sobota, 14 listopada 2015

ROZDZIAŁ XLII

Magnus wsunął głowę w szparkę, która powstała w wyniku niedomknięcia przez Aleca drzwi do łazienki. Zauważył Lightwood'a, który aktualnie zajęty był zapinaniem spodni. Następnie podszedł do umywalki i zaczął myć dłonie. Ten właśnie moment Bane wybrał na oznajmienie, że znajduje się w pobliżu. Zapukał delikatnie w futrynę i niemal automatycznie spoczął na nim wzrok młodszego. Alec uśmiechnął się delikatnie i skinieniem ręki przywołał go bliżej siebie. Odwrócił się i stanął przodem do niego, opierając się tyłkiem o umywalkę. W ręce chwycił ręcznik i zaczął je powoli osuszać. Czarownik szybko do niego podszedł i pochylił w jego stronę, dłonie kładąc po obu bokach jego bioder.
- Obrady skończone? - zagadnął go Nocny Łowca.
- Chyba tak – stwierdził Magnus, cmokając go w usta.
Alec wydał z siebie cichy pomruk przyjemności. Bane uśmiechnął się szeroko i przechylił głowę, chcąc znaleźć się jeszcze bliżej niego. Lightwood otworzył lekko usta i pozwolił w ten sposób, by ich języki zetknęły się delikatnie. Już jednak po chwili pocałunek ten stał się bardziej żarliwy i zachłanny. Tak, jakby oboje byli siebie tak głodni i nic innego nie mogło przynieść im ukojenia. Całowali się nawzajem z większą pewnością, większym pożądaniem...
Alec odsunął się na moment tylko po to, by opleść ramiona wokół szyi mężczyzny i posłać mu najpiękniejszy ze swoich uśmiechów. Kiedy pocałował go ponownie, usłyszał cichy jęk, ale nie wiedział do końca, który z nich obu go wydał. Nie miało to jednak znaczenia. Bardziej liczyło się to, że Magnus przeniósł swoje dłonie na jego plecy i zmierzał coraz bardziej w dół.
- Duszno – mruknął Alec między kolejnymi pocałunkami.
Bane zaśmiał się głośno i zaczął całować, lizać i podgryzać jego szyję. Uwielbiał to, że skóra Lightwood'a była zawsze tak przyjemnie ciepła. Jakby był jakimś grzejniczkiem. Chociaż kaloryfer miał perfekcyjny.
- Chcesz się położyć? - zapytał go mężczyzna bardzo prowokującym tonem.
- Chętnie – odpowiedział Nocny Łowca, doskonale zdając sobie sprawę z tego, co jego facet ma na myśli.
Nie musiał mu tego dwa razy powtarzać. Szybko znaleźli się w sypialni, która na szczęście była połączona z łazienką. Czarownik popchnął chłopaka na łóżko, samemu zaraz siadając na nim okrakiem. Nie cieszył się jednak długo tą pozycją, bo Lightwood zareagował szybciej niż ten mógłby pomyśleć. Jednym zwinnym ruchem sprawił, że teraz to on był na dole, a Alec, jak to na dobrego chłopaka przystało, leżał na nim i całował go mocno, wplatając palce w jego włosy. Lubił się z nim tak tarzać, co głównie prowadziło do jednego, ale dziś niestety nie miał już czasu na jakiekolwiek gierki czy igraszki. Dlatego też z niemałym smutkiem po kilku gorętszych chwilach musiał się odsunąć. Od razu spoczęło na nim zdziwione spojrzenie mężczyzny.
- Obiecałem, że wrócę zaraz po śniadaniu – wyjaśnił, nie czekając nawet na pytanie ze strony Magnusa. I tak doskonale zdawał sobie sprawę, że będzie chciał wiedzieć, dlaczego przestał.
- Myślałem, że jesteś już dużym chłopcem i nie musisz stawiać się o określonej porze – odparł Bane odrobinę zaczepnie. - Sam mi dzisiaj tłumaczyłeś, że nie jesteś dzieckiem, a tak cię najwyraźniej traktuję – dodał. - Myślę, że twoja matka poradzi sobie bez ciebie jeszcze tę dodatkową godzinkę.
- Nie jestem dzieckiem i nie muszę stawiać się o określonej porze – przyznał. - Poza tym to nie matka pytała mnie o to, kiedy wrócę. Była to Izzy i uwierz mi, ona jest wiele gorsza. Pewnie siedzi już od rana z zegarkiem w ręku – wyznał.
- W takim razie musimy się pospieszyć – stwierdził niezrażony czarownik i zmniejszył dystans między nim a chłopakiem.
- Albo będziemy musieli obyć się bez tego – odchylił się do tyłu.
Magnus warknął, ale nie dawał za wygraną. Ponownie się do niego zbliżył i tym razem nie pozwolił mu się odsunąć.
- Nie mam zamiaru kończyć tak jak rano – wyznał. - A raczej nie kończyć – poprawił się. - To strasznie irytujące.
- No właśnie – zaśmiał się Alec, odwracając głowę. - Dlatego teraz nie zaczynajmy – próbował się wymigać. - Nie będziesz musiał się irytować – dodał i ostatecznie po długiej bitwie z myślami postanowił go pocałować.
No dobra, było to raczej delikatne muśnięcie warg, ale nie mógł się powstrzymać.
- Już chyba na to za późno – pożalił się i złapał w zęby jego dolną wargę. - Po wcześniejszym pobudzeniu moje zmysły się wyostrzyły i reaguję na wszystko dwa razy bardziej.
- Czyżby? - zaśmiał się słodko i pogłaskał go po głowie. Przeczesał mu jeszcze włosy palcami i pocałował ponownie w usta. - Magnus, Magnus – westchnął. - To nie moja wina, że musieliśmy wcześniej przerwać. Trzeba było nauczyć swojego przyjaciela, że nie wchodzi się bez pukania.
