poniedziałek, 22 lutego 2016

ROZDZIAŁ LVI

"Alecu,
do ciebie kieruję ten list, bo myślę, że oczekujesz wyjaśnień, a raczej w inny sposób nie będę już mogła ci ich przekazać. Jeżeli o mnie chodzi, to najchętniej nic bym nie pisała, ale byłbyś wtedy pewnie zawiedziony. Nie kłamałam, kiedy mówiłam, że tylko tobie ufam. Byłeś mi najbliższy i chętnie wydłużyłabym tę znajomość, ale wiem, że to niemożliwe. Poza tym ty raczej też nie byłbyś do tego skłonny. Nie byliśmy przyjaciółmi, a nawet znajomymi, ale czuję, że chcesz wiedzieć, co się tak naprawdę wydarzyło.
Zacznę od początku. Powody mojego pojawienia się w waszym wymiarze znasz, więc nie będę ci już tego opisywać. Nie miałoby to sensu, a i nie mam za wiele czasu. W każdej chwili któreś z was mogłoby tu wejść i przerwać moje starania, co mam nadzieję nie nastąpi. Jeśli to czytasz, mogę wierzyć w to, że tak właśnie było. Czasem wasze zachowania mnie śmieszyły, do czego teraz mogę się przyznać. Nie rozumiem Twojego zainteresowania tym czarownikiem, który pewnie też czyta moje słowa (nie myśl, że jest mi z tym źle, mam gdzieś, co robisz) i szczerze mówiąc, nigdy tego nie zrozumiem. To dla mnie strasznie dziwne, ale nie mam zamiaru się nad tym rozwodzić. Pewnie nawet nie chcesz o tym słyszeć. Przejdę do rzeczy, bo zegar tyka. Potrzebowałam Twojego zaufania, żeby dowiedzieć się o was co nieco. Dzięki temu właśnie zdałam sobie sprawę z tego, że między tobą a tym twoim chłoptasiem coś jest. Nie chciałam między wami mieszać, ale nie miałam wyboru. Potrzebowałam zamieszania, byście chociaż na chwilę o mnie zapomnieli. To, co właśnie zrobiłam, planowałam od dłuższego czasu. Już dawno dowiedziałam się, że mnie i ciebie bardzo dużo łączy. W pewnym momencie zauważyłam u ciebie coś, co bardzo przypomniało urządzenie, którym posługujemy się w naszym wymiarze. Stela? Tak to nazywałeś? Mniejsza z tym. Pomyślałam wtedy, że mogłoby mi się przydać. Wiem, jak z tego korzystać, a przynajmniej mam taką nadzieję. Nie chciałam Cię o nią pytać wprost, bo mógłbyś zacząć coś podejrzewać. Byłeś wobec mnie nieufny, czym się w zasadzie nie dziwię. No więc postanowiłam wprowadzić swój plan w życie. Jak już wspominałam, zależało mi na odciągnięciu uwagi od wlasnej osoby. Potrzebowałam do tego twojej osoby. Myślałam, że próbując skłócić ciebie i Twojego chłopaka, to mi się uda. Ty jednak nie chciałeś mi wierzyć, dlatego wykorzystałam plan B. Powiedziałam Ci o tym, że twoi znajomi mnie okaleczają. Mam nadzieję, że chociaż w ten sposób otrzymam od Was trochę dodatkowego czasu. Nie miej mi za złe tego, że zabrałam Ci twoją własność. Gdybym wpadła na inny, równie skuteczny, pomysł, może bym go wykorzystała, ale póki co go nie mam, więc wyszło jak wyszło. Otworzyłam bramę i w ten właśnie sposób, mam nadzieję, udam się do swojego wymiaru. Plan ten nie jest do końca przemyślany, ale nie miałam czasu, by dopracować szczegóły. Naprawdę nie chcę już dłużej u was być, bo przebywanie tak długi czas w innym wymiarze źle na mnie działa. Już powoli zaczynam odczuwać tego skutki. Wam też pewnie nie jest na rękę utrzymywanie mnie, więc w pewien sposób wyświadczam wam przysługę. Wiem, że obiecałam podać Tobie i twoim znajomym wszystkie informacje, jakie tylko chcielibyście uzyskać i myślę, że się z tego wywiązałam. I tak wiecie o mnie i moim gatunku bardzo dużo, więc nie sądzę, byście byli niezadowoleni. Nie wiem, co mogłabym jeszcze dodać i nie wiem, czy mam czas, by to zrobić, dlatego będę już kończyć.
