niedziela, 22 listopada 2015

ROZDZIAŁ XLIII

Alec zaraz po przekroczeniu progu Instytutu skierował swoje kroki w stronę kuchni. Chciało mu się pić, a wiedział, że jak już pójdzie zameldować siostrze, że wrócił, prędko nie wyjdzie z jej pokoju. Stanął więc przed szafką i zastanawiał się, na co miałby ochotę, przeglądając przy okazji etykiety wszystkich soków, kiedy usłyszał skrawek rozmowy:
- To nie jest takie proste – śmiech. - Chociaż nie mówię, że bym nie chciał. Po ostatnim spotkaniu mam na ciebie jeszcze większą ochotę, ale skopię ci dupę, jak znowu będą twoi starsi – następnie chwila ciszy, po czym: - Nie obchodzi mnie to, ma go nie być.
Lightwood nie musiał się dwa razy zastanawiać, czyj to głos, bo rozpoznał go niemal od razu. Poza tym jego właściciel po chwili również pojawił się w pomieszczeniu. Ucichł, kiedy zobaczył, że nie jest sam.
- Cześć – powiedział Alec, zauważając telefon przy uchu chłopaka.
Pewnie dlatego nie słyszał żadnych odpowiedzi. Nie to, żeby go to jakoś specjalnie interesowało. Nie, wcale. No może odrobinę, bo kogo by nie ciekawiło, z kim prowadzi taką rozmowę?
Aaron kiwnął mu jedynie głową, ciszej odpowiadając swojemu rozmówcy. Złapał pierwszą lepszą butelkę z wodą i ulotnił się tak szybko, jak się pojawił. Alec widząc jego reakcję, wzruszył do siebie ramionami i również wybrał odpowiedni sok, po czym wyszedł z pomieszczenia. Zdążył jeszcze zauważyć, że Aaron nie poszedł na górę, a ruszył przed siebie. Na zewnątrz Instytutu.

