wtorek, 9 sierpnia 2016

ROZDZIAŁ LXXV

            Alec już sam nie wiedział, ile razy w ciągu ostatnich kilkunastu minut zerkał na zegarek. Przestał liczyć po dwudziestu, ale od tamtej pory sytuacja powtarzała się wiele razy i to z większą częstotliwością. Nie mógł się już doczekać, aż odwiedzi go jego chłopak, który miał przyjść wieczorem, ale niestety nie uściślił bardziej tej pory. Mógł mu podać mniej więcej godzinę, w jakiej czarnowłosy mógłby się go spodziewać, ale tego nie zrobił. Alec zaczynał żałować, że sam o to nie spytał. Nie miał jednak pojęcia, że to czekanie będzie dla niego aż tak wielką męczarnią. Policzył kilka razy do stu, po czym obejrzał dokładnie pomieszczenie, bardzo dużą uwagę skupiając na malutkich szczególikach. W chwili kryzysu sięgnął nawet po jedno z czasopism leżących na stoliku nocnym, ale poddał się, stwierdzając, że byłaby to raczej męka i nijak nie pomoże mu to w zabiciu czasu. Gdyby chociaż miał przy sobie swój telefon… Wtedy mógłby zrobić coś bardziej kreatywnego albo po prostu zadzwonić do Magnusa z prośbą, by się pospieszył, bo umiera z nudów i ze stresu wywołanego tym, że tak naprawdę nie wie, jak wygląda sytuacja między nimi. Tego ostatniego oczywiście nie powiedziałby na głos, ale tak było. Że też głupi Aaron nie mógł się opanować i musiał rzucić czymś takim. Alec doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że to bardzo źle, iż Magnus już o wszystkim wie. Nie chciał, żeby czarownik pomyślał, że celowo to przed nim zataił.
            Minuty mijały, a Bane’a wciąż nie było. Lightwood już naprawdę nie miał pojęcia, jak miał się zachowywać. Telefonu nie miał, ale na szczęście nikt nie pozbawiło zegarka, który cały czas wisiał nad drzwiami i w ten sposób pozwalał mu na znikomy kontakt z rzeczywistością. Jeśli miał mu wierzyć, to było odrobinę po dwudziestej. Już miał ponownie zacząć swoje odliczanie, kiedy do sali weszła pewna osoba. Alec zupełnie automatycznie i z sercem kołaczącym mu w piersi zerknął w tamtą stronę, ale się zawiódł. Izzy najwyraźniej zauważyła zmianę mimiki jego twarzy, bo zaśmiała się głośno i w dwóch susach pokonała dzielącą ją od brata odległość.
– Jak możesz? – udała oburzenie. – Przyniosłam ci jedzenie, a ty mi się odwdzięczasz taką kwaśną miną? – zaśmiała się melodyjnie, pokazując jednocześnie na talerz kanapek, który wylądował tuż obok magazynów sportowych.
– Wybacz – powiedział i uśmiechnął się delikatnie, chcąc wynagrodzić jej to, że postanowiła go odwiedzić i dodatkowo przyniosła mu pięknie wyglądające pieczywo. Znał jednak swoją siostrę i jej talent kulinarny, więc musiał zapytać: – Sama je robiłaś? – mruknął i wskazał na talerzyk.
– No wiesz! – tym razem naprawdę się oburzyła. Prychnęła i odrzuciła włosy na drugie ramię, by pokazać w ten sposób, jak bardzo ją zranił. – Jeśli ma cię to pocieszyć to nie. Nie dotykałam ich nawet. Tylko je przyniosłam. Na pomysł wpadły Julia i Emma i to one je przygotowały. Możesz być spokojny o swoje zdrowie.
– Izzy – westchnął Alec i pokręcił głową. Mimo wszystko nie chciał sprawiać jej przykrości. – Przecież wiesz, że nie o to mi chodziło.
            Isabelle ponownie prychnęła, ale na razie dała sobie spokój z odpowiedzią. Pomogła usiąść swojemu bratu i poprawiła mu poduszkę. Trochę jej było go żal, bo z większością czynności nie mógł sobie póki co sam poradzić, jak chociażby z prostym dla wszystkich siadaniem. Musiał uważać na swoje ciało, bo każdy nawet najmniejszy ruch mógł ponownie otworzyć rany. Tak przynajmniej mówił Magnus, ale że znał się na wszystkim, to nikt nawet nie próbował tego podważać. Nie miało to na szczęście długo trwać i być może za dwa–trzy dni Nocny Łowca będzie już mógł wykonywać samodzielnie wszystkie czynności, o czym tak bardzo marzył. Nie lubił tego, że wszyscy musieli mu pomagać, a on sam najlepiej jakby w ogóle się nie ruszał. Nie do tego był przyzwyczajony i nigdy nawet nie podejrzewał, że kiedykolwiek będzie przykuty do łóżka i w tak wielkim stopniu zależny od innych. Może i było to tymczasowe, ale i tak bardzo dla niego niewygodne.