- Nie mógł wiedzieć, że się na mnie rzucisz w salonie i to o takiej porze. Nie spodziewał się po prostu, że jesteś taki niewyżyty – postanowił stanąć w jego obronie, drocząc się przy okazji z chłopakiem.
Przyniosło to taki skutek, jakiego się spodziewał. Alec początkowo nic nie powiedział, jakby nie spodziewając się takiej odpowiedzi. Potem uderzył go lekko w bok, tylko po to, by zaraz odwdzięczyć mu się za to pocałunkiem. Zawsze tak robił.
- Ja jestem niewyżyty? - zapytał po chwili. - Nie muszę ci chyba przypominać, kto gryzł mnie po klacie i już zabierał się za rozpinanie mojego rozporka – zakpił mu w twarz.
Magnus uniósł brew, słysząc taki ton. Zanim jednak udzielił odpowiedzi, pozwolił sobie pocałować Aleca w policzek, zaraz gryząc go również w ucho.
- No dobra – przyznał. - Ale odpowiedź może być tylko jedna: ja. Nikt inny nie ma prawa cię rozbierać, całować ani gryźć po klacie.
Lightwood przyglądał mu się chwilę, w końcu decydując się na to, by przyciągnąć go do siebie i mocno wbić w wargi, które całowały go już tyle razy i przynosiły mu tyle przyjemności. Uwielbiał je niemal tak bardzo jak uwielbiał samego Magnusa.
- Oprócz ciebie, tak? - dopytał się. - Masz mnie na wyłączność – przyrzekł.
- Nawet nie wiesz, jak bardzo mnie to cieszy – zaczął Bane. - Alec – powstrzymał go, kładąc mu dłoń na klatce piersiowej. Będzie go całował, ale nie teraz. - Posłuchaj. Jesteś dla mnie bardzo ważny. Cenię sobie to, że zawsze jesteś i nie chciałbym, żeby to się zmieniło – cały czas, kiedy to mówił, patrzył mu prosto w oczy. - Ja...
- Magnus – przerwał mu Alec, marszcząc brwi.
- Nie, nie – zaprzeczył od razu. - Nie przerywaj mi – poprosił. - To, co chcę ci powiedzieć, jest strasznie trudne. Nie wiem, jak zareagujesz i czy ci się to spodoba - tłumaczył.
- Magnus - pogłaskał go po policzku, a ten od razu na niego zerknął. W jego oczach było widać, że jest nieźle zagubiony. - Nie musisz tego mówić. Chyba wiem, o co ci chodzi, ale poczekajmy na bardziej odpowiedni moment - poprosił.
- Jaki bardziej odpowiedni moment? - odrobinę się spiął. Nigdy nie będzie odpowiedniego momentu. - Skarbie, kiedy będzie lepszy czas? Jutro czy za tydzień?
Lightwood podrapał go za uchem, całując przy okazji w czoło. Usiadł mu na kolanach i oparł brodę na jego barku. Przytulił go do siebie, bo nie chciał, żeby ten poczuł się odtrącony. Już sam fakt, że nie chciał pozwolić mu powiedzieć tego, co czarownik zamierzał było odrobinę niemiłe i w sumie nie dziwił się, że ten zareagował tak, a nie inaczej. Chciał mu to wynagrodzić, a przy okazji pokazać, że też nie jest dla niego obojętny.
- Hej - zamruczał mu do ucha. - Nie bądź na mnie zły, proszę. Dla mnie to coś zupełnie nowego i nie zawsze będę się zachowywał tak, jak będziesz chciał - mówił cicho spokojnym tonem. - Sam nie wiem, jak nazwać to, co czuję, ale wiem, że mi na tobie zależy. Myślałem, że swoimi gestami udowadniam ci to w prawidłowy sposób... Ja... - pocałował go przy uchu. - Nie wiem, Magnus. Nie chcę słyszeć żadnej deklaracji, dopóki sam nie będę pewien siebie.
- Nie jestem na ciebie zły - objął go w pasie i złożył pocałunek na jego chętnych ustach. - Skoro tak chcesz, to niech tak będzie.
- To nie problem? - dopytał.
- Nie - odpowiedział mu.
- Więc dlaczego jesteś zawiedziony?
Magnus wzruszył ramionami, ale nie zrobił nic więcej. Nie chciał zaprzeczać, bo nie było po temu żadnego głębszego motywu.
- Przepraszam - powiedział jeszcze Nocny Łowca, po czym ugryzł go w nos. Ku jego zadowoleniu Bane uśmiechnął się kącikiem ust. Właśnie taką reakcję chciał uzyskać. Nie chciał, żeby coś między nimi się popsuło tylko dlatego, że on nie chciał mówić na głos czegoś, o czym myślał już od dłuższego czasu. - To na czym skończyliśmy? - zapytał.
- Całowałeś mnie i zarzekałeś się, że masz jeszcze mnóstwo czasu, przez co nie musisz na razie wracać do Instytutu - odpowiedział pewnym siebie głosem. - Robiłeś to w tak absolutnie wspaniały sposób... - zamruczał. - Nie mogłem cię od siebie odgonić - kontynuował. - No i cały czas powtarzałeś, że jesteś tak bardzo podniecony, a ja nie miałem serca cię zatrzymywać.
- Tak było? - zaśmiał się, patrząc mu w oczy. - A co to był za wspaniały sposób, w jaki cię całowałem? - chciał wiedzieć.
- Całowałeś mnie tak jak tylko ty potrafisz - mówił i cmoknął go w dłoń, którą właśnie przyłożył sobie do ust. - W bardzo pociągający sposób. Najpierw delikatnie, a potem rozkręciłeś się i było już fajniej. To znaczy wcześniej też było fajnie, ale lubię, kiedy mnie czasem mocniej przyciągniesz albo przyciśniesz do siebie. Jesteś przy tym tak podniecająco męski, że aż się gorąco robi - wyznał.
