. Nie powinno mu być do śmiechu, zważając na kruchą sytuację, w jakiej się znajdował. Jeden niekorzystny ruch, a chłopak mógł się rozłączyć i znowu zacząć go ignorować, ale tym razem wraz z imieniem chłopaka widniejącym na jego wyświetlaczu i oznaczającym nawiązanie połączenia mogła też zniknąć szansa na ponowną rozmowę.
- O nic. I tak dla twojej wiadomości nie zamierzałem odebrać. Zadziało się tak przez przypadek i ciesz się z tego, póki możesz. Masz sześćdziesiąt sekund. Po minucie się rozłączam. Start – wyjaśnił i zerknął na godzinę, by sprawdzić, o której ma odłożyć telefon.
- Jak to możliwe, że odebrałeś przez przypadek? – zaśmiał się blondyn, nie wierząc temu, że chłopak rzeczywiście mógłby sprawić, że jego zapewnienia staną się prawdą.
- Normalnie. Miałem telefon w ręku i odebrałem, zanim się zorientowałem, co tak właściwie zrobiłem. Czy to tak trudno zrozumieć?
- Odrobinę tak – przyznał szczerze, marszcząc zabawnie brwi. – Przecież wiedziałeś, że będę dzwonił – przypomniał mu Aaron.
- No i co z tego? – oburzył się Jason, chcąc skończyć ten temat. Nie chciał się w to wgłębiać, bo obawiał się, że powie za dużo. – To nie oznacza, że czekałem na to z niecierpliwością. Nawet nie zauważyłem, że to ta czarna godzina, w czasie której masz zwyczaj mnie nękać – starał się, żeby jego głos brzmiał zlewczo i pewnie.
- Jakoś nie chce mi się w to wierzyć, ale dobra – stwierdził Aaron, ponownie zbity z tropu. Zaczął się nawet zastanawiać, co takiego zrobił, że chłopak zaczął go tak traktować. Przecież wcześniej było dobrze. Co mu teraz odbijało? – Masz okres? – zapytał, mając nadzieję na to, że ten odbierze to jako żart.
- Nie jestem jakąś głupią panienką! – wydarł się młodszy, którego wkurzyła ta sugestia. Zawsze się denerwował, kiedy słyszał takie słowa z ust blondyna. Już na początku ich znajomości Aaron często nazywał go księżniczką, co mu się wybitnie nie podobało. Co z tego, że może rzeczywiście odrobinę zachowywał się tak jak dziewczyna, która właśnie przechodzi ten straszny czas, ale co z tego?! Nie był dziewczyną, do cholery i kto jak kto, ale on powinien o tym wiedzieć. – Lepiej gadaj, co masz gadać, bo czas nieubłaganie leci. Zostało ci dokładnie dwadzieścia jeden sekund – wyznał, trochę naciągając.
            Tak naprawdę nie miał pojęcia, ile mu zostało, bo zapomniał zerkać na zegarek, ale się tym nie przejmował.
- Nie wiedziałem, że wciąż liczysz – przyznał ostrożnie Aaron odrobinę przestraszony jego wybuchem.
            Jason nigdy aż tak nie krzyczał. Chyba rzeczywiście przesadził, porównując go do dziewczyny. Nie wiedział jednak, że może go to aż tak rozdrażnić.
- Liczę – skłamał, robiąc groźną minę.