– Nie wierzę ci, ale nie będę ciągnęła tematu – wyznała nareszcie dziewczyna, wyrywając tym samym brata z zamyślenia. – Jak się czujesz? – zapytała, siadając bardzo blisko niego.
– Być może cię to zaskoczy, ale bywało lepiej – powiedział i byłoby to nawet śmieszne, gdyby nie to, że jego mina wcale nie sugerowała, że jest mu do śmiechu.
            Isabelle spojrzała na niego wymownie i pokręciła głową.
– Nie próbuj być jak Jace, Alec – ostrzegła go. – Ironia nie jest dla ciebie.
            Alec zerknął na swoją siostrę i zrobiło mu się odrobinę smutno. Nie powinien jej tak traktować. Mogła być w każdym miejscu w mieście, a wolała spędzać ten wieczór z nim i powinien to docenić, a nie zachowywać się jak dupek.
– Wiem i przepraszam – powiedział, sięgając po jej dłoń. Ścisnął ją delikatnie, sprawiając tym samym, że na jej twarzy pojawił się delikatny uśmiech. – To chyba wpływ tego miejsca. Mam dość tego, że nie mogę się stąd ruszyć – wyznał szczerze.
– Nie dziwię ci się – przyznała. Wiedziała, że sama by się zachowywała tak samo. – Ale pytałam serio. Wszystko w porządku?
            Alec uśmiechnął się oszczędnie i kiwnął głową.
– Chyba tak. Żadnych zbędnych utrudnień, więc powinienem dojść do siebie – odparł, poprawiając się na poduszkach. Zdecydowanie lepiej mu się rozmawiało, kiedy był w pozycji siedzącej i był bardzo wdzięczny swojej siostrze, że pomyślała o tym, by pomóc i mu to zapewnić. – Wspomnienia też już wróciły. Nie mam już na szczęście tych dziwnych luk w głowie. Przyznam szczerze, że to było straszne uczucie. Nie lubię nie wiedzieć, co się ze mną działo.
– To dobrze. Wszyscy się o ciebie baliśmy, a Magnus to już w ogóle. Niewiele brakowało, a zacząłby chodzić po ścianach – zaśmiała się.
– Naprawdę? – zapytał Alec z nutką niedowierzania.
            Nie mógł sobie wyobrazić swojego chłopaka w takim stanie. Co prawda widział go już zatroskanego i przejmującego się, ale z tego, co mówiła Izzy, tym razem było to poważniejsze i na wyższym poziomie. Chociaż może to i dobrze, że tego nie widział? Magnus nie powinien się denerwować, a już na pewno nie o niego. Alec powinien dawać mu szczęście, a nie powody do zmartwień.
– Tak – przyznała Isabelle, nieświadoma myśli brata. – Strasznie się przejmował. Chodził w kółko pod drzwiami, bo początkowo nie pozwalali mu do ciebie wejść. Taki kochany – wyznała dziewczyna, uśmiechając się pięknie.
            Alec przez chwilę zastanawiał się nad jej słowami i uśmiechnął się pod nosem, nie będąc nawet tego świadom. Kiedy zdał sobie z tego sprawę, zarumienił się wściekle, odrobinę się denerwując. Jego siostra nie skomentowała jednak jego reakcji, nie chcąc go wprowadzać w jeszcze większe zakłopotanie. Sama nie ukrywała by niczego, gdyby miała takiego troskliwego faceta, jakim był Magnus.
– I kto po niego poszedł? – zapytał chłopak, wcześniej odchrząkując.
            Nie chciał, by jego głos brzmiał inaczej niż dotychczas.
– Mama – odparła jego siostra. – Nie chcę cię dołować Alec, ale myślę, że ona już coś podejrzewa – wyznała po chwili. Całe popołudnie o tym rozmyślała, bo nie chciało jej to dać spokoju i musiała się tym podzielić z bratem. – Głupi nie zauważyłby tego, jak Magnus na ciebie patrzy, a już tym bardziej tego, jak się o ciebie martwił i troszczył, kiedy byłeś jeszcze nieprzytomny. Słyszałam też, że zbył ją, kiedy chciała z nim porozmawiać o zapłacie za jego usługi dotyczące twojego leczenia.
– Będę musiał z nią porozmawiać – stwierdził Alec, przymykając na moment oczy. Wiedział, że prędzej czy później będzie musiał jej o wszystkim powiedzieć, ale nie zdawał sobie sprawy z tego, że będzie to takie trudne. Nawet nie wiedział, jak mógłby zacząć. Miał wypalić prosto z mostu? Chociaż z drugiej strony, gdyby to było łatwe, to miałby to dawno za sobą. – Już chyba bardziej wolałbym znowu zostać zaatakowany – zaśmiał się ochryple.
– Nawet tak nie mów – zagroziła mu siostra, machając palcem. – Nawet nie wiesz, jak bardzo to nas wszystkich dotknęło. Ani mi się waż ponownie mieszać się w coś takiego.