***

- Aaron, Aaron – usłyszał blondyn po drugiej stronie. - Jak mam się pozbyć własnego brata? Myślę, że nie zadziała tekst, że przychodzi do mnie na noc kumpel. Poza tym do niego też przychodzą znajomi. Pewnie cały czas będą siedzieć przed komputerem i nawet nie zauważą, że ktoś przyszedł – mówił pewnym siebie głosem.
- Na noc? Uhuhu, Jason. Czy ty mnie właśnie zachęcasz do tego, żebym jednak przyszedł? - zapytał i rozsiadł się wygodnie na trawie za budynkiem. Nikogo nie było w pobliżu i mógł swobodnie rozmawiać z chłopakiem, nie martwiąc się tym, że ktoś podsłuchuje. - Nie wiedziałem, że tak bardzo mnie chcesz – podpuszczał go.
Jason prychnął głośno, początkowo zastanawiając się, czy w ogóle to skomentować. Bo i jak?
- Sam chciałeś – rzucił jedynie.
- Pewnie, że chciałem. Chcę cię rozbierać, całować i pieprzyć do nieprzytomności – wyznał szczerze. Nie wstydził się swoich słów, ani nic z tych rzeczy. Lubił używać wulgarnego języka i wiedział, że Jason też lubi, kiedy to robi. Chociaż nigdy by się do tego nie przyznał, to Aaron doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że tak było. Tak samo jak podejście chłopaka do jego osoby. Nocny Łowca był w stu procentach pewny, że młodszy nie mógł mu się oprzeć. I mimo iż jeszcze czasem się zapierał, to częściej przyłapywał go na tym, że się do niego ślini. - I ty też tego chcesz. Lubisz, jak się w ciebie wbijam.
- Jasne, pomarzyć zawsze można – odparł i zaśmiał się głośno.
- Marzenia trzeba spełniać – odbił piłeczkę. - A ty nie możesz mi tego uniemożliwiać, Jason. Chyba chcesz mojego szczęścia, prawda? - zapytał i przygryzł wargę.
Złapał też źdźbło trawy i zaczął się nim od niechcenia bawić. Wiedział, że na odpowiedź będzie musiał poczekać, bo chłopak prowadził teraz pewnie walkę z własnymi myślami. Tak jak podejrzewał, jego głos usłyszał dopiero po kilku dłuższych chwilach.
- A nie myślisz, że to egoizm? - zapytał poważnie. - Mówisz, że ja nie mogę lekceważyć twojego szczęścia, a ty o moim nawet nie myślisz.
- Oczywiście, że myślę – odparł równie poważnym tonem. - Ale wiem, że uszczęśliwi nas jedna i ta sama rzecz – dodał.
- Nie jestem taki jak ty – rzucił chłopak.
- Ale chcesz tego samego, skarbie. Nie oszukuj się.
Po tych słowach znowu zapadła cisza i żaden z nich nie czuł się na siłach, by ją przerywać. Nie myśleli również o tym, żeby się rozłączyć. Po prostu potrzebowali pomilczeć.
- Nie wiem, Aaron – powiedział w końcu Jason, po czym westchnął głośno. - I nie wmawiaj mi czegoś, o czym nie masz pojęcia – poprosił.
- Jejku, Jason – mruknął zdegustowany blondyn. - Nie zachowuj się tak – warknął. - Nie lubię, kiedy próbujesz na mnie coś wywrzeć. Nie zmienisz mnie na siłę i nie chcę, żebyś nadal to robił. Układ jest prosty, a ty albo się zgadzasz, albo nie – postawił sprawę jasno.
- Jesteś idiotą – zganił go z wyrzutem. - Totalnym debilem.
Nocny Łowca uśmiechnął się szeroko i spojrzał przed siebie. Był w tym momencie bardzo z siebie zadowolony i dumny ze swoich zagrań. Wygrał.
- Eeeech – jęknął jeszcze Jason. - Mieszasz mi w głowie. Wypad.
- To ty do mnie zadzwoniłeś – przypomniał mu wesoło blondyn.
- Bo chciałem z tobą pogadać – przyznał. - Ale z tobą nie da się normalnie porozmawiać.
- Taki mój urok – odparł rozbawiony. Momentalnie poprawił mu się humor. - Nic nie zrobisz.
- Urok? - prychnął. - Chyba wada wrodzona.
- Prawie śmieszne – skomentował z przekąsem.
- Nie miało być śmieszne – burknął.
- Dobra, dobra – postanowił zakończyć temat. - Powiedz mi lepiej, o której mam się u ciebie zjawić.
Jason zastanowił się przez moment, kalkulując, o której mogą przyjść znajomi jego brata i o której będzie miał od nich spokój. Po mniej skomplikowanej matematyce odpowiedział z westchnieniem:
- Możesz już przyjść koło dwudziestej pierwszej – zamyślił się. - Dwudziesta pierwsza trzydzieści. Tak wiesz, żeby było bezpieczniej.
- Nie masz zamiaru mnie przestawić rodzince? - zażartował Aaron, ale chłopakowi nie było do śmiechu.
- Nie, nie zamierzam tego robić – odparł sucho.
- No już, dobra, to był żart. Nie musisz się od razu spinać, śliczny – powiedział i uniósł brwi.
Rozejrzał się dokoła, ale tak jak wcześniej w pobliżu nie było żywej duszy.
- Po prostu.. - zawahał się. - Nie chcę, żeby się dowiedzieli, Aaron. Nikt nie może się dowiedzieć – dodał niemal panicznie.