            Co z tego, że blondyn nie mógł jej zobaczyć? Nie interesowało go to. Był zirytowany jego odzywkami, jak i swoim własnym zachowaniem. Nie powinien tak reagować. Nie powinien w ogóle się odzywać. Miał wysłuchać po prostu tego, co ten miał mu do powiedzenia i się rozłączyć, wymazując przy okazji to wydarzenie z pamięci. Niepotrzebnie wdawał się z nim w jakiekolwiek dyskusje.
- Nie wiedziałem. Nie wiem, co teraz zrobić – wyznał po jakiejś chwili blondyn i zmarszczył brwi.
            W tym momencie mówił poważnie i można to było wyłapać z tonu jego głosu. Czuł się dziwnie zagubiony, choć to zwykle Jason był jak małe przestraszone zwierzątko. Nic mu się już nie zgadzało.
            „Przeprosić, do cholery. I przestać być dupkiem!”, pomyślał Jason, ale nie miał zamiaru mówić tego na głos.
- Powiedz, po co dzwonisz – zaproponował na przekór swoim myślom.
- Ale ja nie wiem, po co dzwonię – odrzekł Nocny Łowca i podrapał się nerwowo po głowie. – Mówiłem ci już, że nie myślałem, że odbierzesz. Dzwoniłem już chyba z przyzwyczajenia – dodał i przerwał na moment, po czym kontynuował już pewniejszym siebie głosem, znów przybierając na swoją twarz maskę. Nie chciał, by ktokolwiek go teraz zobaczył. – Denerwowało mnie to, że nie odbierałeś i z dnia na dzień przestałeś się do mnie odzywać. Nikt nigdy wcześniej mnie nie olewał, a już na pewno nie po tylu wspólnych przygodach – sprostował, przypominając sobie pewnego Nocnego Łowcę, który kilka tygodni temu powiedział mu „nie”, bo wolał zacząć spotykać się z innym. Na szczęście miał już ten epizod dawno za sobą. – Przyznaję, że ugodziło to odrobinę w moje ego i moją męskość.
- Znowu się kompromitujesz i udajesz dupka, ale robisz z siebie tylko i wyłącznie kretyna i idiotę – stwierdził Jason, komentując jego zachowanie.
- Trochę się obawiałem, że kiedyś w końcu to od ciebie usłyszę. Posłuchaj, Jason... – poprosił, ale tak właściwie znowu nie wiedział, co powiedzieć. –  Możemy się spotkać – zaproponował w zamian i zaraz ugryzł się w język.
            Przez dłuższą chwilę żaden z nich się nie odzywał. Aaron czekał na reakcję Jasona, a Jason zastanawiał się, co odpowiedzieć. Nie chciał się z nim spotykać. Miał nadzieję na to, że to będzie ich ostatnia rozmowa.
- Za półgodziny w parku. Wiesz gdzie. Pasuje ci? – zapytał, licząc na to, że ten odpowie, że nie, a wtedy on będzie mógł się wymigać tym, że kiedy indziej nie ma czasu.
- Tak – odparł Aaron, dziwnie uradowany tym, że będą mogli się zobaczyć.
- Nie mam zamiaru czekać – powiedział Jason i rozłączył się, zanim ten zdążył coś dodać. – Szmaciarz – warknął do słuchawki, ale blondyn nie był go już w stanie usłyszeć. – Po co się zgadzałeś? Masz za nudne życie? – burknął pod nosem sam do siebie i jęknął głośno, rzucając telefon na podłogę, a samemu uwalając się bezsilnie na łóżku.
            Już nawet siebie nie poznawał. Naprawdę miał za mało atrakcji? Przecież to nie tak miało wyglądać!