– Wiesz już w takim razie, dlaczego tak bardzo nie chciałem, żebyście byli tam z nami – przyznał Alec, zmieniając temat. Spojrzał na nią wymownie z chęcią mordu w oczach. – To nie sielanka i sama to widziałaś.
– Tak, tak. Wiem – zbyła go jego siostra, nie chcąc w tym momencie o tym rozmawiać. – Mama już ze mną gadała. Ty nie musisz dawać mi wykładów – powiedziała i pokazała mu język, po czym westchnęła głęboko, czym ściągnęła na siebie jego uwagę.
– Co jest? – zapytał, kiedy dziewczyna się nie odzywała.
– Chyba nie tylko mi i Jace’owi postanowiła zrobić wykład – oznajmiła smutnym tonem.
– Kto? – nie rozumiał Alec.
– Mama, a kto? Maryse Lightwood – odpowiedziała Isabelle, mając ochotę trzasnąć go w głowę. Powstrzymała się jednak, widząc jego stan. – A o kim niby rozmawiamy? Jak szłam po kolacji do swojego pokoju, widziałam, jak wchodziła z Magnusem do biblioteki. Wcześniej mówiła nam o tym, że chce z nim porozmawiać, bo możemy mieć kłopoty za to, że pojawiliśmy się na placu bitwy – wyznała, nieco się przejmując.
            Dopiero teraz zdała sobie sprawę z tego, że naprawdę źle zrobili, prosząc czarownika o coś tak poważnego. Niestety nie mogła cofnąć czasu i musiała czekać na to, co postanowi rada. Miała tylko nadzieję, że przynajmniej Bane’a zostawią w spokoju.
– Więc nie przyszłaś po to, by przynieść mi kanapki? – chciał wiedzieć Lightwood, robiąc krzywą minę.
            Nie bardzo mu się to wszystko podobało. Nie dość, że jego rodzeństwo poniesie konsekwencje swoich czynów, to jeszcze Magnus będzie oskarżony o to, że im pomagał i mimo iż z całej trójki czarownik zrobił najmniej, to może dostać najsurowszą karę za to, że jest Podziemnym. Jeżeli Clave się dowie, może mieć przechlapane. Alec wiedział, że było to niesprawiedliwe, ale niestety Podziemni zawsze byli stawiani niżej niż Nocni Łowcy i posiadali mniej praw.
– Musiałam ci powiedzieć – wyznała z przepraszającym uśmiechem.
– Mam nadzieję, że go za to nie zamorduje. Wolałbym mieć swojego faceta całego i zdrowego. Wystarczy jedna kaleka w tym związku – przyznał rozbawiony.
– Myślę, że gdyby chciała to zrobić, to zrobiłaby to już dawno. Miała całą noc i dzisiejszy dzień i jak widać, Magnus jeszcze żyje i ma się dobrze – odparła, zarażona rozbawieniem brata. Lubiła z nim pożartować i pośmiać się z najdziwniejszych rzeczy. Wiedziała, że nie powinni podśmiewywać się z własnej matki, ale nie mieli na myśli niczego złego. Nadal ją szanowali i uważali za wspaniałą Nocną Łowczynię. – A przecież wystarczyłoby, żeby na niego spojrzała. Jej wzrok naprawdę mógłby czasem zabijać – dodała i roześmiała się głośno, czemu automatycznie zawtórował jej brat.
            Przez to, że byli skupieni na sobie, nie zauważyli nawet, że do sali weszła jeszcze jedna osoba. Na szczęście nie był to ktoś, kto mógłby im zaszkodzić i powiedzieć komukolwiek o tym, czego dotyczyła ich prywatna rozmowa.
– Czyj wzrok? – zapytał zaciekawiony Magnus, podchodząc do łóżka swojego chłopaka. Alec przeniósł na niego swoje zdziwione spojrzenie, na co ten uśmiechnął się uspokajająco. – Dobry wieczór – przywitał się z nim, całując go w policzek i chwilowo ignorując jego siostrę.
            Dopiero po tym zerknął na Izzy, siadając tuż obok niej i czekając na odpowiedź. Złapał też przy tym dłoń Lightwooda, którą wcześniej trzymała dziewczyna.
– Maryse Lightwood – odpowiedziała Nocna Łowczyni, kładąc głowę na ramieniu czarownika.
– Waszej matki? – zdziwił się Bane, śmiejąc się pod nosem.
– A znasz inną? – zagadnął go Alec, siląc się na swobodny ton głosu.
Miał nadzieję na szczerą rozmowę z czarownikiem, ale nie chciał jej zaczynać przy siostrze. Teraz Magnus wydawał się być dużo bardziej spokojny niż wtedy, kiedy wpadł do niego podczas odwiedzin Aarona i gdyby nie to, co mu powiedział blondyn, nigdy nie doszedłby do tego, że Bane już wie o ich pocałunku. Zachowywał się normalnie i był równie uroczy co zawsze, a jego uśmiech był jak zwykle najszczerszy i najpiękniejszy na świecie.