- Spoko, dla mnie nie ma problemu. Szczerze mówiąc to nie chciałbym zostać zaproszony na niedzielny obiadek w rodzinnym gronie – zaśmiał się, ale mówił prawdę. Za wszelką cenę starał się omijać takie sytuacje i jak do tej pory mu się udawało. Nie był osobą, która się angażowała. Nie potrzebował dennych zapewnień i nic nie znaczących słów, które nie sprawdzały się na dłuższą metę. - Albo na ciekawy wypad za miasto z twoim ojcem.
- Uwierz mi, nic takiego nie miałoby miejsca. Mama chyba by się popłakała, a ojciec zabrał za miasto tylko po to, żeby cię zabić i zakopać gdzieś, gdzie nikt by cię nie znalazł – wyznał, półżartem półserio.
- Będą dzisiaj? - zapytał, nie przejmując się jego słowami. Nikt mu nic nie zrobi.
- Mówili coś, że wybierają się do przyjaciół, więc raczej ich nie będzie.
- Ma ich nie być – zarządził i nie przyjmował odmowy.
- Aaron, kurde! Nie mam na to wpływu. Nie mogę ich wygonić z ich własnego domu – warknął.
- Nie piekl się tak – mruknął. - Cały czas wydaje mi się, że jesteś strasznie spięty, a ja mogę coś na to zaradzić – zagryzł wargę. - Chcesz, żebym przyszedł wcześniej?
- Nie, nie musisz – odpowiedział. - Ale masaż by mi się przydał – dodał proszącym głosem.
- Dostaniesz coś wiele lepszego od zwykłego masażu – obiecał mu. - Bardzo ci się spodoba.
Jason odetchnął ciężej i zaśmiał się cichutko. Aaron przechodził od tematu do tematu, ostatecznie kończąc jednak jak zwykle na tym samym. Chłopak nawet czasem się zastanawiał, co się dzieje w głowie blondyna i czy wszystko u niego kręci się wokół seksu. Nie zdziwiłby się, gdyby tak właśnie było.
- Każdą nawet najmniejszą rzecz kojarzysz z jednym – upomniał go. - Seks jest dla ciebie najważniejszy?
Aaron chwilę się zastanowił. Sam nie wiedział, nigdy nie myślał o tym w ten sposób, ale skoro chłopak chciał odpowiedzi, to dlaczego ma jej nie udzielić?
- Nie wiem czy najważniejszy, ale na pewno najprzyjemniejszy – odparł zgodnie z prawdą. - Nie zastanawiałem się nad tym, ale jak chcesz to możemy o tym pogadać – zaproponował.
- Nie musimy – rzekł z uśmiechem. Nie da się znowu wciągnąć w jego gierki. - Powiedz mi za to, gdzie jesteś. W domu?
- Nooo – zawahał się. - Można tak powiedzieć. A co? - znowu włączyła się u niego lampa ostrzegawcza, która nie pozwalała mu ufać innym.
- Nic – odparł. - Bo słyszałem, jak ktoś mówił ci cześć – dodał jednak po chwili.
- A to – zaśmiał się. - To ten... Znajomy.
- Twój znajomy? - dopytał.
- Nie – zironizował. - Nie znam gościa, ale się z nim przywitałem. O co ci chodzi?
- O nic, wyluzuj. Tak pytam, nie musisz od razu na mnie naskakiwać.
- To nie zadawaj głupich pytań – powiedział, jak zwykle mając gdzieś, co chłopak sobie pomyśli. - Chcesz normalnych odpowiedzi to zadawaj takie same pytania. No chyba, że jesteś zazdrosny – zażartował, ale kiedy po kilku sekundach nie dosłyszał się odzewu, postanowił pociągnąć chłopaka za język. Coś było nie tak. - Jason?
- Co? - zapytał cicho.
Aaron przewrócił oczami, wyrzucając z dłoni trawę. Przez całą rozmowę zrywał ją i tworzył górkę, kładąc ją na swoim kolanie.
- Czemu się nie odzywasz? - warknął.
- Nie wiem – burknął.
- Jesteś zazdrosny? - dopytał z niedowierzaniem.
- A pieprzysz się z nim? - odpowiedział pytaniem.
- A czy muszę się pieprzyć z wszystkimi wokoło? Bądź poważny – upomniał go. - Poza tym on mnie nie chce – dodał, sam nawet nie wiedząc dlaczego. Chłopak nawet nie zdawał sobie sprawy z tego, jak trafne było pytanie dotyczące Lightwood'a. - Ma faceta i nie jest zainteresowany nikim innym. Pytam, czy jesteś zazdrosny.
- Nie – odparł szczerze. - Nawet jeśli bym był, to to nie miałoby sensu, prawda?
- Prawda. Nie możesz być zazdrosny, bo przecież nie jesteśmy razem – stwierdził. - I chcę, żebyś o tym wiedział – dodał dla zasady.
Naprawdę nie chciał mu robić nadziei. I może i jego wkurzało to, że czasem gadali o byłej dziewczynie chłopaka, ale kogo to obchodziło? Jemu przecież nie chodziło o żadną zazdrość, prawda? Tylko o... Właśnie, tak właściwie o co? Dlaczego denerwowała go jakakolwiek wzmianka o tej dziewczynie?
- Wiem o tym – stwierdził i nastała chwila ciszy, którą zaraz przerwał. - Chyba muszę już kończyć. Na razie.
- Do zobaczenia – powiedział Nocny Łowca i już miał się rozłączać, kiedy usłyszał ciche:
- Aaron..?
- Co? - zapytał mało przyjaźnie.
- Przyjdź o dwudziestej, dobra? - dodał i przerwał połączenie, nie czekając nawet na odpowiedź z jego strony.
Aaron uśmiechnął się do siebie pod nosem i odłożył telefon na trawę. Odchylił głowę do tyłu i pozwolił sobie na chwilę odpoczynku. Nie wiedział, co się z nim działo, ale to było dziwne. Tak samo jak końcówka rozmowy, którą przeprowadzili. No ale chyba powinien się cieszyć. Przecież o to mu chodziło.