Całą sytuację oczywiście zmyślił i robił to na bieżąco, bez wcześniejszego obmyślania planu. Mimo tego, że oboje doskonale zdawali sobie z tego sprawę, to i tak działało to na nich pobudzająco. Magnus lubił prowadzić z Aleciem gierki słowne tego typu i z zadowoleniem zauważał, że Alec jest przy nich coraz mniej zawstydzony, a coraz częściej sam dodawał coś od siebie.
- O tak? - zapytał i pocałował go dokładnie tak, jak to opisywał czarownik.
Jedyną odpowiedzią był głośny jęk Magnusa, który zniknął gdzieś w ustach chłopaka. Nie spodziewał się tego i szczerze mówiąc, było to sto razy lepsze niż mógłby sobie wymarzyć.
- Przyssałeś się jeszcze... - wydusił z siebie, kiedy oderwali się na moment, by zaczerpnąć powietrza.
- Gdzie się przyssałem? - zapytał go Alec niezwykle seksownym tonem i polizał po szyi.
- Ooo właśnie tutaj – sapnął, kiedy poczuł, co jego chłopak z nim wyczyniał. - Tak, właśnie tutaj – powtórzył, a Lightwood spełnił jego prośbę i najpierw go ugryzł a potem zassał na jego skórze.
Zaraz potem uniósł się do góry, zamknął oczy i ich usta ponownie się spotkały. Mógł wyczuć frustrację Bane'a zmieszaną z pożądaniem i zaskoczeniem. Czarownik rozchylił usta i wymienili głęboki, niezdarny pocałunek, a Alec nadal siedział na skrzyżowanych nogach Magnusa. Dłonie Nocnego Łowcy znalazły się na twarzy i we włosach czarownika i przyciągnęły go jeszcze mocniej na siebie, tak że półleżeli oparci o ramę łóżka, mogąc wygodnie odkrywać się nawzajem. Ciała obojga odpowiadały coraz chętniej i chętniej ustom i rękom, które je dotykały. Dawniejsza frustracja i ponury humor Magnusa rozpłynął się, robiąc miejsce oszałamiającym doznaniom, które go w tej chwili pochłaniały. Przesunął językiem po policzku chłopaka, a dłońmi pieścił jego sutki, które pod wpływem jego dotyku stawały się coraz bardziej twarde. Wywoływało to u Aleca dreszcze przyjemności, które powodowały, że oddychał coraz ciężej i obejmował swojego mężczyznę mocniej niż wcześniej. Sam nie leżał też bezczynnie, mimo iż najchętniej po prostu oddałby mu się i pozwolił, by dalej robił z nim to co do tej pory. Zajął się jego szyją, kąsając lekko zagłębienie tuż przy jego ramieniu. Magnus zagryzł wargi, ale i tak cicho jęczał. Poruszał też nieświadomie biodrami, co jakiś czas ocierając się przy tym o swojego chłopaka. Czuł się tak bardzo pobudzony, że nie mógł powstrzymywać niektórych reakcji, a niektórych nawet nie zauważał. Spodnie już od jakiegoś czasu go nieprzyjemnie uciskały i wiedział, że Alec ma ten sam problem.
- Zamknij drzwi i zrób coś, żeby nie było nas słychać – warknął w pewnym momencie Lightwood, odrywając się na chwilę od swojego faceta.
Magnus chwilę mu się przyglądał, jakby zastanawiał się dlaczego do cholery ma teraz przerwać i zająć się tym, co mu nakazał jego chłopak. Był tak pobudzony, że myślenie było dla niego straszną katorgą. Wreszcie jednak dotarło do niego, że rzeczywiście powinien to zrobić, jeśli chce by do czegoś doszło. A przede wszystkim, żeby im udało się dojść. Wstał i podszedł do drzwi. Zamknął je najpierw na klucz, a potem rzucił jeszcze dodatkowe zaklęcie. Przy okazji wyciszył pokój, sprawiając przy tym, że nie byli słyszalni dla kogoś spoza pomieszczenia. Kiedy wracał na łóżko pozwolił sobie ściągnąć koszulkę, którą o dziwo miał nadal na sobie. Zaraz potem zajął się rozpinaniem rozporka i z zadowoleniem zauważył, że Alec również pozbywa się swoich ubrań. Zaczął jednak robić to później niż on sam, więc kiedy znowu wylądował na łóżku, chłopak nadal próbował uporać się ze spodniami. Z chęcią pomógł mu sobie z nimi poradzić, odrzucając je gdzieś w kąt. Nie miał jednak zamiaru przejmować się tym, gdzie się teraz podziewały. Opadł na pościel, zawisając nad swoim partnerem. Pocałował go mocno i pewnie, dłonie opierając po obu stronach jego głowy. Alec z kolei położył ręce na plecach czarownika, głaszcząc go i drapiąc delikatnie. Palcami zahaczał od czasu do czasu o skrawek jego majtek, jedynej rzeczy którą miał na sobie.
Magnus zaśmiał się cichutko i pocałował ponownie, po czym wyprostował się i spojrzał na niego z góry. Milczał chwilę, a potem znowu się roześmiał.
- Co cię tak śmieszy? - chciał wiedzieć Lightwood, który lekko się zgubił.
Czuł teraz doskonale męskość Bane'a i nie sprawiało to, że myślał racjonalnie. Również się uśmiechał, choć nie miał pojęcia, co było powodem takiej reakcji u Magnusa.
- Nic szczególnego. Po prostu jestem szczęśliwy – wyjaśnił krótko, po czym pochylił się i jedną ręką pogłaskał jego udo, a drugą pociągnął w dół jego bokserki.