– Nie, nie znam – odpowiedział czarownik, wolną dłonią trącając podbródek swojego chłopaka.
            Alec zarumienił się na ten gest i spuścił na chwilę głowę, przysłuchując się jedynie, jak jego siostra i Magnus wdają się w rozmowę. Po chwili sam się do nich dołączył, bo pomyślał, że taka niezobowiązująca wymiana zdań pomoże mu ogarnąć myśli i na moment zapomnieć o tym wszystkim. Nie dane im było jednak rozmawiać godzinami, bo Magnus już po kilkunastu minutach odchrząknął i zwrócił się bezpośrednio do Isabelle.
– Izzy, skarbie?
– Hmm? – zaciekawiła się dziewczyna, podnosząc głowę do góry i patrząc na niego z uśmiechem.
– Zostawiłabyś nas na chwilkę samych? – zapytał, również się uśmiechając. Nie chciał, by brzmiało to tak, jakby ją wyganiał, więc specjalnie wcześniej pozwolił jej całkowicie wyczerpać temat, jaki poruszyli. – Chciałbym porozmawiać z twoim bratem – dodał.
            Dziewczyna pokiwała głową, nie czując się w żaden sposób odrzucona. Podejrzewała, że Magnus chciał zdać mu relację z wizyty u ich matki, a ten przecież nie mógł wiedzieć, że Izzy również zdawała sobie z niej sprawę. Wstała więc i pożegnała się z Aleciem, całując go w czoło i obiecując, że jutro też go odwiedzi. Chłopak uśmiechnął się do niej ciepło i życzył dobrej nocy, po czym dziewczyna wyszła z pomieszczenia, zostawiając ich samych sobie.
– Dlaczego nie zjadłeś? – chciał wiedzieć Bane, widząc nieruszony jak dotąd talerzyk z kanapkami.
– Zagadałem się z Izzy i chyba o tym zapomniałem – wyznał szczerze, zerkając w tym samym kierunku. – Podasz? – zapytał, ale zanim skończył wypowiadać to jedno słowo, talerz już wylądował na jego kolanach. – Dziękuję – powiedział, uśmiechając się niepewnie i spuszczając wzrok w stronę jedzenia.
– Proszę. Jedz i kładź się z powrotem – poinstruował Magnus i sam poprawił się na łóżku, tak, by mu nie przeszkadzać.
– Nie chcę cały czas leżeć – jęknął Alec i sięgnął po jedną z kanapek, od razu się w nią wgryzając. Jadł już co prawda kolację, ale do regeneracji potrzebował dużo siły, a ta pochodziła z jedzenia. – Tak się nawet nie da z kimś rozmawiać – pożalił się jeszcze, pochłaniając kolejną kanapeczkę.
            Magnus westchnął i pokręcił głową. No tak. Czego innego mógł się po nim spodziewać? Przecież to było oczywiste, że Alec nie będzie chciał leżeć. Był Nocnym Łowcą, a oni z natury byli bardzo żywiołowi i ruchliwi. Ciężko im ustać w miejscu, a co dopiero uleżeć w łóżku.
– Musisz, Alec – przyznał niechętnie Bane, głaszcząc go przez ułamek sekundy po policzku. Zaraz jednak zabrał rękę, pozwalając mu dokończyć posiłek. Miał świadomość tego, jak Lightwood musiał się nudzić i mu tego współczuł, ale niestety nie mógł nic zrobić. Żeby rany się zagoiły, chłopak musiał postępować według jego zaleceń, a jednym z nich był ograniczony ruch. – To dla twojego dobra. Chcesz wyzdrowieć, prawda? – zapytał, na co ten od razu kiwnął głową.
Powodem tego, dlaczego Alecowi tak bardzo zależało na powrocie do poprzedniej kondycji i wyglądu, był między innymi czarownik, ale Nocny Łowca wolał mu o ty nie mówić.
– Chcę, ale i tak dziwnie się czuję – oznajmił czarnowłosy, podając Magnusowi talerz.
            Były na nim co prawda jeszcze dwie kanapki, ale ich już nie mógł zjeść. Może później się na nie skusi. Bane bez zbędnych pytań odłożył naczynie na stolik i ponownie przysunął się do swojego chłopaka. Zmarszczył brwi, zastanawiając się nad jego słowami.
– Coś nie tak? – przejął się czarownik. – Jeszcze nie tak dawno temu sprawdzałem twoje wyniki i mógłbym przysiąc, że wszystko było w porządku. Coś cię boli? – dodał, unosząc już rękę, by po raz kolejny wykonać badania kontrolne.
            Alec mu jednak to uniemożliwił, chwytając jego dłoń w swoją. Splótł z nim palce i oparł je obie na swoim udzie, patrząc Magnusowi w oczy. Uśmiechnął się kącikiem ust i pospieszył z wyjaśnieniami.
– Nie, nic mnie nie boli – stwierdził, rzeczywiście dobrze się czując. – Chodziło mi raczej o to, że wszyscy nade mną skaczą. To dziwne, bo nigdy wcześniej nic takiego nie miało miejsca. Przynajmniej nie względem mnie – sprostował, przypominając sobie pewną sytuację z przeszłości.