***

Lightwood szedł żwawym krokiem w stronę swojego pokoju. Już nawet nie myślał o siostrze ani o niczym innym, bo dostał wiadomość od Magnusa i to on w pełni zajął jego myśli. Napisał, że jest bardzo zmęczony i marzy tylko o tym, by się w niego wtulić. Alec stwierdził, że to bardzo słodkie, ale kiedy miał odpisywać, poczuł, że ktoś szarpie go za ramię. Spojrzał w dół i ujrzał uczepioną jego ręki siostrę. Patrzyła na niego uważnie, ale nic nie mówiła.
- Co? - zapytał.
- Mało nie wszedłeś w ścianę – zaśmiała się, widząc zdziwienie malujące się na jego twarzy. - Mógłbyś czasem zwracać uwagę na to, co się dzieje wokół ciebie – dodała.
- Zwracam, tylko... - wskazał na telefon i uśmiechnął się ciepło. - Sama rozumiesz.
Izzy też się zaśmiała i kiwnęła głową, po czym chwyciła go za dłoń i zaciągnęła do swojego pokoju. Alec przewrócił oczami, bo już wiedział, co to oznacza. Nie wypuści go pewnie prędko.
- Mam rozumieć, że pod tym „tylko” kryje się Magnus? - zapytała, na co on jedynie wzruszył ramionami i zmodyfikował wiadomość, którą wcześniej napisał. Teraz wyglądała mniej więcej tak: „ja też najchętniej bym się położył, ale niestety dorwała mnie Izzy. Pomocy”. - Och, patrz na mnie! - usiadła na łóżku i wyrzuciła ręce w górę, bo zauważyła, że jej brat nadal jest bardziej zainteresowany telefonem niż jej skromną osobą.
- Patrzę przecież – odparł i również usiadł, zajmując miejsce naprzeciwko niej. - Masz do mnie jakąś sprawę?
Izzy rozłożyła się wygodniej, wyciągając przed siebie nogi i kładąc je na udach brata, co skomentował głośnym jękiem. Ona jednak pokazała mu tylko język. Wcale nie były ciężkie.
- A czy nie możemy po prostu porozmawiać? Zawsze muszę mieć jakąś sprawę?
- Eeeeech, Isabelle! Znowu to robisz! - położył telefon na jej nogach. - Za każdym razem kiedy wracam od Magnusa, wyciągasz mnie, bo musisz ze mną porozmawiać – przyznał.
Izzy spuściła głowę, zastanawiając się przez chwilę, po czym zapytała prosto z mostu:
- Naprawdę za każdym razem?
Alec uśmiechnął się szeroko i potwierdził skinieniem głowy. Nie miał zamiaru jej tego wypominać ani nie był też o to przesadnie zły, ale taka była prawda i nie ma co się oszukiwać. Poza tym nie mógł się teraz na nią gniewać, bo chyba sama dopiero zdała sobie sprawę z tego, że rzeczywiście tak było. Albo była świetną aktorką.
- A ty co robiłaś? - zapytał, żeby mimo wszystko odciągnąć temat rozmowy od siebie i swojego chłopaka.
- Byłam rano z dziewczynami na zakupach i spotkałyśmy w galerii Clary – zaczęła odpowiadać, a Alec od niechcenia spojrzał na ekran telefonu. Zobaczył nieprzeczytanego sms-a, więc szybko go otworzył i przeczytał. „Zawsze możesz się wykręcić i jednak do mnie wrócić. Zapraszam”, głosiła. Włączył opcję szybkiego odpisywania i wystukał: „Bardzo kuszące”. Spojrzał na siostrę, ale chyba nawet nie zauważyła, co robił, więc było okej. Starał się słuchać tego, co mówiła, ale nie bardzo mu wychodziło. Nie mógł nadążyć za tymi wszystkimi podawanymi przez nią informacjami. Do tego czekał na odzew ze strony Magnusa, który po kilku minutach napisał: „Czyli mam ciebie oczekiwać?”