Pocałował go w podbrzusze, co wywołało ciche sapnięcie, które wydobyło się z ust Aleca. Chłopak pochylił się, całując z tej pozycji ramię i łopatkę czarownika. Magnus wsunął dłonie pod jego ciało i zjechał nimi w dół jego wysportowanych pleców, pocierając już i tak rozgrzaną skórę. Powoli składał leniwe pocałunki na całym jego ciele. Na udach, biodrach i podbrzuszu. Dłońmi błądził po pośladkach, robiąc to wszystko bardzo leniwie i czule, jakby się nim delektował.
Alec patrzył na niego z góry z rosnącym podnieceniem. To było lepsze niż wszystko inne co do tej pory go spotkało. No może prócz dzisiejszej nocy, ale ważniejsze jest tu i teraz. Mimo iż był już na skraju, nie przeszkadzało mu to powolne tempo. Chciał więcej i więcej. Z tej cielesnej bliskości starał się czerpać jak najwięcej przyjemności.
- Lubię, jak mnie tak dopieszczasz – wyznał Alec, nie bojąc się absolutnie tego, że może zostać wyśmiany.
Westchnął głęboko i przymknął oczy, kiedy Magnus do końca zsunął jego bieliznę, po czym wziął w dłoń jego penisa i zaczął go stymulować.
- A ja lubię to robić – zaśmiał się krótko i uśmiechnął się do niego.
- Mhmmm… to dobrze – Lightwood oblizał wargi, patrząc na niego nieco maślanym wzrokiem.
Och, kręcił go ten facet. I tak strasznie był zadowolony z tego, że należał tylko do niego. Magnus uśmiechnął się, jakby potrafił czytać mu w myślach. Nocny Łowca zarumienił się jeszcze bardziej, kiedy pomyślał, że w ogóle mogłoby dojść do takiej sytuacji. Bane na szczęście nic nie zauważył i powoli obcałowywał jego tors i brzuch. Rękoma pieścił zarówno jego pośladki, jak i penisa, a Alec poddawał się tym pieszczotom z zadowoleniem. Po jakimś czasie przyciągnął go jednak do siebie, wsuwając mu szybko język między wargi. Obrócił się jeszcze tak, że to znowu on górował nad czarownikiem i zakręcił przy tym tyłkiem. Magnus przygarnął go chętnie do siebie, opadając plecami na materac i chwytając go mocno za pośladki. Młodszy chłopak z westchnieniem położył się na nim i otarł o jego krocze. Dłonią gładził go po boku, a potem zjechał do jego erekcji, nadal okrytej materiałem majtek. Szybko się ich pozbył, a Magnus jęknął, kiedy nareszcie poczuł jego dłoń bezpośrednio na swoim członku. Westchnął z przyjemnością i jedną ręką przesunął po plecach chłopaka. Palce drugiej pieściły za to jego tyłeczek, coraz częściej zajmując się otworkiem, z którym nocą udało mu się bliżej zapoznać.
- Myślę, że tutaj przydasz mi się bardziej niż w Instytucie – przyznał Magnus, nadal pieszcząc jego bok.
Alec uśmiechnął się i spojrzał na niego z iskierką w oku.
- Mmm… – zawahał się. - Tak, chyba masz rację – dodał, kiwając głową.
Magnus również kiwnął głową, przyciągając go do pocałunku i napierając palcem na jego dziurkę. Robił to w bardzo drażniący sposób, przez co chłopak jęknął cicho i przygryzł wargę.
- Poza tym ja bym tęsknił za tobą znacznie bardziej niż oni – kontynuował.
Lightwood uśmiechnął się i poruszył przy tym wprawnie dłonią na jego penisie. Czuł, jak ten twardnieje pod wpływem jego dotyku. Do tego był taki ciepły, a uśmiechający się Magnus taki uroczy, że sam nie mógł powstrzymać uśmiechu.
- Tak? – dopytał się. - Jesteś pewien?
- Mhmmm... – potwierdził czarownik. - Jestem – odparł pewnym siebie głosem, ponownie go całując.
Zaraz potem pstryknięciem palca sprawił, że w jego dłoni znalazł się żel nawilżający. Chłopak zaśmiał się, widząc, co ten robi i połasił się do niego jak wygłodniały kocurek. Magnus z kolei otworzył tubkę, wycisnął trochę na rękę i ponownie przesunął ją na tyłek chłopaka. Lightwood poczuł palec czarownika wsuwający się w jego wnętrze. Uczucie było tak cholernie wspaniałe, że jego uśmiech poszerzył się jeszcze bardziej. Zadrżał też, ale nie zacisnął mięśni. Czuł się bardzo zrelaksowany, a Bane i pieszczoty, którymi go od jakiegoś czasu raczył, tylko mu w tym pomagały. Zakręcił biodrami, chcąc dać mu w ten sposób znak, że nie miałby nic przeciwko, gdyby wchodził głębiej. Czarownik nie widział powodu, dla którego miałby nie spełnić jego prośby.
- No, dalej... – ponaglił go, niecierpliwiąc się odrobinę. - Możesz kolejny – dodał nieco nieskładnie.
Magnus po raz kolejny zrobił to, o co prosił go chłopak. Był przy tym taki podniecający, że nie mógł się powstrzymać. Alec stęknął cicho, chowając twarz w jego szyi. Czuł się tak niewyobrażalnie dobrze i marzył tylko o tym, by poczuć go całym sobą. Wiedział, że będzie jeszcze lepiej. Bane rozciągał go, krzyżując palce w jego wnętrzu. Rozgrzewał go jeszcze, ciesząc się w duchu z tego, że Lightwood znowu pozwolił mu dominować.
- Gorąco mi, Magnus – pożalił się młodszy, całując go po torsie i opierając głowę na jego obojczyku.
- To dobrze czy źle? – dopytał się, uśmiechając przy tym szeroko.