– Alec – odetchnął uspokojony Bane i uśmiechnął się ciepło. – To normalne, że wszyscy chcą ci pomóc, bo wiedzą, że nie poradzisz sobie póki co z niektórymi czynnościami.
– Wiem i dlatego nie podoba mi się to jeszcze bardziej – odpowiedział mu Lightwood. Chwilę mierzyli się wzrokiem, po czym Magnus kiwnął głową na znak, że rozumie, co ten ma na myśli. Zapadła cisza, ale nie na długo, bo zaraz przerwał ją Alec, nie mając już zamiaru odwlekać tematu. – Nie wydajesz się być na mnie zły – przyznał szczerze, bo już wcześniej to zauważył. – A już na pewno nie w tym momencie.
            Magnus zmrużył oczy, patrząc na swojego chłopaka przenikliwym wzrokiem. Czy był na niego zły? Nie. To na pewno nie była złość.
– Bo nie jestem zły – wypowiedział na głos swoje myśli. – Raczej zawiedziony.
– Zawiedziony? – spytał Alec.
– Tak – przyznał mu rację Bane, kręcąc głową. – Nie rób takiej miny – poprosił, widząc, że Nocny Łowca posmutniał. – To chyba lepiej, że jestem zawiedziony a nie zły. Gdybym był zły, to nie rozmawialibyśmy w ten sposób. Pewnie byśmy na siebie krzyczeli i nic by z tego nie wyszło.
– Ale to i tak nie dobrze, że jesteś zawiedziony – stwierdził Lightwood. – Posłuchaj mnie, Magnus – zaczął, poprawiając się i siadając bliżej niego. Poczuł przy tym lekki ból w okolicach klatki piersiowej, ale na szczęście był on do zniesienia. Nocny Łowca nawet się nie skrzywił. – Wiem o twojej rozmowie z Aaronem. Przyszedł i powiedział mi o wszystkim. Rozumiem, że ci się to nie spodobało, ale chciałbym o tym porozmawiać – przyznał szczerze. – Nie chcę, żebyś udawał, że nie jesteś na mnie zły, bo na pewno jesteś – powiedział i spojrzał mu w oczy. – I ci się nie dziwię. Nie codziennie słyszy się takie słowa na temat swojego chłopaka, ale chciałbym, żebyś wiedział, że ja nigdy bym ci tego nie zrobił – obiecał mu.
– Wiem, Alec – zaczął Bane, głaszcząc jego dłoń.
– Nie, nie wiesz – przerwał mu Lightwood, wchodząc mu w słowo. – Powinienem ci o tym już wcześniej powiedzieć, ale jakoś nigdy nie było odpowiedniego momentu. To, co Aaron wygadywał, to brednie. To on mnie pocałował, a nie ja jego. To było, jak dopiero się poznawaliśmy, kilka dni po jego przyjeździe do Instytutu. Pamiętasz, jak nalegał, żebym go oprowadził, a ty mi tak tego odradzałeś? – przypomniał mu, uśmiechając się krzywo. – Chyba miałeś rację – odpowiedział sam sobie, kręcąc głową. – Kocham cię, Magnus i nigdy nie pocałowałbym nikogo innego, bo ty tak świetnie całujesz – zakończył, ściszając odrobinę swój głos.
            Zmarszczył nos, czekając na jego odpowiedź. Nie miał pojęcia, czego mógł się spodziewać. Magnus mógł zrobić teraz wszystko. Mógł mu uwierzyć i powiedzieć, że to nic takiego, mógł go zapewnić, że odwzajemnia jego uczucia, ale mógł też uciec z krzykiem, stwierdzając, że Alec go okłamuje. Cisza, jaka między nimi zapadła po ostatnich słowach Lightwooda była nie do zniesienia. W pewnym momencie Nocny Łowca zaczął nawet żałować tego, co powiedział, podejrzewając, że po prostu się wygłupił. Może nie powinien mu tego już teraz mówić? Przecież Magnus był nieśmiertelny, a czas to było dla niego pojęcie względne. Może rzeczywiście było za wcześnie. Alec gorączkowo o tym myślał i aż się zarumienił z tego stresu, ale Bane w końcu westchnął głęboko, uśmiechając się do swojego chłopaka. Co innego mógł zrobić po takich pięknych słowach?
– Kochasz mnie? – zapytał spokojnym głosem, na co ten pokiwał żywo głową. Chyba nie było teraz sensu się od tego wymigiwać. – Chyba teraz ja muszę ci o czymś powiedzieć – wyznał Bane, a Alec zmarszczył brwi, nie wiedząc, o co mu chodzi. Czarownik więc bez zbędnego przedłużania przeszedł do wyjaśnień. – Słyszałem dzisiaj kawałek twojej rozmowy z Aaronem. Naprawdę nie chciałem podsłuchiwać, ale usłyszałem, o czym rozmawiacie i samo tak jakoś wyszło. Rzeczywiście chciałem przygotować dla ciebie maść i nie miałem pojęcia, że ktoś w tym samym czasie chce złożyć ci wizytę. Słyszałem, że rozmawialiście o tym, jak to dokładnie było i dowiedziałem się w ten sposób, jaka była prawda. Nie jestem na ciebie zły, bo wiem, że nic nie zrobiłeś – dodał, uśmiechając się ciepło.