. „Nie, nie wiem nawet czy wyjdę stąd żywy, a co dopiero kiedy to nastąpi”, odpowiedział. - I wtedy postanowiłyśmy pójść na wspólny obiad, ale Clary była umówiona z Jace'em – mówiła dalej Izzy, a Alec w dalszym ciągu był skupiony nie na tym co trzeba. „Aż tak źle? Mam interweniować?”, aż się zaśmiał, kiedy to przeczytał. „Jasne, bo ty byś się teraz ruszył z wyrka. Dobra, wypoczywaj, a ja dam sobie radę”, odpisał i już chciał chować telefon do kieszeni, żeby go już nie dekoncentrował, kiedy poczuł na sobie przeszywający wzrok siostry. - Ooooooch, czy ja naprawdę jestem tak mało interesująca?
- Nie, Izzy – chciał ją udobruchać, ale mu przerwała.
- Nie, wcale – zironizowała. - A jak do ciebie mówię to mnie nie słuchasz.
Widać było, że nie podobało jej się to zachowanie i ignorowanie własnej osoby. Żadna dziewczyna nie lubi być olewana, a już na pewno nie przez swojego brata.
- Isabelle, dobrze wiesz, że nienawidzę zakupów – przypomniał. - A rozmawianie o tym to już w ogóle okropieństwo – przyznał szczerze.
- I nie mogłeś powiedzieć wcześniej? - chciała wiedzieć.
- Miałem ci przerywać? - nie dowierzał. Dopiero by była awantura. - No przestań, poza tym nie do końca cię nie słuchałem. Coś tam udało mi się wyłapać – zaśmiał się.
Izzy zrobiła rozbawioną minę i uderzyła go nogą w bok.
- Idiota – skomentowała. - Co tam pisze? - zagadnęła go, wskazując na telefon.
- Magnus? - dopytał.
- A kto niby inny?
Alec wzruszył ramionami.
- Nic szczególnego – odpowiedział. - Jak zwykle narzeka, jakie to ma okropne życie i pisze, że musi odpocząć – zażartował. - Biedny – skomentował, głośno się śmiejąc.
Izzy mu zawtórowała. Po tych słowach zaczęli temat czarownika. O tak, na jego temat Alec mógłby rozmawiać wiecznie. Wiedział, że zachowywał się teraz jak jakaś nastolatka, rozmawiająca ze swoją najlepszą psiapsiółą o swoim chłopaku, ale mało go to obchodziło.
Później rozmawiali jeszcze o wszystkim innym, aż w końcu temat zszedł na Aarona.
- Słyszałem, jak dzisiaj gadał z kimś przez telefon. Jak tylko mnie zobaczył, przestał mówić i zaraz wyszedł z kuchni – powiedział szczerze.
- Myślisz, że z kim rozmawiał? - zapytała jego siostra.
- Nie wiem, naprawdę – odparł. - Ale nie chcę o tym gadać. To nie nasza sprawa. W ogóle już powinniśmy chyba zakończyć te obrady okrągłego stołu, bo zaczynam zamieniać się w ciebie. Nie chcę być dziewczyną! - zawołał panicznie.

Izzy ponownie go uderzyła, ale zgodziła się i razem wyszli z pokoju. Udali się na dół, mając zamiar zjeść wcześniejszą kolację. I mimo iż Alec czuł się z siostrą bardzo dobrze, to i tak nie mógł się powstrzymać i wyciągnął telefon, bo czekała na niego kolejna wiadomość od jego chłopaka.

_____________________________________________

Krótko. Rozdział niesprawdzany, możliwe błędy i powtórzenia.
Przepraszam i obiecuję poprawę.
Amen.