Trzymaj się, Alec. Twoją własność zostawiam obok kartki, mam nadzieję, że dotrze z powrotem w twoje ręce.
Helissa
PS To czy twoi znajomi mi coś zrobili, czy nie, zostawiam dla twojej wyobraźni. Moje słowo przeciwko ich słowu. Co wybierasz?"
Magnus przeczytał to jeszcze raz, tym razem na głos, by i inni mogli usłyszeć, co dziewczyna napisała. Już po pierwszym słowie wiedział, że list jest bezpośrednio skierowywany do jego chłopaka, ale nie miał wyrzutów sumienia, że czyta czyjąś prywatną korespondencję, bo przecież treść dotyczyła ich wszystkich. Po kilku przeczytanych zdaniach zerknął na Aleca, ale ten kiwnął głową i uśmiechnął się delikatnie, dając mu tym samym znak, by ten kontynuował. Po zakończeniu w pokoju zapadła cisza. Wszyscy zebrani wpatrywali się w siebie nawzajem, nie wiedząc, jak to skomentować. Lightwood patrzył na swojego chłopaka i w końcu po kilku minutach się odezwał:
- Wow - zaczął, wzdychając głęboko. Uśmiechnął się i podszedł do Magnusa. - Szczerze mówiąc, nie tego się spodziewałem.
- Ja też - odpowiedział, patrząc mu pewnie w oczy. - Nie ma jej - dodał po chwili, jakby dopiero teraz to do niego dotarło. - Naprawdę jej nie ma - powtórzył szeptem i pocałował go w usta, uśmiechając się szeroko.
- Przypominam wam o mojej obecności - wtrącił się Ragnor.
- Och, nie musisz - odpowiedział mu Bane. - Cały czas o tobie pamiętam. W innym przypadku... - zaczął, ale Alec mu przerwał.
- Nic by się nie stało - dokończył za niego i pociągnął czarownika w stronę wyjścia. - Nic tu po nas.
Cate zaśmiała się na wtrącenie Nocnego Łowcy i zaraz ruszyła za nimi, co w zasadzie wykonał każdy będący w pomieszczeniu, które jeszcze nie tak dawno temu miało swojego lokatora. Ragnor był bardzo Alecowi wdzięczny, bo naprawdę nie miał zamiaru wysłuchiwać Bane'a i jego dwuznacznych sentencji. W piątkę udali się do salonu, gdzie każdy zajął miejsce na wygodnych fotelach bądź, jak w przypadku Cate i Aarona, na kanapie.
- I co teraz? - zapytał w pewnym momencie Ragnor, który był naprawdę ciekawy ciągu dalszego.
- A co ma być? - zdziwili się wszyscy, ale to Alec pierwszy odważył się odezwać.
- No chyba nie zostawimy tak tego, prawda? - dopytał, patrząc po twarzach zebranych. - Mamy wystarczająco dużo informacji, moglibyśmy...
- Nie wiem, czy moje zdanie się tu liczy, bo przecież te wszystkie wydarzenia mnie nie dotyczą - zaczął Aaron. - Ale myślę, że nie ma co drążyć tematu.
- Oo, jak dobrze, iż wiesz, że to nie twoja sprawa i twoje zdanie mało mnie obchodzi - odpowiedział z ironią zielonoskóry.
Blondyn prychnął, chcąc już rzucić jakąś ciętą ripostą, ale Magnus mu to skutecznie uniemożliwił, dołączając się do rozmowy.