– Naprawdę? – zapytał Alec, dziwnie uspokojony. Dzięki temu miał pewność, że Magnus rzeczywiście mu wierzył i niczego nie udawał. Pozostawała jednak jeszcze jedna kwestia. – Skoro tak, to dlaczego jesteś zawiedziony?
– Bo miałeś tyle okazji, żeby mi o tym powiedzieć, a tego nie zrobiłeś. Mimo iż to on cię pocałował i nie można mówić o jakiejkolwiek zdradzie, to i tak chciałbym o tym wiedzieć od ciebie, a nie od niego. Rozumiesz?
– Chyba tak – przyznał szczerze Alec, przyciągając go bliżej siebie. – Ale uznałem to za zbędne. I tak od początku byłeś do niego negatywnie nastawiony i nie chciałem, by wasze stosunki jeszcze bardziej się pogorszyły. Poznałem was obu i jestem pewien, że z waszymi temperamentami mogłoby się to źle skończyć.
– To znacznie lepsze niż zapewnienia, że następnym razem mi o wszystkim powiesz – powiedział rozbawiony Magnus, cmokając go w usta.
– Nie będzie następnego razu – obiecał mu Alec, odwzajemniając pocałunek.
– I dobrze – zaśmiał się Bane w jego usta, po czym zbliżył się do jego ucha. – Skoro wszystko już sobie wyjaśniliśmy, to mógłbyś się już położyć? Skręca mnie na samą myśl, że mogłoby ci się pogorszyć – wytłumaczył.
– Ale nie na płasko tak jak wcześniej, co? – zapytał Lightwood z nadzieją w głosie.
– Dam ci więcej poduszek – zapewnił go czarownik i rzeczywiście to uczynił. Dzięki temu Nocnemu Łowcy było znacznie wygodniej i nie czuł się tak, jakby był przygotowywany na śmierć. Magnus poprawił też miejsce obok niego i po chwili przysiadł tuż przy nim, pochylając się w jego stronę. – Lepiej mi, kiedy widzę, że nie nadwyrężasz swoich mięśni – wyznał szczerze, uśmiechając się szeroko.
– I udało nam się dojść do kompromisu – dodał Alec, kładąc dłoń na udzie mężczyzny i głaszcząc go delikatnie po całej długości, do której miał dostęp.
            Magnus kiwnął głową, przypatrując się poczynaniom Nocnego Łowcy. Musiał mu jeszcze o czymś powiedzieć i miał nadzieję, że nie zepsuje tym jego humoru.
– Rozmawiałem z twoją matką – zaczął po chwili, przenosząc wzrok na jego twarz.
– O czym? – zaciekawił się chłopak.
–  O różnych sprawach – odparł Bane wymijająco. – Powiedziała mi, że rada nie zamierza wnosić wobec mnie żadnej skargi z racji tego, co dla ciebie zrobiłem – powiedział, spuszczając na chwilę wzrok. – I pytała o nasze relacje – wyznał wreszcie, zerkając mu w oczy.
            Alec na chwilę się zasępił. Wiedział, że matka coś podejrzewała, ale nie myślał, że będzie o to wypytywać Magnusa. Był raczej pewny, że to z nim przeprowadzi wywiad, bo nie lubiła dowiadywać się czegokolwiek od osób trzecich.
– Co jej powiedziałeś? – chciał wiedzieć, odchrząkując wcześniej.
– Że nie jesteś mi obojętny – odparł automatycznie czarownik – i że mi na tobie zależy – dodał zgodnie z prawdą, dając mu chwilę czasu, by ten to sobie przetrawił. – Wiesz, że będziesz musiał z nią o tym pogadać?
– Wiem – przyznał Alec. – Chyba czas, żeby się o wszystkim dowiedziała.
– Może lepiej nie o wszystkim – zażartował Magnus, chcąc w ten sposób rozluźnić atmosferę i pokazać mu, że to nie musi być wcale takie straszne. – Nie chcę, żeby zabroniła mi wchodzić do twojego pokoju ani zostawać z tobą sam na sam. Poza tym im mniej wie, tym lepiej śpi – dodał, na co ten zaśmiał się cicho. Zaraz jednak oboje na powrót spoważnieli. – Też cię kocham – wyznał nagle Bane, uśmiechając się pokrzepiająco.
            Alecowi po tych słowach zaświeciły się oczy, a usta same ułożyły się w szerokim uśmiechu. Nigdy nie słyszał takich zapewnień od innego mężczyzny i zrobiło mu się cieplej na sercu, wiedząc, że Magnus go również kocha. Podniosło go to na duchu i przez myśl mu przeszło, że z takim wsparciem poradzi sobie nawet z Maryse Lightwood. Nie mógł się powstrzymać i wpił się w usta swojego mężczyzny, który tylko na to czekał.