Pieścił go od środka, od czasu do czasu krzyżując i rozprostowując palce. Podobało mu się to, jak Alec na niego reagował i szczerze mówiąc, cały czas czuł się tak, jakby odkrywał go na nowo. Pocałował go w czuprynkę, która znajdowała się bardzo blisko jego twarzy. Alec pozwolił na to, by uniósł wolną ręką jego podbródek, uprzednio ściągając ją z jego penisa, który notabene znajdował się już w pełnym wzwodzie. Sapnął, kiedy zobaczył jego twarz i pocałował go w usta. Cała jego postawa zdradzała to, w jakim stanie się teraz znajdował. Całe jego ciało emanowało niepojętym pożądaniem, a Magnus stwierdził, że mógłby dojść od samego widoku swojego chłopaka. Pewnie nawet nie zdawał sobie sprawy z tego, jak podniecająco teraz wygląda. Pożerał go wzrokiem i nie mógł nacieszyć się szczęściem, jakie go spotkało. Z tego, że go poznał i byli teraz w tej sytuacji. Chłopak był inny, ciekawy i bardzo go intrygował. Tak bardzo cieszył się z tego, że należy tylko i wyłącznie do niego.
- Dobrze, absolutnie - wysapał, patrząc mu w oczy.
Mężczyzna w odpowiedzi podniósł się trochę w górę i cmoknął chłopaka w policzek, jednocześnie wsuwając w niego jeszcze jeden palec. Zahaczył przy tym o splot nerwów, co sprawiło, że Alec przycisnął się do niego jeszcze bardziej, niemal się w niego wciskając. Jęczał i wił się, bo opuszki idealnie drażniły jego prostatę i sprawiały, że wiercił się w jego ramionach. Robił to zupełnie niekontrolowanie. Bane również zachichotał, widząc jego rumieńce. Zdawał sobie sprawę, że są na policzkach chłopaka tylko przez niego i tylko dla niego. Uwielbiał je.
- Myślę, że już... Tak, już możesz wyszeptał cichym, podniecającym głosem przy uchu czarownika.
Ten uniósł głowę i patrzył na niego wygłodniałym wzrokiem. Chłopak rzucił mu jeszcze bardziej rozochocone spojrzenie. Z zadowoleniem przyglądał się, jak ten wysuwa z niego palce, rozciągając go przy tym po raz ostatni. Przyciągnął go za to i pocałował mocno w usta. Wymienili pocałunek, który dla nich znaczył więcej niż dla kogokolwiek innego. Zmienili również pozycję, przez co Alec znowu był na dole. Nie przejmował się tym jednak, patrząc tylko hardo w oczy swojego mężczyzny i rozszerzając przed nim nogi, dając mu jednoznaczny znak, przedstawiający to, czego chce w tej chwili. Magnus uśmiechnął się szeroko, pewien tego, że chłopak jest taki tylko i wyłącznie przy nim. Pogłaskał go po udzie, podnosząc jednocześnie jedną jego nogę w górę. Lightwood odwzajemnił uśmiech, chwilę patrząc w jego oczy, ale nic nie mógł zrobić na to, że jego wzrok sam automatycznie zjeżdżał na prężącego się przed nim członka.
- Już, wejdź – poprosił z westchnieniem, oblizując wargi.
Magnus nic nie odpowiedział, nakierowując swoją męskość na szparkę chłopaka. Oparł też jego nogę na swoim biodrze, bo wiedział, że tak będzie mu lepiej się w nim zagłębiać. Alec przyciągnął go do siebie jeszcze bardziej i pocałował mocno w usta. Och, ile razy miał powtarzać, że już go chciał?! Magnus na szczęście nie zwlekał ani minuty dłużej. Powoli, całując go z wielkim zaangażowaniem, zaczął się w niego wsuwać. Jako że ich usta były cały czas złączone czuł, jak ten rozchyla szerzej usta i wydaje bezgłośne sapnięcie.
- Wspaniale – wysapał, oddychając dosyć płytko.
Bane odsunął się od niego delikatnie i patrząc mu w oczy, zagłębił się w nim po same jądra. Złapał go pewnie jedną ręką za biodro, drugą podpierając się na łokciu. Lightwood uśmiechnął się i zakręcił biodrami, zachęcając go jeszcze bardziej. Wychylił się i cmoknął go w policzek. Czuł, jak jego mężczyzna się w nim porusza, robiąc to miarowo, ale z wprawą i bardzo przyjemnie. Nie starał się nawet powstrzymywać swoich reakcji, bo wierzył Magnusowi i wiedział, że nikt go nie usłyszy. Przytulił się do niego mocniej, kiedy Magnus idealnie trafił w splot jego nerwów, sprawiając w ten sposób, że jego kręgosłup wygiął się w przypływie niesamowitej przyjemności. Bane odetchnął głębiej, starając się utrzymywać równy rytm pchnięć. Czuł, że mógłby się teraz dać ponieść, ale nie wiedział, czy byłoby to dla nich dobre. Poruszał się więc w nim płynnie, trzymając go zdecydowanie w talii. Dłoń skierował na jego erekcję, zaczynając go masturbować.
- Alec, Alec – mruczał mu do ucha, całując po szyi i kąsając w nią od czasu do czasu.
Lightwood za to jęczał i wił się pod wpływem jego dotyku i ruchów. Wplótł palce w jego włosy i całował po twarzy. Wiedział, że był już na skraju, ale nie chciał kończyć, bo było mu tak nieziemsko cudownie.
- O, taak! – krzyknął w pewnym momencie, zaciskając dłonie na jego włosach. Przyciągnął go do siebie i pocałował w usta. Zrobił to w bardzo drapieżny i dziki sposób, tak jakby nie całował go bardzo długi czas, niemal się na niego rzucając. - Jak dobrze…