- Myślę, że Aaron ma rację - wyznał, przez co spoczęły na nim zdziwione spojrzenia przynajmniej trzech spośród znajdujących się w salonie osób. Magnus nigdy wcześniej nie przyznał chłopakowi racji, a przynajmniej nie w tak bezpośredni sposób. - Nie patrzcie na mnie tak, jakby wyrosła mi druga głowa - zaśmiał się. - Też uważam, że powinniśmy zostawić to tak, jak jest. Niepotrzebne nam żadne nowe problemy, a tak by się pewnie skończyło to, gdybyśmy ponownie zaczęli się w tym grzebać. Mówiłem już wcześniej, że zależy mi na tym, by się jej pozbyć. To, co napisała w liście, jest prawdą. Mamy już wystarczająco dużo informacji na jej temat, wywiązała się ze swojej części umowy, więc my też musimy to zrobić. Obiecaliśmy, że umożliwimy jej powrót do swojego wymiaru i Alec swoją stelą to uczynił - powiedział, na co Nocny Łowca chciał od razu wtrącić i najpewniej zacząć się tłumaczyć, że nie chciał, by jego rzecz trafiła w jej ręce. - To nic, Alec - przyznał Bane i pogłaskał go po policzku. Skutecznie przewidział to, co ten chce powiedzieć. - Nawet się cieszę, że właśnie w ten sposób się to wszystko skończyło. Bez żadnych kłótni, walki czy innych tego typu rzeczy. Po prostu zniknęła i nigdy więcej się nie pojawi. Dla mnie to świetna perspektywa - dodał z uśmiechem i przeciągnął się, wyglądając w tym momencie jak ktoś naprawdę zrelaksowany i szczęśliwy.
Cate poparła jego słowa skinieniem głowy, co też po chwili uczyniła reszta towarzystwa. Trudno było się z nim nie zgodzić, kiedy widziało się jego twarz, która już od dłuższego czasu nie wyglądała w ten sposób. Helissa dała im wszystkim w kość i teraz nareszcie będą mogli odpocząć. Koniec z ciągłym strzeżeniem jej pokoju, koniec z zarwanymi nockami i koniec z tajemnicami. Czego chcieć więcej?
Siedzieli jeszcze dłuższy czas i rozmawiali na przeróżne tematy, ale jak to zawsze jest, to co dobre szybko się kończy. Alec z Aaronem musieli wracać do Instytutu, bo już zbliżała się pora kolacji, a nie mieli najmniejszej ochoty opuszczać kolejnego posiłku. Jego śladem ruszyli również przyjaciele Magnusa, który z zadowoleniem stwierdzili, że nareszcie porządnie się wyśpią, kładąc się do własnego łóżka.
- Taak - zaśmiał się Magnus. - Nie chcę być nieuprzejmy... - zaczął.
- Ale moglibyście już iść - zakończył za niego Ragnor i wszyscy się roześmiali.
- Ty nie musisz - rzucił jeszcze czarownik do swojego chłopaka i uśmiechnął się ciepło. - Możesz zostać.
- Muszę - odpowiedział mu Alec. - Tobie też przyda się chwila relaksu i dużo więcej chwil snu - zaśmiał się.
Magnus kiwnął głową i patrzył, jak jego znajomi i Aaron ruszają w stronę wyjścia, dając im tym samym chwilkę na prywatną rozmowę.
- Z tobą bym się zrelaksował z bardziej przyjemny sposób - wymruczał mu do ucha, całując w szyję.
- Nie wątpię - przyznał szczerze Lightwood, przez chwilę, jedną, malutką, rozważając pozostanie w jego mieszkaniu. Szybko jednak pokręcił głową i wyznał:
- Nie będę ci już przeszkadzał. Naprawdę musisz wypocząć. Poza tym Aaron na mnie czeka, też już się muszę zbierać - wyjaśnił i pociągnął swojego chłopaka za rękę rękę stronę korytarza, gdzie już wszyscy stali. - Kiedy wracasz do Instytutu?
- Jak najszybciej. Nie ma, co zwlekać - odpowiedział mu dokładnie w tym momencie, w którym dołączyli do reszty towarzystwa. - Dzięki wszystkim - podał dłoń Rangorowi i Aaronowi, z tym drugim utrzymując dłuższy kontakt wzrokowy niż powinien, a Cate pocałował w policzek. - Nie wiem, co bym bez was zrobił - dodał z uśmiechem i objął Aleca w pasie.
Lightwood pocałował go szybko w usta i pierwszy wyszedł z jego mieszkania, rzucając jeszcze, że zadzwoni jutro rano. Jego śladem ruszyła cała reszta, zostawiając Magnusa samego. Bane szybkim ruchem ręki posprzątał całe mieszkanie. Rzucił jeszcze czary ochronne na były pokój Helissy, co zrobił bardziej z przyzwyczajenia niż z chęci obrony przed czymkolwiek i udał się do swojej sypialni na zasłużony odpoczynek. Nie pamiętał już, kiedy ostatnio mógł delektować się taką ciszą.