19 komentarzy:

  1. Tak! Jest malec 💖 Jeju jak ja się cieszę ,że Magnus niebył zły na Aleca.Mam ogromną nadzieję ,że ich relacje się nie zmienią. Jeszcze tylko ta sprawa z Maryse . Czekam na następny 😍

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakże on by mógł być na niego zły :)) Magnus to szpieg.
      Dziękuję i do następnego! :*

      Usuń
  2. Awwww, ta końcówka. Przesłodko. Cieszę się, że wszystko sobie wyjaśnili. Już nie umiem się doczekać rozmowy Aleca z matką. To będzie ciekawe. Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panowie nareszcie się przełamali i sobie wyznali uczucia. Lepiej późno niż później :))
      Dziękuję :*

      Usuń
  3. Jej Magnus nie byl zly na Alusia <3 Mama nadzieje, ze jak Maryse sie dowie o ich zwiazku to ich zaakceptuje i nie odwroci sie od syna. Rozdzial cudowny i czekam na nastepny :*
    ~Airy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogę nic zdradzić, ale trzeba w to wierzyć. Jeśli wiara czyni cuda, trzeba wierzyć, że się uda :))
      Dziękuję i do następnego :*

      Usuń
  4. Dzień dobry. :)

    Jak ja się cieszę, że chłopcy sobie wszystko wyjaśnili. Kamień serca. Bez zbędnych nieporozumień.

