poniedziałek, 5 stycznia 2015

ROZDZIAŁ II

Magnus wstał wcześnie rano. Nie mógł spać. To przez te imprezy, strasznie go męczą. Czasami zastanawia się, dlaczego je jeszcze organizuje. Wczorajsza nie była taka zła, dopóki goście nie zaczęli wariować. Za dużo alkoholu. Wygonił wszystkich koło pierwszej. Zaklęciem wszystko sprzątnął, umył się, przebrał w piżamę i położył spać. Zasnął jednak dopiero po drugiej. Myślał dużo o gościach, którzy go odwiedzili. Nie pamiętał, kiedy ostatnim razem widział u siebie Nocnych Łowców. Nigdy ich nie zapraszał, nie wiedział skąd ta mała miała zaproszenie. Swoją drogą może to nie był taki zły pomysł, że przyszli. Nie sądził, że jeszcze kiedyś spotka chłopaka z baru, a tu proszę. Udało mu się zamienić z nim kilka słów. Dosłownie kilka, bo ten zaraz musiał iść. Hmm, Alexander. Piękne imię. On sam też był niczego sobie. Był całkiem przystojny. Miał piękne kruczoczarne włosy, których ułożenie idealnie pasowało do kształtu jego twarzy. I oczy, uch, te oczy. Mógłby w nich utonąć. Miały niebieską barwę, ale ukazywały wszystkie jego uczucia. Gdy był zły robiły się ciemniejsze i przypominały kolorem morze podczas sztormu, jak wtedy, kiedy zobaczył go po raz pierwszy. Obserwował go dokładnie tamtego wieczoru. Podszedł do niego jakiś Przyziemny. Na początku myślał, że się znają. Przecież ten koleś się tak do niego przybliżał, ale kiedy położył mu rękę na nodze, wiedział już, że jest inaczej. Alec odskoczył, jakby ktoś go oparzył. I właśnie to świadczyło o tym, że nie miał u niego szans. Nieważne, jak bardzo mu się podobał.. Alexander nie mógł być gejem. Do tego wniosku Magnus dochodził za każdym razem, gdy o nim myślał.
Westchnął głęboko i uświadomił sobie, że już nie zaśnie. Zerknął na ekran telefonu, dochodziła szósta. Wstał i poszedł do łazienki. Wrócił umyty, uczesany, ubrany, gotowy by zacząć dzień. Dzisiaj założył żółte rurki i kolorową koszulkę. Postanowić odpuścić sobie makijaż i dodatki. Wiedział, że ma dużo pracy, więc od razu poszedł do swojego gabineciku, by się nią zająć. Po jakimś czasie zdał sobie sprawę, że nie może się skupić, nie w tym domu. Włożył wszystkie papiery do torby, dorzucił jeszcze kilka rzeczy, które mogą mu się przydać i wyszedł z mieszkania. Przerzucił torbę przez ramię i udał się do kawiarni. „O siódmej rano powinno być tam spokojnie” – pomyślał. I nie pomylił się. W środku było zaledwie kilka osób. Większość była ubrana elegancko, zapewnie wpadli na szybkie śniadanie przed pracą.
Usiadł przy stoliku w kącie pomieszczenia i zamówił kawę. Kiedy kelnerka mu ją przyniosła, oczywiście szeroko się uśmiechając i trzepocząc rzęsami, rozłożył wszystkie papiery na stole. Odpowiedział jej uśmiechem i grzecznie podziękował. Żył już tyle lat, że zdążył się przyzwyczaić do tego, w jaki sposób kobiety próbują zwrócić na siebie uwagę. Nie miał nic przeciwko temu, nawet mu to odrobinę schlebiało, ale dzisiaj miał tyle do zrobienia, że nawet nie próbował podtrzymać rozmowy z nią. Po wymienieniu kilku uwag na temat pogody Magnus znowu zatopił nos w dokumentach. Dziewczyna najwyraźniej dała sobie spokój, bo kiedy przyniosła mu drugą kawę, postawiła ją w ciszy i odeszła zanim zdążył powiedzieć dziękuję. Praca tak go pochłonęła, że nie zwracał uwagi na otoczenie.