17 komentarzy:

  1. YYYyyyyyyy!!!!!!!!!???????
    Uchodźcy Cię gonili!!!?????
    DLACZEMU????!!!!!?!?!?!?!?!?!!?
    Bez komentarza.....
    Czm tak krótko?
    Czm nie ma akcji?!!
    Czekałam na ten rozdział tydzień, a nawet więcej, a ty taki ZDUPPING!!!????? :( Smuteczeg )
    Załamany Kaczor*
    PS. Co do uchodźców...nie pomyśl przez to że jestem rasistką czy kimś takim, po prostu jete załamana, a ty mnie dobiłaś...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kaczor, bierz pòł, albo zmień dilera.
      Założe się, że nikt nie wie o co Ci chodzi. Co dziwne nawet ją. Tylko ty potrafisz napisać "bez komentarza" w komentarzu...
      Jeszcze bardziej załamana *Gadzina*

      Usuń
    2. Nie e, nikt mnie nie gonił. I tak jakoś wyszło. Nic nie zrobię.
      Przykro mi, że cię zawiodłam Kaczorku :(

      Usuń
    3. Do Gadzinki: taak, "bez komentarza", też mnie to zaintrygowało ;)
      Pozwól, że odpowiem na ostatni komentarz tutaj. Tak więc gratuluję zajęcia drugiego miejsca. Srebro też jest fajne, no nie?
      "Dziewczynę z tatuażem" oglądałam, więc wiem, o co chodzi. I skoro ty uważasz go za kretyna, a jest on przyjacielem twojej przyjaciółki (jeśli dobrze zrozumiałam) to jak ty to wytrzymujesz?
      Jeśli nadal leżysz chora to przyjmij moje życzenia powrotu do zdrowia. Kuruj się i wgl ;)
      Dzięki i buziaki :*

      Usuń
    4. Kto jest przyjacielem przyjaciółki? Dylan czy ten Trener, który był też moim trenerem?
      Co ona wytrzymuje? Nie kumam tych komów. :( A ogólnie to ten trener to totalny narcyz. Mówię Ci. On chodzi w koszulce ze swoim nadrukiem. ROHED!!! A co do Dylana, to owszem jest z Kazachstanu i jest fajny XD :3 Przestałam chodzić na treningi bo raz chodziła, a potem jak on doszedł to już trochę rzadziej, a potem już przestałam. i w sumie to...głupio mi trochę tak naglę wbić na trening bo on wie, że ja coś do niego ale nie całkiem I to boli :) Ale na razie dobrze jest, jak jest tera.
      A co do rozdziału to... uważam jak zawsze,że jest super. Tylko liczyłam na trochę dłuższą fabułę :) i nie smutaj albo nie bądź zła na mnie, że tak napisałam na początku... Po prostu tak wyszło... :) XD
      Ach te hejty pod rozdziałem. To chyba trochę ci ni pykło, co nie Lily? XD
      Ze swojej strony dorzucę, że wieloryby Cię lubią . Może tym się nie załamiesz :) XD
      Trochę szczęśliwszy Kaczorek* :****

      Usuń
    5. Chodziło mi o Dylana :)
      Czekaj, bo ja się też już chyba gubię. Dylan wie?
      Nie jestem zła, a odpowiadam dopiero teraz, bo nie mogłam wcześniej znaleźć ani chwilki czasu wolnego :(
      W dalszym ciągu nie wiem, o co wam chodzi z tymi wielorybami haha
      Buuuziaki :*

      Usuń
  2. Co się stało , że taki krótki ? Mam nadzieje , że ten sms od Magnusa to początek jakieś akcji bo wyczekuje walki nocnych łowców z demonami , albo chociaż żeby Alec spędził trochę czasu ze swoim zapomnianym parabati :D Tęsknie za ripostami i żartami Jace'a

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama nie wiem. Nie chciałam, żebyście czekali, więc po prostu dodałam rozdział, który nie został skończony. Tak naprawdę głównym wątkiem miało być coś innego, co wcale się nie pojawiło, ale cóż. Jest jak jest.
      Jace się jeszcze pojawi ;)
      Dzięki i buziole :*