***

- Włamałaś się tu, Izzy? – skarcił dziewczynę brat, zauważając, że znowu przesiadywała przed ekranem wykrywającym obecność demonów. – Uzgodniliśmy przecież, że nie my się tym zajmujemy – wyjaśnił Alec i jęknął, siadając na krześle obok niej.
- Nie mogłam tego pominąć. Widzisz, że inni mają to gdzieś. Nikogo nie było, więc weszłam – wyjaśniła, wzruszając ramionami. – Spójrz – wskazała na skupisko kropek. – To dziwne. Teraz sygnał jest jeszcze silniejszy. Jeszcze trochę i włączy się alarm. Nie wiem, co się tam dzieje – dodała przygaszonym głosem, próbując znaleźć jakieś informacje w bazie danych.
- Gdzie to jest? – zapytał, przypatrując się znikającym i pojawiającym się punkcikom. W określonych odstępach czasu dawały o sobie znać, ale teraz działo się to z większą częstotliwością niż dotychczas. – Nie poznaję tego miejsca – zamyślił się, przejmując od siostry klawiaturę i zaczynając wstukiwać jakieś dane.
            Ta sytuacja przestawała mu się podobać podobnie jak to, że została zignorowana przez starszym i bardziej doświadczonych Nocnych Łowców. Ktoś przecież powinien to patrolować!
- To ten mały park niedaleko stąd. Nigdy nie było z tamtej okolicy żadnego zgłoszenia. Jedyne co zakłóca tam porządek to Przyziemni, którzy myślą, że im wszystko wolno. Kręcą się tam jacyś bandyci i zabierają pieniądze – zaśmiała się z prostoty ich przestępstw.
            To było nic w porównaniu z polowaniem na demony.
- Dobra – powiedział w pewnym momencie Alec, kiedy sytuacja na ekranie nie ulegała zmianom, a jego starania na nic się zdawały. – Trzeba kogoś powiadomić – przyznał i wstał ze swojego siedzenia, ale zanim zdążył wyjść z pomieszczenia, rozległ się alarm, na który tak wszyscy czekali i każdy wiedział, co to oznacza. – Zaczęło się – mruknął Alec i wybiegł z pokoju.
            Izzy wybiegła zaraz za nim, ale po czarnowłosym nie było już śladu. Zupełnie jakby rozpłynął się w powietrzu.

***

- Dalej, Maryse! – ponaglił kobietę Magnus. – Dłużej nie wytrzymam.  Mamy wszystko, czego potrzebowaliśmy?
- Tak, Magnusie – odezwała się kobieta i chwyciła za karteczkę, którą ten wcześniej przygotował. – Poradzimy sobie – zapewniła go, kiwając głową.
- Do dzieła – mruknął Bane i opuścił ręce.
            Nie zdążył powiedzieć już nic więcej, bo ogarnęło go ogromne zmęczenie, a ostatnim, co zdążył zarejestrować, był przeraźliwy krzyk istoty znajdującej się wewnątrz pentagramu. Potem zobaczył już tylko ciemność i osunął się na posadzkę.

_________________________

Znowu dzień zwłoki i może trochę krótszy, ale mimo to trochę się zadziało, prawda?

21 komentarzy:

  1. Rozdział trzyma od początku do końca w napięciu, ciekawe co się stanie z Magnusem
    Zastanawia mnie co się dzieje ,że w parku pojawiło się tak dużo demonów
    Przesyłam dużo weny

    Mroczny Anioł

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki był zamiar. Miało być trochę tajemniczo i chyba tak było, prawda? Odpowiedzi na twoje pytania w następnych rozdziałach.
      Dziękuję bardzo :*

      Usuń
  2. Czy jest taka mozliwosc zeby kolejny rozdzial pojawil sie szybciej? Te napiecie i co bedzie z Magnusem sprawia ,ze chce jeszcze wiecej! :D
    ~Airy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie ma na to szans. Trzeba uzbroić się w cierpliwość :))

      Usuń
  3. Aaron i Jason!
    Przeciez maja sie spotkac w parku!! O.o
    Coś Ty narobiła, sie pytam?:)
    MAGNUS! Co się dzieje?! ;/
    Jaaaa. Następny rozdział to będzie petarda, jeśli stanie się to o czym myślę!

    Tak, tak... ja za dużo myślę xd
    Ale na Litość Razjela! Umieram z ciekawości ;)
    Pozdrawiam Cię, o Ty, utalentowana Istoto ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za dużo myślisz, ale chyba wiem, w jakim kierunku te twoje myśli biegną. Pytanie tylko: czy masz rację? Na szczęście do kolejnego rozdziału już tylko kilka dni :))
      Nie odpowiadam za wyrządzone szkody, ale nie umieraj, proszę :(
      Dziękuję bardzo :*

      Usuń
    2. Hej ;) jeszcze żyję ;D
      Czy mam rację? Zobaczymy ;D
      Buśka;*

      Usuń
  4. super!! nie moge się doczekać nastepnego!!szkoda, że przeczytam go zapewne dopiero po wyjeździe..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A gdzie wyjeżdżasz? :)
      Następny już niedługo. Dziękuję bardzo :*