Przed ósmą kawiarnia zaczęła się wypełniać ludźmi. Jedni jedli, inni pili, jeszcze inni po prostu siedzieli i rozmawiali. Większość stolików było zajętych, więc Alec usiadł przy barze. Zamówił kawę i czekał na nią, kiedy z kuchni wyszły dwie głośno śmiejące się kelnerki.
- Ale patrz, jaki jest przystojny – powiedziała pierwsza.
- O tak, mm – przyznała jej rację druga. Obie spojrzały w stronę chłopaka, o którym rozmawiały. Alec, który słyszał tę wymianę zdań od niechcenia również spojrzał w tamtą stronę i ujrzał pochylającego się nad papierami Magnusa Bane’a.
- Zamówił już trzecią kawę – powiedziała pierwsza. – Właśnie idę mu ją zanieść.
- Ja zaniosę – zaproponował Alec z uśmiechem, kiedy przechodziły obok niego.
- Jest pan klientem – zaprotestowała.
- Jestem z nim umówiony – skłamał, sam właściwie nie wiedział dlaczego. Kelnerka przejechała po nim wzrokiem i po chwili niechętnie oddała mu filiżankę, podając jednocześnie jego zamówienie. – Dzięki – uśmiechnął się do niej pięknie. Odwzajemniła uśmiech. „Chyba już jej przeszło” – pomyślał Alec i odszedł w stronę Magnusa.
- To już twoja trzecia kawa – powiedział stawiając ją przed nim, spojrzał na zegarek – a jest dopiero ósma – uśmiechnął się widząc jego zdziwioną minę – cześć – usiadł naprzeciwko, oparł łokcie o oparcia krzesła, nogi zgiął w kostkach.
- Cześć – odpowiedział Bane automatycznie, zaraz jednak dodał z uśmiechem – kofeina już na mnie nie działa.
- Czyżby? – zapytał Alec z uśmiechem, ale postanowił nie drążyć tematu. – Nad czym tak pracujesz? – spojrzał na stos dokumentów.
- Ech – westchnął – i tak byś nie zrozumiał, więc nie mam, po co tłumaczyć – Alec uniósł brwi. – Papiery dla Cichych Braci – wzruszył ramionami. – A ciebie co tu sprowadza o tak wczesnej porze? – zapytał szczerze zainteresowany Bane.
- Lubię tę kawiarnię – odpowiedział – zawsze tu rano piję.
- I zawsze w takim stroju? – Magnus przyjrzał mu się dokładnie. Miał na sobie dopasowane szare dresy, czarne AirMaxy, białą koszulkę i czarny, teraz rozpięty, bezrękawnik. Na głowie miał wcześniej czapkę. Teraz leży ona na stoliku obok kawy, którą przyniósł ze sobą i telefonu, do którego nadal dołączone są słuchawki.
- Zwykle tak – przyznał. – Zawsze rano biegam – tłumaczył – dla utrzymania formy. – Telefon mu zawibrował, najwyraźniej dostał wiadomość. Alec szybko ją przeczytał i zaczął odpisywać. Magnus wykorzystał tę chwilę, by przyjrzeć się chłopakowi. Włosy miał zmierzwione od wiatru, a twarz zarumienioną od zimna, przez co wyglądał jeszcze lepiej niż zwykle. Oczy skierował prosto na telefon, więc Magnus ich nie widział, ale widział usta. Chłopak właśnie przygryzał dolną wargę. Po chwili ją puścił, widoczne jeszcze były ślady zębów. „Och, ile bym dał, żeby móc..”
- Przepraszam, to moja siostra – powiedział Alec odkładając telefon, spojrzał na Bane’a. – Coś nie tak?
- Nie, nie – Magnus sam był zdziwiony kierunkiem, w jakim zabrnęły jego myśli. – Wszystko w porządku.
- To dobrze – Alec wstał – zaraz wracam – powiedział i odszedł w stronę łazienki. Kiedy wrócił Magnus przeczesywał zirytowany swoje włosy palcami. – Widzę, że jesteś zajęty – wziął ze stolika swoją czapkę i telefon.
- Nie, to znaczy tak, ale zostań – odpowiedział, zaraz jednak dodał – jeśli chcesz.
- Nie chcę ci przeszkadzać.
- Nie przeszkadzasz – ciągnął czarownik – poza tym i tak muszę zrobić sobie od tego – pokazał na stolik – przerwę. – Machnął do kelnerki ręką, szybko podeszła. – Poproszę dwie kawy, dla mnie i dla pana – wskazał ręką Aleca.