      Usuń
  3. Uuu Aaron xd Jak gadał z Jasonem to w mym mózgu pojawił się obraz tego jak oni razem siedzą na tej trawie i potem takie łot?! oni przez telefon :") Poważna rozmowa. Ja to jednak myślę że między nimi jest coś więcej niż ten seks...
    A co do Aleca i Izzy to ooo xd Też bym chciała mieć takie dobre relacje z bratem, no ale to chyba nigdy nie nastąpi :') W sumie lubię czytać jak oni sobie tak gadają :D
    Cherrs~
    PS Kaczorku tego rozdziału nie ma, ale ja się go domagam od Lily i wierzę w to, że mi się uda xd A wy mi w tym pomożecie xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaron się rozwija. Zobaczymy jeszcze, co z tego wyniknie. I serio Jason w Instytucie? ;)
      Już ci pisałam, że cieszę się, że ci się podobało, ale zrobię to jeszcze raz. A co!
      PS nie wiem nie wiem
      DZIĘKI JESTEŚ EKSTRA BUZIAKI :*

      Usuń
    2. 1. Owszem wydawało mi się to z deka dziwne xd
      2. Ja tam lubię jak jesteś wesoła więc mogę pisać tak cały czas xd
      3. Wiesz wiesz i to zrobisz bo tak mnie lubisz, że zaspokoisz moje Ragnorowe potrzeby xd
      4. Wiem o tym xd
      Cherrs~

      Usuń
    3. No ba! Pewnie, że ci pomożemy !! <3
      A niech Jason przyjdzie do Instytutu, będzie śmiesznie jak zapozna Aleca XDDDDD
      Co ci się spodobało? Czy tylko ja nie kumam waszych komów? Lol
      O co chodziło z tą deklaracją w poprzednim rozdziale??
      Bo tam było że Alec nie chce słyszeć niczego puki nie będzie pewien swoich uczuć.... jakoś tak XD To ktoś mi wytłumaczy o co chodzi? Bo tak ogółem to główkowałam z Gadziną i ogarnęłyśmy, że może chodzi o to, żeby ogłosili to oficjalnie...w sensie to, że są parą... tak nam się wydaje. Ale jeżeli jesteśmy w błędzie to niech ktoś nas nakieruje na właściwą ścieżkę....proszę... :) :D XD :3
      Kaczor*

      Usuń
    4. W sumie to może przyjść xd
      Rozdział mi się podobał xd
      Nie mam pojęcia czy tylko ty xd
      Ja osobiście to odebrałam to jakoś tak:
      Mags: Wyjdź za mnie! *^*
      Alec: Nie chce nic słyszeć dopóki nie będę pewny!
      No ok, ale to moja głowa tak xd Proszę się nie śmiać xd
      Cherrs~

      Usuń
  4. Dobra! Co to jest!? Ja tu przez cały tydzień czekałam a ty piszesz mi o takich zapchajdziurach??!! (oczywiście bez obrazy). Liczyłam na jakąś ostrą notę :-/. No cóż... Droga autorko mam nadzieję, że w następnym rozdziale pojawi się: +Akcja w kuchni +Przyłapano prze ojca albo matkę Aleca +Jaron . No i mam nadzieję że nie zajęcie mnie za to co napisze ale... Mam coraz większą ochotę na Aaron x Aleca. BŁAGAM NIE BIJCIE!!!!!!!

    Pozderki i duuuuuzo weny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapchajdziury? #no_nieźle
      Droga czytelniczko, mam nadzieję, że uda mi się zaspokoić twoje zapotrzebowania, aczkolwiek nie mam pojęcia, w jaki sposób mam to zrobić.
      I dlaczego Aaron x Alec? Nie lubisz Maleca? Albo chociaż Jarona? ;)
      Dziękuję, buziaki :*

      Usuń
  5. Och! Wybacz jeśli Cię urazilam. Ja po prostu już sama niewiem czego do końca chce więc wątpię, że ktoś, kto nie znajduje się w mojej głowie będzie wiedział o co chodzi :-/. A jeśli chodzi o Maleca - to ja ich normalnie wielbie! Ale... Chyba po prostu brakuje mi jakiejś zdrady. Nie pytaj czemu. Może po prostu wydaje mi się, że tak by pasowało? Nie wiem. No cóż... To był tylko taki (nie)winny pomysł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha ładny mi niewinny pomysł :D
      I nie uraziłaś mnie. Chyba cię rozumiem :)

      Usuń