      Usuń
  5. O mamuniu przegięłaś haha. Całe opowiadaniw trzyma każdego mocno w napięciu, jeszcze te demony w parku, w którym ma spotkać się Jason z Aaronem. Ojoj tam napewno stanie się coś złego. A Magnus? Miejmy nadzieję, że nic mu nie będzie! Weny!!! Niecierpliwie czekam na kolejny rozdział! ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale nie przegięłam haha
      Rozdział miał przygotować na to, co nastąpi. A co nastąpi, to już niestety nie powiem.
      Dziękuję i do następnego :*

      Usuń
  6. No w końcu wątek Aaron/Jason zaczyna ruszać, bo ostatnie tygodnie były jakby bez nich... A szczerze powiem, że teraz bardziej kibicuje tej parze aniżeli Magnusowi i Alecowi :) Niech się chłopaki doprowadzają do białej gorączki, a potem... a potem niech będzie gorąco ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak. W końcu Jaron rusza, ale mimo wszystko to Malec jest główną parą w opowiadaniu :))
      PS Hahaha bardzo podoba mi się ostatnie zdanie :D

      Usuń
  7. Kurde nie mogę się doczekać następnego rozdziału , ten jest bardzo ciekawy, nic się nie stało , to tylko jeden dzień , o ile to nie będzie miesiąc zwłoki to nie myślę o kamieniowaniu ;). Jestem ciekawa czy Aron przeprosi Jasona, bo powinien !! Hahaha jak czytałam to o tym Nocnym Łowcy, co dał mu kosza to takie HA ! Bo Alec się nie puścił,on woli Magnusa <3, nie wiem czemu, ale tak pomyślałam , Weny !! Do nexta papa :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miesiąca przerwy już na szczęście nie planuję :)
      Pomyślałaś tak pewnie dlatego, że rzeczywiście chodziło o Aleca. Nasz kochany wybrał Magnusa, z czego wszyscy mogą się tylko cieszyć <3 :)))
      Dziękuję bardzo i do następnego :*

      Usuń
  8. Cudo!
    Ciekawe jak rozwiniesz to dalej.
    Jason jaki twardy haha
    Mam nadzieje, że w końcu się pogodzą i Aaron w końcu ogarnie co czuje do Jasona. Mimo, że ich kłótnie są świetne haha
    Czekam z niecierpliwością!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I będzie wielki powrót Jarona? :))
      Dziękuję bardzo i do następnego :*

      Usuń
  9. Aaron i Jason awww<3
    Oby Magnusowi nic nie było :( Ciekawe jak Alec zareaguje ^^ Czekam na więcej. Weny !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozdział już jest. Zapraszam do czytania :*
      Dzięki ♡

      Usuń
  10. Twoje opowiadanie jest niesamowite! Dopiero niedawno przeczytałam Dary Anioła i wszystkie inne książki tego typu i postanowiłam wziąć się za ff. Przejrzałam mnóstwo różnych historii o Malecu (aaawwwww kocham ich<3) ale tylko przy Twojej zostałam na dłużej. Wystarczyło mi zacząć, a po kilku dniach przeczytałam całość. Piszesz naprawdę super. Widac że masz pomysł na opowiadanie, na fabułę, ale uwzględniasz też prośby czytelników. Wielki plus :D Twoje rozdziały są niezwykle interesujące i nie mogę doczekać się kiedy pojawi się kolejny. Moimi skromnym zdaniem najlepsze ff o Malecu :*
    Pozdrawiam, duuużo weny i wracaj szybko z kolejnym rozdziałem :)
    ~Ms.Skywalker

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Następny rozdział już jest :))
      Szczerze powiem, że też uwielbiam Maleca :) Zakochałam się w tej parze, kiedy tylko pierwszy raz spotkałam się z Darami Anioła. Bardzo się cieszę, że ci się podoba.
      Dziękuję za milutie słowa i zapraszam do czytania ♡

      Usuń