- Herbaty – poprawił go chłopak.
- To co w końcu? – zapytała kelnerka uprzejmie.
- Herbaty – odpowiedział Alec i usiadł na krześle, które wcześniej zajmował.
- Się robi – kelnerka uśmiechnęła się słodko i odeszła. Po kilku chwilach przyniosła zamówienie i talerz ciasteczek. – To na koszt firmy – wyszczerzyła zęby i odeszła do chichoczącej koleżanki.
- Rozmawiały wcześniej o tobie – zaczął Alec sięgając po ciasteczko zbożowe.
- Serio? – Magnus zdziwiony uniósł brew. Odłożył papiery na bok i postawił przed sobą swoją herbatę. Wsypał łyżeczkę cukru i zamieszał.
- Tak – Alec wziął od niego cukier i zrobił to samo. – Nie było miejsc, więc usiadłem przy barze. Wszystko słyszałem.
- Co dokładnie? – dopytywał się czarownik.
- Jesteś strasznie ciekawski – śmiał się Alec.
- Och, daj spokój. Nie chciałbyś wiedzieć, co mówią o tobie inni?
- Niekoniecznie.
- Ściemniasz.
- Może – znowu się zaśmiał. Magnus pomyślał, że chłopak ma dzisiaj dobry humor. Był taki wesoły, rozmawiał z nim swobodnie, no i sam do niego podszedł. Ale przecież się nie znali. Musiał się o nim czegoś dowiedzieć. – Jak tam twoja impreza?
- Doszło do bójki – wyznał niechętnie. – Wygoniłem wszystkich koło pierwszej. Nie było sensu ich trzymać, wszyscy nawaleni w trupa.
- Miałeś trochę sprzątania, co? – Alec uśmiechnął się.
- Jedno zaklęcie i po sprawie.
- Och, no tak – lekko się zarumienił. Wyglądał tak beztrosko, że Magnus musiał się uśmiechnąć. Chłopak odwzajemnił uśmiech.
- Dlaczego tak szybko uciekliście? – zapytał.
- Nie byłoby nas tam wcale, gdyby nie Clary. Moja siostra uznała, że ta impreza to jedyna okazja, żeby się do ciebie zbliżyć – wzruszył przepraszająco ramionami. – A Clary musiała z tobą porozmawiać.
- Ta druga to twoja siostra?
- Tak – przytaknął. – Isabelle.
- Miała zaproszenie – dodał Magnus.
- Tak, szczerze mówiąc to nie mam pojęcia, skąd je miała.
- Ja też – zaśmiał się czarownik. „To taki przyjemny dźwięk” – pomyślał Alec. – Więc jest Isabelle – Alec kiwnął głową, nie bardzo wiedział jednak, o co chodzi. – Masz jeszcze jakieś rodzeństwo?
- Och. Tak, jest jeszcze .. – nie skończył, bo w tym momencie zadzwonił telefon Magnusa.
- Przepraszam na moment – powiedział do chłopaka i odszedł. Alec usłyszał jeszcze tylko „co się dzieje, Cate?”. Po kilku minutach Magnus wrócił mierzwiąc gniewnie włosy. – Przepraszam cię bardzo, ale muszę iść – zaczął pakować swoje rzeczy do torby.
- Coś nie tak? – zapytał Alec zmartwiony.
- Skończymy innym razem, co? - odpowiedział, położył pieniądze za kawy i herbatę na stolik i wyszedł, rzucając w drzwiach Alecowi przepraszające spojrzenie.
Chłopak uregulował swój rachunek i wyszedł na zewnątrz. Zastanawiał się dlaczego Magnus musiał wyjść i kim była Cate. Wszedł do Instytutu później niż zwykle. Nigdy nie spędzał tyle czasu w kawiarni. Oczywiście nie uszło to uwadze jego rodzeństwa.
- Gdzie byłeś, co? – wypytywała Isabelle. – Ile można biegać?
- Później go przesłuchasz, mama nas prosi – przerwał jej Jace.
- Mama? – Alec się zdziwił. Rodzice mieszkali już kilka tygodni w Idrisie. Kiedy z nimi rozmawiał ostatnim razem, nie wspominali, że wracają. Nie to, żeby się nie cieszył, niemniej było to zaskoczeniem. Zawsze mówili mu o wszystkim wcześniej.