Nocni Łowcy pożegnali się z przyjaciółmi Magnusa już po wyjściu z jego kamienicy, bo okazało się, że szli w dwie zupełnie inne strony. strony ten właśnie sposób Alec i Aaron zostali sami. Na zewnątrz zaczęło się już robić ciemno, ale im to nie przeszkadzało. Byli w końcu Nocnymi Łowcami, do takich warunków byli przyzwyczajeni. Przez dłuższy czas żaden z nich się nie odzywał. Oboje cieszyli się ciszą, która była dla nich w pewnym stopniu kojąca. Po wydarzeniach ostatnich godzin naprawdę przydałaby im się długa odprężająca kąpiel i przynajmniej kilka godzin porządnego snu. W ten właśnie sposób Alec miał zamiar spędzić najbliższy czas. Miał nadzieję, że nikt mu nie będzie w tym przeszkadzał.
- Nie powiesz nikomu, co? - zapytał, nie chcąc iść w zupełnej ciszy.
Miał wrażenie, że wraz z upływającym czasem robi się ona coraz bardziej niezręczna.
- Ile razy mam to jeszcze powtarzać? - westchnął głęboko i wbił ręce w kieszenie swojej kurtki. - Mam gdzieś to, co się wydarzyło u twojego chłopaka. Poszedłem tam za tobą tylko i wyłącznie dlatego, że miałem dość siedzenia w tym nudnym Instytucie. Nie ma tam nawet żadnej konkretnej osoby, z którą mógłbym porozmawiać - przyznał, nie przejmując się, że obraża w ten sposób swojego towarzysza.
Alec zerknął na niego z boku, chcąc zobaczyć, czy ten mówi poważnie. Nie wziął sobie jego słów do serca, bo wiedział, że właśnie tak Aaron zawsze się zachowuje. Jak zwykle próbuje wszystkich od siebie odepchnąć, udając, że nie ma to dla niego znaczenia.
- Zawsze możesz pogadać ze mną - powiedział i od razu spoczęło na nim zdziwione spojrzenie blondyna. - No wiesz - zawahał się. - Jak byś już tak naprawdę naprawdę nie miał, co robić. Służę pomocą. Może uda nam się znaleźć jakiś wspólny temat - jakoś z tego wybrnął, śmiejąc się cicho.
- Taa, już to widzę - odpowiedział ten z ironią. - Zdecydowanie bardziej wolę chodzić za tobą do mieszkania twojego chłoptasia. Tam się więcej dzieje.
- Nie nazywaj go tak, ma imię - przewrócił oczami. Aaron bardzo często używał tego określenia względem Magnusa. - I nie licz na to, że jeszcze kiedyś tam pójdziesz - dodał w ramach wyjaśnienia. - Nie dopuszczę już do takiej sytuacji.
- Jakbyś miał coś do gadania - prychnął blondyn. - Może twój chłoptaś sam mnie zaprosi? - rzucił, wzruszając ramionami.
Nie mówił tego poważnie, chciał go tylko sprowokować.
- Możesz sobie pomarzyć. Jak już sam wspomniałeś, Magnus to mój chłoptaś - celowo zaakcentował dwa ostatnie słowa.
- Dobra, dobra - zaśmiał się. - Chowaj pazurki, Alec. Żartowałem.
Alec posłał mu karcące spojrzenie, ale już nic nie powiedział. Chciał dodać coś, co dotyczyło chłopaka, z którym kiedyś to widział, ale wolał go nie prowokować. Aaron dziwnie reagował na samo jego wspomnienie, więc raczej nie byłby skory do prowadzenia rozmowy na jego temat.
- Dlaczego nie było tam twojego rodzeństwa? - zapytał blondyn, kiedy już byli blisko swojego celu. - Nikt nawet o nich nie wspomniał - przypomniał mu.
Czarnowłosy wzruszył ramionami.
- Nie wiedzieli o niczym. Miałem nikomu nie mówić - wyjaśnił. - Nie było sensu ich w to mieszać.
- Ohoho - zagwizdał pod nosem Aaron. - Z każdą mijaną minutą robisz się coraz bardziej intrygujący, Lightwood. Masz jeszcze jakieś tajemnice, którym chciałbyś się podzielić? - zapytał konspiracyjnym szeptem. - Te brudne też się liczą.
Alec spojrzał na niego z wyraźną kpiną w oczach.