Magnus uśmiechał się szeroko, przenosząc się na jego ucho. Ugryzł je mocno, przez co chłopak krzyknął głośno. Cały czas zajmował się też jego erekcją, pieszcząc w odpowiedni sposób i doprowadzając na szczyt.
- Nnn! Ja już… niedługo – uprzedził go czarnowłosy po jakimś czasie, kiedy kołysanie nabrało szybszego tempa.
Bane w odpowiedzi go pocałował i jeszcze bardziej przyspieszył, nie gubiąc jednak przy tym rytmu. Delektował się tym, jak Alec jęczał i krzyczał jego imię. Lightwood zaraz jednak wygiął plecy w łuk i doszedł gwałtownie. Czuł jeszcze, jak czarownik się w nim porusza, samemu zapewne chcąc osiągnąć orgazm. Nie musiał się długo starać, bo ten po chwili nadszedł, a jedyne co Magnus zrobił to głośno jęknął i zaraz uwalił się na chłopaka, nie przejmując tym, że brudzi właśnie swoją klatkę piersiową jego spermą. Po chwili drżenia i tonięcia w tej cielesnej rozkoszy uśmiechnął się błogo i pocałował go czule. Na więcej nie miał na razie siły.
- Mam nadzieję, że nie jest ci ciężko, bo nie chce mi się rezygnować z tak wspaniałej poduszki – przyznał, wysuwając się z niego z charakterystycznym plasknięciem i ponownie układając się na jego piersi.
- Nie, jest okej – stwierdził rozanielony Lightwood, głaszcząc go od niechcenia po włosach.
Obaj byli spoceni, zmęczeni, ale i równie szczęśliwi.
Chyba im się przysnęło, bo kiedy Alec zerknął na zegarek było już późne popołudnie. Zerknął na Magnusa, który musiał się z niego zsunąć, bo leżał teraz obejmując go jedynie w pasie, choć nadal na brzuchu. Oddychał miarowo i stąd Nocny Łowca wywnioskował, że dalej chrapie. Pocałował go w czoło i najciszej jak umiał, wydostał się spod prześcieradła, którym najprawdopodobniej przykrył ich obu czarownik. Spojrzał jeszcze krótko na widok za oknem i odnajdując swoje bokserki, ruszył do łazienki, do której prowadziły jedne z drzwi w sypialni Magnusa. Cieszył się, że tak było, bo gdyby było inaczej nie mógłby się teraz odświeżyć, jeśli nie chciał nago przechodzić obok przyjaciół jego mężczyzny. A nie chciał.
Kiedy był już pod prysznicem i namydlał ciało żelem, który zostawił tu ostatnim razem, dołączył go niego zaspany Bane. Przytulił go od tyłu i trwał tak jakiś czas, dopóki się całkowicie nie obudził. Potem pomógł mu doprowadzić się do porządku, ze sobą czyniąc to samo. Spod strumieni wody wyszli jednak po dłuższej chwili, bo obaj nadal byli nieźle zmęczeni. Dokonali tego z nieskrywaną niechęcią, w końcu wyczłapując się z łazienki. W sypialni Magnus oparł się o framugę drzwi, przyglądając się, jak jego chłopak się ubiera i szykuje do wyjścia.
- Nie zostawiaj mnie – mruknął, robiąc słodką minkę.
- Powinienem zostawić cię już rano – odpowiedział mu Alec, posyłając jeden ze swoich najpiękniejszych uśmiechów. - Im więcej spędzam z tobą czasu, tym trudniej mi stąd wyjść.
Bane przewrócił oczami, ale nic już nie powiedział. Pozwolił mu się w spokoju ubrać i samemu uczynił to samo, narzucając jedynie spodnie i koszulę. Nie zapiął jej jednak, odsłaniając całą pierś. Podszedł do swojego chłopaka i popchnął go na łóżko, wykorzystując to, że przysiadł, żeby ubrać skarpetki. Sam przeturlał się przez jego ciało i położył obok niego.
- Muszę wracać – mruknął Alec.
Obrócił się w jego stronę i cmoknął w policzek. Sięgnął jeszcze do jego dłoni i splótł razem ich palce. No dobra, nic nie zaszkodzi, jeśli polenią się jeszcze chwilę.
Chwila okazała się być jednak nieco dłuższa, bo trwała ponad półgodziny. Nie zdawali sobie sprawy z upływu czasu, bo zawiązała się między nimi dyskusja, niedotycząca tak naprawdę niczego istotnego. Wiedzieli, że rozmawiali o niczym, ale nie robili nic, by to przerwać. Czuli się dobrze, więc czemu mieliby to robić? W końcu jednak Alec postanowił być stanowczy i sięgnął po telefon. Nie zerknął na wyświetlacz, chowając od razu urządzenie do kieszeni spodni. Wstał i pociągnął Magnusa za sobą.
- Bądź prawdziwym gospodarzem i mnie odprowadź do drzwi, leniu – powiedział i pocałował go w usta.
Ten odpowiedział na pocałunek, ale zaraz z niechęcią wyszedł z pokoju, ciągnięty przez swojego chłopaka. Poszli do salonu, gdzie ten pożegnał się z Ragnorem i Cate, a potem podążyli w stronę drzwi wyjściowych. Tam wymienili jeszcze jeden, zdecydowanie dłuższy i bardziej czuły pocałunek, po czym niestety musieli się rozstać. Magnus poczekał, aż chłopak zniknie mu z pola widzenia. Następnym, co zrobił, było to, że zamknął za nim drzwi i udał się do swojego pokoju. Miał nadzieję, że jego przyjaciele nie będą mieli nic przeciwko, jeśli pośpi sobie jeszcze chwilę.