- Tak, przyjechała z samego rana, nie było cię – tłumaczyła Izzy. – Potem gdzieś poszła i właśnie..
- Alexandrze, jak dobrze, że cię widzę – Maryse pojawiła się w drzwiach pokoju i weszła w słowo swojej córce.
- Coś się stało?
- Chodźcie wszyscy do biblioteki, musicie mi pomóc.
Powiedziała i wyszła nie oglądając się za siebie. Po chwili wszyscy znaleźli się w miejscu, o którym mówiła.
- Więc? – dopytywała się Isabelle. – Co się stało? Dlaczego wcześniej wróciłaś? I w czym mamy ci pomóc?
- Spokojnie, Isabelle. – mówiła jej matka. – Nie wszystko na raz. Byliśmy na konferencji w Idrisie. Walczymy o porozumienie z Podziemnymi – zaczęła tłumaczyć. – Jest tego tak wiele, że wasz ojciec musiał tam zostać. Co więcej, pojutrze zaczyna się trening.
- Jaki trening? – wtrącił Jace.
- Nie przerywaj mi Jace, bo nic wam nie powiem – oznajmiła.
- Przepraszam – kiwnęła głową na znak, że się nie gniewa.
- Tak, trening. Około dwa tygodnie temu powiedziano nam, że odbędzie się trening młodych Nocnych Łowców. Będziecie ćwiczyć pod okiem profesjonalnych nauczycieli i trenerów. Powinno to potrwać nie więcej niż dwa miesiące. Przez ten czas wszyscy będziecie mieszkać w jednym Instytucie. Mówiąc wy mam na myśli młodzież z Nowego Jorku – wskazała na nich ręką – Paryża, Londynu, Wiednia, Chicago, Madrytu – wymieniała – i jeszcze czterech innych miejsc. Z trenerami łącznie około czterdziestu osób. Będą to osoby wybrane przez zarząd. Nowy Jork będziecie reprezentować wy.
- No dobrze, ale w czym mamy ci pomóc? – zapytał Alec, gdy Maryse zamilkła.
- Clave długo rozprawiało o tym, gdzie to będzie miało miejsce. Nie zgadzali się ze sobą, więc postanowili zrobić losowanie. Odbyło się wczoraj i wylosowano – zrobiła krótką przerwę – Nowy Jork.
- Co? – Ale jak? – I dopiero teraz o tym mówią? – przekrzykiwali siebie nawzajem.
- Spokój – powiedziała matka stanowczo. – Tak, odbędzie się u nas i musimy przygotować Instytut na przyjazd tylu gości. Trening zaczyna się pojutrze, ale wszyscy uczestnicy powinni się zjawić tutaj jutro koło południa.
- Ile dokładnie osób? – dopytywała Isabelle.
- Nie wiem dokładnie, tak jak mówiłam około czterdziestu. Jeszcze nie wszyscy potwierdzili swoje zgłoszenia – przejechała po nich wzrokiem. – Zostanę tutaj z wami przez jakiś czas. Jak na razie trzeba zająć się sypialniami, salonem i salami do treningów. Mam nadzieję, że pomożecie mi w tych przygotowaniach.
- Tak – odrzekli jednogłośnie.
- Dobrze. Alec, sprawdź proszę, ile mamy zapasowych pościeli i czy wszystkie się nadają do użytku. W razie potrzeby przyjdź do mnie dam ci pieniądze na nowe – Maryse zaczęła rozdzielać zadania. – Jak już to zrobisz, idź razem z Jace’em uporządkować broń. Wyczyśćcie ją porządnie, ma błyszczeć. – Kiwnęli głowami. – Ty, Isabelle – zwróciła się do niej – pójdziesz ze mną. Musimy wszystko wysprzątać.
- A co z runami czystości? – dopytywała się. – Nie możemy ich zastosować?
- Nakłada się je po skończonym sprzątaniu – Maryse uśmiechnęła się do niej pogodnie. – Aa, jeszcze jedno. Jace – odwróciła się do niego – idź, proszę, powiedz Hogde’owi, że przekazałam wiadomość i czekam na odpowiedź – widząc jego zdziwioną minę dodała – po prostu idź i mu to przekaż, on zrozumie. No dobrze, bierzmy się za porządki. – I wszyscy wyszli z biblioteki. Każdy miał wyznaczone zadanie i nim się zajął. Było jeszcze wiele do zrobienia, więc nikt się nie nudził.