- Nawet jeśli to i tak bym ci ich nie zdradził. Zapomnij - prychnął. - A z Izzy i Jacem... To nie jest tak, że to przed nimi ukrywam. Po prostu...
- Po prostu to przed nimi ukrywasz - zaśmiał się blondyn.
Nie było innego wytłumaczenia.
- Nieważne. Już wszystko skończone i nie ma, co o tym gadać. Ty nikomu nie powiesz i ja również. Temat zakończony - podsumował, kiedy przekroczyli próg Instytutu.
- Czyli co? - zapytał Aaron. - Nie rozmawiamy o tym.
- Dokładnie - zgodził się Alec i uśmiechnął delikatnie. - Miło mi, że się rozumiemy.
Blondyn prychnął i ruszył w stronę schodów, nie przejmując się już chłopakiem, z którym jeszcze chwilę temu rozmawiał. Alec z kolei skierował swoje kroki do kuchni. Miał ochotę się czegoś napić. Po drodze minął kilkoro znajomych, z którym zamienił parę zdań, po czym nareszcie dotarł do swojego celu. Zgarnął z lodówki butelkę swojego ulubionego soku i wycofał się z pomieszczenia, by udać się do swojego pokoju. Do kolacji mieli jeszcze chwilę, więc postanowił się chociaż na kilka minut położyć. Uniemożliwił mu to jego brat, który złapał go w salonie.
- Cześć, Alec - powiedział głośno, a w jego głosie można było wyczuć wyraźną ironię. Czarnowłosy spojrzał mu prosto w oczy, nie mając pojęcia, o co może mu chodzić. - Co ty tutaj robisz?
- Mieszkam? - odpowiedział odrobinę niepewnie.
- Ach, no tak - zaśmiał się Jace. - Zupełnie zapomniałem - żachnął się. - Wybacz, mój błąd.
- Słuchaj, nie wiem... - zaczął i zobaczył, że mijają ich osoby, które z pewnością nie powinny były słyszeć ich wymiany zdań. - Możemy przejść w jakieś inne miejsce? Nie chcę tu rozmawiać - przyznał szczerze.
Jace wzruszył ramionami i przeszedł wgłąb korytarza, kierując się do biblioteki. Kiedy już znaleźli się tam oboje, odwrócił się do swojego brata, oczekując pewnie jego odpowiedzi.
- Nie wiem, o co ci chodzi - zakończył swoją wcześniejszą myśl. - Nie mam pojęcia, dlaczego jesteś taki sarkastyczny. Co cię ugryzło?
Jace poszedł do okna i po chwili namysłu usiadł na krześle przy biurku. Alec zajął miejsce naprzeciwko niego, po drugiej stronie. Oboje siedzieli swobodnie, wpatrując się w tego drugiego.
- Nic mnie nie ugryzło - odparł blondyn, ale w jego głosie nie można było dostrzec żadnej zmiany. W dalszym ciągu nic się nie poprawiało. - Po prostu zdałem sobie z czegoś sprawę - przyznał szczerze.
- Z czego? - zapytał Alec, nie wiedząc, jak ma z nim postępować. Nie chciał go jeszcze bardziej zirytować, a wiedział, że swoją niewiedzą może to zrobić. Jace rzadko kiedy myślał racjonalnie. - No słucham.
- Gdzie byłeś? - usłyszał w odpowiedzi.
Jace najwyraźniej nie był skłonny, by tłumaczyć mu swoje zachowanie. Odpowiedział pytaniem, co nie świadczyło dobrze. Unikał prostych odpowiedzi.
- U Magnusa - odrzekł Alec, nie zamierzając utrudniać.
I tak nie miał pojęcia, do czego ten zmierza. Wolał być z nim szczery.
- Co robiliście? - chciał wiedzieć Jace.
Tym pytaniem zbił czarnowłosego z tropu. Nigdy nie wypytywał go o takie  rzeczy, bo nie było po temu żadnego powodu. To raczej Izzy zawsze chciała wiedzieć, co robił z Magnusem. Poza tym on nie gadał z nim o Clary.
- A co mieliśmy robić? - zdziwił się. - To mój chłopak.