_______________________________________________

Cześć, kto się cieszy, że jest nowy rozdział? Mam nadzieję, że wszyscy :)
W ostatnim czasie cały mój wolny czas zajmowały treningi, jak to zawsze jest przed zawodami, dlatego nie miałam czasu na bloga. Coś tam tworzyłam po nocach, ale wiecie, jak to jest...
Powiem tak. Początkowy plan zakładał, że pojawi się Aaron, ale myślę, że z Maleca też jesteście zadowoleni. W końcu to tytułowa para, trzeba dać im szansę :)
Dziękuję za wszystkie wejścia, komentarze i nowe obserwacje. Przeglądam statystyki i cieszę się jak głupia, widząc, ile jest codziennie odwiedzin. Uwielbiam Was, moi drodzy czytelnicy :*
No ale już kończę, buziaki i do następnego :)

24 komentarze:

  1. Boski!!!!! :***** co trenujesz?? A tak wogole powodzenia na zawodach :****
    Czytam bloga od samego poczatku ale dopiero teraz sie przelamalam zeby skomentowac xddd
    Weny, weny i jeszcze raz weny :*** jestes najlepsza!!!!!:********
    ~Siatkara17
    Ps. Szkoda ze scenka nie w kuchnii xdddddd zartuje i tak byla wspaniala xdddddd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na zawodach już byłam, w zeszłą środę ;) A trenuję ogólnie lekkoatletykę i w tym roku chodzę jeszcze na zajęcia z koszykówki (nie ma składu w szkolnej drużynie), choć nie jestem z niej jakoś specjalnie dobra ani nie mam nawet odpowiedniego wzrostu, ale nikt nie zwraca mi uwagi dopóki trafiam w obręcz :D Ale myślę, że to i tak nie będzie trwało już długo, bo piszę w tym roku maturę i bądź co bądź muszę mieć czas na naukę. Niestety z czegoś trzeba zrezygnować.
      Dziękuję ci za miłe słowa i za to, że się przełamałaś :*
      PS kuchnia kuchnia... :D
      PS PS fanka siatkówki?

      Usuń
    2. Mhmmm uwielbiam grac i kibicowac ;)
      Ps. Czyli srebro :D gratulacje :*** na 2000m jak tak mozna ja ledwo co kilometr przebiegne a co dopiero tyle xD krotkie dystanse sa lepsze xDD :****

      Usuń
    3. Ja tam gram przeciętnie, ale kibicować też uwielbiam. Nasi polscy siatkarze są najlepsi! :D
      Taak, dziękuję. I zgadzam się z tobą w 100%. Krótkie dystanse są wiele lepsze :*

      Usuń
  2. Hej! Rozdział cudowny! "Jakby był jakimś grzejniczkiem." <-Najsłodsze zdanie ever <3 Przy tym blogu bardzo szybko czas leci, a zaraz jadę do kina na Bonda.
    Weny, i ogółem to co zawsze.
    *Gadzia*
    PS. Powodzenia na zawodach. Dołączam się: Co trenujesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hejo, cieszę się, że ci się podobało ;)
      Naprawdę szybciej leci ci czas? To chyba dobrze, nie?
      I jak tam Bond? Fajny?
      Dziękuję ci bardzo :*
      PS Jak wyżej. Pochwalę się, że zdobyłam srebro. Byłam trochę zła na trenera, bo wystawił mnie do biegu na 2000m! Byłam przerażona i myślałam, że nie dobiegnę. Nigdy nie biegałam na większych dystansach. Max kilometr. Jestem z siebie mega dumna, a trener powiedział, że cały czas we mnie wierzył :)

      Usuń
    2. Gratulację! Ach ci trenerzy... Twój to jest jeszcze ok, ale mój trener od pływania... ach szkoda gadać. Np. przed samymi zawodami kazał mojemu bratu iść na siłownię (zrobił sobie zakwasy i wszystko go bolało), żeby jego faworyt wygrał (chociaż był trenerem obu chłopaków). Gdy był od sędziowania poprawiał wyniki bliźniaczką na lepsze. Pod koniec naszej (mojej i brata) "kariery" pływackiej okazało się, że więcej płaciliśmy za treningi od innych. Teraz jak wykruszyli się starsi pływacy, przyszedł do mnie, biedulek (bo mój trener pracuje jako nauczyciel wf w mojej szkole) i zaproponował darmowe treningi, w ramach zajęć dodatkowych. Zgodziłam się, ale tylko dla tego, że pływanie przyda mi się w łucznictwie. Tak, strzelam z łuku. Byłam już na zawodach ogólnopolskich. Ale koniec mojego życia XD.
      Buziaki dla wszystkich :***
      *Gadzia*
      PS. Bond super, polecam. ;)