***

- Co takiego nie może poczekać, Cate? – zapytał rozzłoszczony Magnus, kiedy tylko zobaczył przyjaciółkę.
- Och, Mags. Czemu się od razu wściekasz? – podeszła do niego i pocałowała w policzek.
- Dobrze wiesz, że nie lubię tego zdrobnienia – warknął. – Właśnie przerwałaś mi bardzo ciekawe spotkanie, lepiej żebyś miała dobry powód.
- Nie mówiłeś, że jesteś dzisiaj z kimś umówiony – wypomniała mu z uniesioną brwią – poza tym jest jeszcze wcześnie.
- Ech – westchnął – bo nie byłem. O co chodzi? – dodał spokojniej.
-Szukała cię Maryse Lightwood. Nie mogła cię znaleźć, więc przyszła do mnie – zaczęła.
- Czego ode mnie chce? – zdziwił się Bane.
- Nic mi nie powiedziała – Cate wzruszyła ramionami. – Mówiła tylko, żebyś do niej zadzwonił.
- Cate! – jęknął.
- No co? Tak mówiła.
- Mogłaś mi o tym powiedzieć przez telefon – narzekał.
- Dobrze, już dobrze, skarbie. Następnym razem tak zrobię. A teraz mów.
- Co mam ci powiedzieć? – spytał zaskoczony.
- Z kim miałeś takie wspaniałe spotkanie oczywiście – odrzuciła włosy na plecy.
- Z bardzo wspaniałym młodzieńcem. Nie patrz tak, nie powiem ci nic więcej. A teraz wybacz, wrócę już do siebie. Muszę zadzwonić do Maryse i dowiedzieć się o co chodzi, a potem położę się na kanapie i poużalam się nad żałością mojego życia – teatralnym gestem przyłożył sobie dłoń do czoła i udawał, że cierpi.
- Ten chłopak chyba naprawdę ci się podoba. Nie wiem, co się z tobą dzieje, jesteś taki wesoły. Chyba muszę go poznać i mu za to podziękować – rzucił w nią poduszką.
- Możesz sobie pomarzyć – zaśmiał się i wyszedł.

_________________________________________

Hejka, ROZDZIAŁ DRUGI!
Korzystam z czasu wolnego i piszę. Mam nadzieję, że wam się spodoba. Dziękuję za ciepłe słowa. Jesteście ekstra :D Jeśli prowadzicie swoje blogi to podawajcie adresy, chętnie poczytam.

Miłego czytania :) I liczę na wasze komentarze, buziole :*

8 komentarzy:

  1. „Nieważne, jak bardzo mu się podobał.. Alexander nie mógł być gejem.” Kij z tym, że Magnus widział go (i rozmawiał z nim) tylko dwa razy, tak, zakochaj się w nim Magnusie, to je przecie logiczne xD .

    Jak można być gotowym do życia o szóstej, jak?

    „Włosy miał zmierzwione od wiatru, a twarz zarumienioną od zimna,” Z zimna, no przecie, z zimna…

    Woah. Ogólnie rozdział zaczepisty /)*3*(\

    Pozdrawiam, życzę weny i czekam na następny rozdział ^^

    I zapraszam do mnie, ofc xD
    wypociny-nyksiatka.blogspot.com :')

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magnus jest zauroczony Aleciem. To póki co nie jest miłość :)
      Dziękuję, dziękuję :D
      Buziole po czole :*

      Usuń
    2. Oj ciiiiii XD . Załużmy że go kocha :')

      Usuń
  2. Uwielbiam ten blog *-*
    Może nie czytałam wielu fików o Malecu, ale wydaje mi się, że twój pomysł jest dość oryginalny. W większości tych, które czytałam, nie było mowy o Świecie Cieni, lub cała akcja była skupiona na Magnusie i Alecu. Podoba mi się to, że u ciebie są wątki poboczne, a Malec nie ''realizuje się od razu'', że tak to ujmę, lecz potrzeba im więcej czasu.
    Życzę weny i wszystkiego dobrego na 2015 rok! ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę, dziękuję :)
      Naprawdę, to bardzo miłe :)
      I dziękuję za życzenia :*
      Ze swojej strony również życzę (może późno, ale jednak) wszystkiego dobrego i spełnienia marzeń :*

      Usuń
  3. Bardzo ciekawe!
    www.wiktoriandwiczi.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. SuperAŚNY xD Wkscytujący i fajny :3 Bardzo mi się podobał :) Lekki w czytaniu i świetny w fabule, to jest to, co lubie ;DDD Znowu te rymowanki Lily xD | Kama | , czyli Rose Granger ( Weasley )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahahaha, ta co rymuje :D
      dzięki ziomek :*

      Usuń