Jace uniósł brew. Już od jakiegoś czasu podejrzewał, że jego brat się zmienił, ale dopiero teraz zauważył, czego ta zmiana dotyczyła. Wcześniej nawet przy nim czy Izzy nie potrafiłby się przyznać do tego, że jest gejem, a tym bardziej do tego, że Magnus to jego chłopak.
- To nie jest odpowiedź - wspomniał.
- Ty mi też wcześniej nie odpowiedziałeś - odparł. - Co się dzieje, Jace? - spróbował jeszcze raz, ale i tym razem nie doczekał się jakiejkolwiek reakcji, dlatego zaczął z westchnieniem: - Byliśmy na spacerze. Później wróciliśmy do niego i coś zjedliśmy. Gadaliśmy - zamyślił się. - Przyszli jego znajomi, posiedzieliśmy razem przez chwilę - dokończył z miną bez wyrazu.
Nienawidził go okłamywać, dlatego tym razem po prostu naciągnął bądź ominął kilka faktów. Nie mógł mu powiedzieć, co dokładnie działo się w mieszkaniu Bane'a i miał nadzieję, że Jace nie wyczuje nic dziwnego w jego zachowaniu.
- To tyle? - dopytał blondyn jakby nieufnie. - Czy robiliście coś jeszcze...?
Alec wstał z krzesła i podszedł do jednego z regałów.
- Jejku, Jace - westchnął. - A czy ja wypytuję cię, co dokładnie robisz z Clary, kiedy u niej jesteś? - zapytał odrobinę podniesionym głosem.
- Dlaczego się denerwujesz?
- Nie denerwuję się - odparł już spokojniej. Odetchnął dwa razy i dopiero kontynuował. - Po prostu nie wiem, do czego zmierzasz. Dziwnie się zachowujesz - przyznał.
- Najwyraźniej nie ja jeden - prychnął w jego stronę i przewrócił oczami. Już na niego nie patrzył. Wpatrywał się za to w papiery leżące na biurku. Ktoś je musiał tu zostawić. Widział zagadnienia, które ostatnio poruszali na zajęciach. - Ukrywasz coś.
- Co niby ukrywam, co? - spytał z politowaniem.
- Nie wiem, ale wiem, że tak jest. Jesteśmy parabatai. Nie zapominaj o tym.
Alec oparł się o jeden z regałów i obrócił się w jego stronę. Nie miał zamiaru się z nim kłócić. Myślał, że skoro rozwikłali sprawę z Helissą, będą mieli teraz spokój. Że on będzie miał spokój. Magnus wróci do Instytutu i znowu będzie tak jak było jeszcze jakiś czas temu.
- Nie zapominam. Po prostu teraz... kiedy jest Magnus... - zaczął, ale tak naprawdę nie miał pojęcia, jak mu przekazać to, co chciał powiedzieć.
- Spędzasz z nim bardzo dużo czasu - powiedział w pewnym momencie blondyn.
- O to ci chodzi? O to, że spotykam się z Magnusem? - to co naprawdę zbiło z tropu. Nie miał pojęcia, że to dla niego problem. Przecież... - Nie wiedziałem, że ci to przeszkadza. Dobrze wiesz, że Magnus... kurde, Jace - zakręcił się. - Wiesz, jak wygląda sytuacja. Nigdy nie miałem nikogo takiego jak on. Dlaczego nagle stało się to dla ciebie problemem? Ty możesz mieć Clary, ale ja Magnusa już nie? - teraz szczerze się zezłościł.
Przecież to nie trzymało się kupy! Dlaczego inni mogą znaleźć szczęście, a on nie?!
- Nie o to mi chodzi! - przerwał mu blondyn. - Wiesz, że nie mam z tym żadnego problemu. Magnus... - zaczął, ale zaraz przerwał. Nie miał pojęcia, co powiedzieć. - Nie wiem dlaczego, ale pasujecie do siebie i każdy, kto spędziłby z wami chociaż chwilę, śmiało mógłby to stwierdzić. Tylko dlaczego musisz spędzać z nim każdą wolną chwilę? Dlaczego masz jakieś tajemnice?