    Ach, nareszcie Maryse się, tak jakby, o wszystkim dowiedziała. Nie mogę doczekać się jej rozmowy z Alekiem i mam nadzieję, że będzie w następnym rozdziale.

    Oj, i to piękne wyznanie miłości.

    Ciasteczka Izzy, wyznanie, Maryse... jeden z najlepszych rozdziałów. Tak trzymać.

    Spokojnej nocy. :)

    .............
    kot-z-maslem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maryse nie należy do najgłupszych osób i to było pewne, że w końcu się zacznie domyślać.
      Wspaniałe podsumowanie rozdziału. Cieszę się, że się podobało i dziękuję. Do następnego! :))

      Usuń
  5. Razjel jednak ma serce! 😍😍😍 moje robaczki ❤❤❤ Dżizas ale się ciesze, ze wszystko się dobrze skończyło! Dalej jednak męczy mnie jedno... Ta tajemnica Magnusa. Co on robił i czemu zamieszana jest w to Krolowa Lodu? (czyt. Maryse xd) no i jeszcze Jason i Aaron... Aaaa. No to czekam na więcej ❤❤

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cała praca Magnusa była tajemnicą. Tłumaczył raporty i dokumenty, do których tylko on i rodzice Aleca mieli dostęp. Niestety Bane będzie się musiał niedługo wynosić, ale to jeszcze sobie o tym poczytasz :))
      Jeszcze trochę i będzie poważna rozmowa Jarona, a potem... Kurczę, coraz bliżej końca :(
      Ale, ale! Malec jak zwykle uroczy, kochany i wszystko ok :D
      Czekaj na więcej. Dziękuję :*

      Usuń
  6. *-* Jeszcze trochę i Maryse się dowie jej !!! Dobrze, że Magnus nie jest zły, chociaż jak można być złym na taką cudną istotę ;3 Bay Bay do nexta ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że na taką cudowną istotkę jak Alec nie można być złym. Poza tym nawet nie mogę sobie wyobrazić go z nikim innym jak z Magnusem.
      Dzięki i do następnego :*

      Usuń
  7. Przeczytałam WSZYSTKIE rozdziały tego opowiadania w niecały miesiąc... (Dokładnie w 18 dni) I cholera teraz jestem na bieżąco. Ujawniam się po tym czasie, żeby napisać, że odwalasz kawał dobrej roboty. Opowiadanie jest świetne. Pewnie masz 193833829028 takich komentarzy, ale dla mnie jest on wyjątkowy, gdyż to mój pierwszy w życiu XD
    Czekam na więcej i serdecznie Cię pozdrawiam <3
    Jesteś wspaniała <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że ci się podoba. Z pewnością nie mam aż 193833829028 podobnych komentarzy, ale dla mnie każdy jest wyjątkowy :)) Tym bardziej cieszę się z tego, że zdecydowałaś się coś napisać, skoro wcześniej tego nie robiłaś. Zaszczyt :))
      Dziękuję bardzo i do następnego! :*

      Usuń
  8. Przeczytałam całe opowiadanie w 2 dni i 2 noce dodawalam komentarz raz o 4 nad ranem ale chyba cos nie pyklo :/ ubostwiam opowiadanie i czekam na kolejne rozdzialy mega sie wciagnelam <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szybciutko :)
      Dziękuję bardzo i mega cieszę się z tego, że ci się podobało. Następny właśnie wrzuciłam, więc zapraszam do czytania :*

      Usuń
    2. Już przeczytany i skomentowany ❤

      Usuń
  9. O jeny jaka ulga :D Nareszcie sobie to wytłumaczyli. Oni to są uroczy no �� W końcu Maryse się dowie jej! Rozdział świetny jejku, WENY❤!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że są uroczy :))
      Dziękuję :*

      Usuń