      Usuń
    3. Ja też strzelałam, ale zaczął chodzić taki Dylan, w którym się podkochuje i głupio mi tak chodzić....:( ja chodzę z nim do klasy !!!!!!!! i to jest suuuper. To jest mój drugi BFF, bo na pierwszym jest Gadzina <3 looool czm ja to wgl pisze??? XDD
      Wieloryby są fajne
      Kaczor*

      Usuń
    4. Tak, mój trener jest serio ekstra. Zachowuje się bardziej jak mój kumpel niż nauczyciel, ale jest dosyć młody, więc nie ma co się dziwić. Bardzo mnie motywuje i naprawdę go uwielbiam. A twój Gadzinko to jakiś kretyn. Jego zachowanie było bardzo nie na miejscu. Nie powinien tego robić, nawet jeśli trenował ich oboje.
      Ale się nie przejmuj! Jak tam zawody łucznicze (tak się to nazywa?)?
      Buziaki :*

      Usuń
    5. Uhuhu Kaczorku :* A więc podkochujesz się w swoim przyjacielu? Czego ja się tu dowiaduję! Opowiadaj o nim! :)
      I dlaczego przez niego zrezygnowałaś z łucznictwa?

      Usuń
    6. Tak. Kretym. Raz jak byłam w podstawòwce i jechaliśmy na obòz, puścił w autokarze "Dziewczyne z tatułażem".(jeśli nie znasz tego filmu to wiedz, że tam są sceny 18+) XD A jeśli chodzi o zawody ogòlno polskie to słabo mi poszło, ale nic dziwnego. Po pierwsze stres. Po drugie cały dzień na słońcu stałam. Ale w tą sobotę byłam na zawodach i zajełam drugie miejsce z wynikiem 512, a dziewczyna na pierwszym miała 6 punktòw więcej . Teraz leże chora w domciu. Jeśli chodzi o Kaczorka to żyje ona chwilą, a na treningi z łuków trzeba przychodzić systematycznie. Dylan jest z Kazachstanu.
      Wolę orki.
      *Gadzinka*

      Usuń
  3. Super Rozdział ! " Nie zostawiaj mnie – mruknął, robiąc słodką minkę."
    Ooooo <3 to jest takie słodkie :3/Weny!! :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Powiem tylko to: JESTEŚ NIESAMOWITA!!!!!!!!!! składam ci pokłony :D
    Masz talent nie zmarnuj go :D :D :D <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Siemoano!!!!!!
    Woooo!!!1
    rozdział zajebisty. Kocham cię dziewczyno. Jesteś moim Malecowym bogiem !!!!
    Ten rozdział był taki piękny <3 <3 :***
    Co będzie jutro w nowym??
    Ej a tak serio... weź jutro wstaw nowy rozdział żebym była szczęśliwa XDDDDDDDDD
    Jeszcze raz cię kocham
    Buzioleeeeeee i no nexta :**********
    Kaczor*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hejo hejo. Nie mogę powiedzieć, co będzie w następnym i nie mogę obiecać, że będzie dzisiaj, ale się postaram, żeby tak było. Na razie zostawiam cię w tej słodkiej nieświadomości :*
      Dziękuję ci bardzo groszku :*

      Usuń
  6. Zwlekałam z czytaniem tego rozdziału *to wcale nie przez pana wychowawce co mnie do pierwszej ławki przesadził za jedzenie kanapki na lekcji wgl -.-* no ale w końcu mi się udało i piszę ten jakże zacny komentarz :D
    Rozdział boski i ta scenka, nie, nie ta w której Mags odprowadzał Aleca xd
    Ekhem i cooo? Mój mężuś miał być? *^* I go nie ma! Co się dzieje z tym światem? * ^*
    Weny one-san :*
    Cherrs~
    PS Jako że się chyba raczej nie doczekam tej scenki z Ragnorem to: LUDU MÓJ DROGI CZY CHCESZ SUPER NIESPODZIANKOWĄ SCENKĘ Z RAGNOREM W KTÓREJ ZDARZY SIĘ COŚ SUPER NIESPODZIANKOWEGO CZEGO NIKT SIĘ NIE SPODZIEWA? XD *if u know what I mean* khe khe, a ty one-san to już dobrze wiesz o co chodzi ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurcze ale mi ładnie długo wyszło xd To nic, że połowa nie jest na temat rozdziału xd
      Cherry~

      Usuń
    2. *o nie, ty niedobra, jesz kanapkę na lekcji*
      dziękuję ci bardzo bardzo :*
      PS DLACZEGO O TYM MÓWISZ (PISZESZ)?! O NIE! TO NIE MIAŁO SIĘ WYDAĆ! I CO JA TERAZ ZROBIĘ?! :((
      PPS doooobra i tak wiesz, że cię uwielbiam
      nara :*

      Usuń
  7. Wat?!
    Jaka scenka z Ragnorem? O czym ja nie wiem? Gdzie ten rozdział?!
    Zdziwiony Kaczor*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz o wszystkim, żaden Ragnor
      *dzięki Cherry*

      Usuń