- Nie powiesz mi chyba, że ty i Clary nie macie spraw, o których rozmawiacie tylko i wyłącznie między sobą? - zdziwił się. - I dlaczego nie mam spędzać z nim czasu? To mój facet. Poza tym większość czasu spędzam tutaj. Trenuję, jeśli byś nie zauważył. To pochłania większość mojego czasu. To normalne, że przynajmniej chwilę chcę spędzić w obecności Magnusa. Nasz związek nie trwa długo i na razie dopiero się poznajemy. Nie wiem, czy chcesz o tym słuchać, ale strasznie mnie intryguje. Nigdy nie spotkałem takiego faceta i to, że czasami wychodzą jakieś tajemnice, jeszcze bardziej mnie nakręca - dopowiedział, ale już na niego nie patrzył.
Nie mógłby mówić mu takich rzeczy prosto w twarz. I tak już zdawał sobie sprawę z tego, że jest pewnie cały czerwony.
- Oczywiście, że mamy, ale rozmowa nie dotyczy mnie i mojej dziewczyny. Odczep się od Clary - powiedział, siląc się na spokój.
- Więc ty odczep się od Magnusa!
- Dobra, jak chcesz - uniósł ręce w geście pojednania. - Chodzi mi o to, że jesteśmy parabatai. Nigdy nie mieliśmy przed sobą tajemnic. Rozmawialiśmy o wszystkim - westchnął. - Poza tym jesteśmy braćmi. Rozumiem, że masz chłopaka i naprawdę się z tego cieszę. Zasługujesz na szczęście jak nikt inny - wyznał. - Obiecaj mi po prostu, że nie oddalimy się od siebie - zakończył niemrawo.
Początkowo Alec znowu chciał powiedzieć coś niemiłego, ale po ostatnim zdaniu już nie potrafił. Nie mogłoby mu to przejść przez gardło. Uśmiechnął się delikatnie.
- Tylko się nie rozpłacz - prychnął.
Jace przewrócił oczami i zrobił krzywą minę.
- Lepiej się przymknij, bo możesz oberwać - ostrzegł go.
- Myślisz, że się ciebie boję? - zapytał Alec z kpiną w głosie. - A jeśli za mną tęsknisz, mogłeś po prostu powiedzieć.
- To nie jest śmieszne - zmrużył oczy, ale nie zrobiło to żadnego wrażenia na jego bracie. - Zmieniłeś się, Alec.
Lightwood westchnął i wzruszył ramionami.
- Nie jesteś jedyną osobą, która mi to mówi - przyznał szczerze.
- I nie martwi cię to? - chciał wiedzieć blondyn.
- A czy jest to problemem? Czy ta moja zmiana - podkreślił ostatnie wyrazy - działa jakoś niekorzystnie? I czy znowu jest w to zamieszany Magnus.
- W pewnych kwestiach na pewno miał duży wkład - zaakcentował słowo wkład i poruszył zabawnie brwiami. - Wcześniej mówiłeś nam o wszystkim. Jeśli cię coś dręczyło i chciałeś się wygadać, szedłeś do Izzy. Jeżeli wolałeś to przemilczeć i się wyżyć, przychodziłeś do mnie. Razem chodziliśmy do sali treningowej i ci to pomagało. Znam cię jak nikt inny.
- Nie rób ze mnie takiej ofiary - zaśmiał się. - Wiesz, że takie sytuacje nie często miały miejsce.
- Zgoda. Co najwyżej kilka razy na rok - przyznał. - Ale się liczy!
Alec pokręcił głową i uśmiechnął się pod nosem.
- Zrozum, że teraz już mam osobę, której mogę zatruwać życie - powiedział. - Wam odpuściłem i powinniście się z Izzy z tego cieszyć. Szczerze mówiąc, mam wrażenie, że namówiła cię do tego, byś ze mną pogadał - dodał, co nie doczekało się odpowiedzi. Widział jednak wzrok Jace'a i wiedział, że miał rację. - Moglibyście zostawić mnie w spokoju. Co was tak interesuje moje życie towarzyskie?
- Może to, że wcześniej go nie miałeś? - zapytał blondyn z szerokim uśmiechem. - Mi to wisi.
- Jasne - prychnął. - I właśnie dlatego byłeś na początku taki wściekły. Wiem, co oznacza twój sarkastyczny ton - zaśmiał się.
- Bo dawno nie mieliśmy okazji pogadać - przyznał. - Kurde, zaczynam dziwnie gadać - dodał po chwili.
- Masz rację - zgodził się z jego wypowiedzią.
- To wszystko przez ciebie. Nasz mały Alec tak szybko dorasta - powiedział przesłodzonym głosem.
- Nie zapominaj, że jestem od ciebie starszy - przypomniał mu, celując w niego palcem wskazującym. - I w każdej chwili mogę ci spuścić łomot.
- Ooo - zaśmiał się. - I wrócił mój kochany brat. Mocny tylko w gębie.
- Mówiliśmy o mnie - zaśmiał się. - Nie o tobie.
- Ale zabawne - skwintował z uśmiechem.
Był zadowolony z tego, że wyjaśnili sobie parę kwestii i znowu jest okej. Musiał mu powiedzieć, co o czym myśli, bo prędzej czy później i tak by wybuchł. Alec oczywiście, jak na dobrego brata przystało, nie zraził się jego humorem i jakoś dobrnęli do końca. Mogli się teraz w spokoju udać się na kolację.

***

Aaron udał się do swojego pokoju i od razu rzucił się na łóżko. Nie marzył o niczym innym, jak o chwili spokoju. Jego mózg pracował w mieszkaniu Bane'a na pełnych obrotach i przydałby mu się odpoczynek. Zanim jednak zdążył zasnąć, podciągnął się na łokciu i jakoś dotarł do łazienki. Prysznic bardzo mu pomógł i rozbudził, przez co nie miał już takiej ochoty na to, by zasypiać. Mógł więc rozłożyć się wygodnie i poczekać na kolację, nie robiąc nic innego jak wpatrując się w sufit. Przypomniał sobie rozmowę, jaką przeprowadził dzisiaj z Aleciem i przez chwilę zastanawiał się, czy to co mówił czarnowłosy, było prawdą. Szybko jednak odegnał te myśli. To nie była odpowiednia pora. Ba! Nigdy nie będzie odpowiednia pora. Nie musiał się z nikim gadać, a tym bardzie się zwierzać. Jeszcze tego mu brakowało! Tak sobie wypalił, żeby podtrzymać rozmowę, a ten od razu...
Potok jego myśli został szybko przerwany przez dzwoniący telefon. Nie miał pojęcia, kto mógłby do niego dzwonić i szczerze mówiąc, na myśl przychodziła mu tylko jedna osoba, ktorej imię zobaczył na wyświetlaczu. Uśmiechnął się odruchowo, ale zaraz przybrał obojętny wyraz twarzy, kiedy tylko zdał sobie sprawę z tego, że się szczerzy. Dobrze, że nikt tego nie widział. Dzięki temu mógł udawać, że nic takiego nie miało miejsca.
- Jason? - zapytał w ramach przywitania. To, co usłyszał w odpowiedzi, sprawiło, że już nawet nie miał ochoty się uśmiechać. - Gdzie jesteś? - zapytał, a jego głos brzmiał bardzo surowo.

25 komentarzy:

  1. Pierwsza! Rozdział super ❤ tylko jedno pytanie. Czemu muszę czekać tyle na następny!?
    Już się nie mogę doczekać! Pisz kobieto pisz ❤
    PS:Czekaaam na duuuuuużo słodkiego... ❤
    *Bieggan*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejuśku, jak szybciutko ;))
      Następny za tydzień, nie tak długo. Dziękuję bardzo i ściskam cieplutko :** ♡♡

      Usuń
    2. Czekam czekam i mam nadzieję, że się doczekam 😊❤ Jason? W takim momencie?! Znowu?! Tak jak w 6 odc kiedy zadzwonił telefon. Gratuluje perfekcyjnego wyczucia czasu na przerwanie ❤❤

      Usuń
    3. Racja racja :D Dziękuję bardzo haha ♡
      PS czy tylko mnie zirytował ten telefon? czekałam na odpowiedź Aleca!

      Usuń
  2. Booski rozdział ;-) <3 jestem nowa czyteliczka i bardzo ciesze sie ze trawilam na twojego bloga. Jestes niesamowita :-* czekam z niecierpliwoscia na kolejne fascynujace rozdziały ;-)
    *Wolfi*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam nową czytelniczkę :*
      Dziękuję bardzo. To miłe! Cieszę się, że ci się podoba. Do następnego! ♡

      Usuń
  3. Znowu!!! Rozdział boski, ale czemu w takim momencie???! Co tam się stało???! Nie wytrzymam tego tygodnia i zgaduję, że dałoby się wstawić rozdziału troszeczkę wcześniej? Żartuję!!! Twój blog jest najlepszy i jestem wierną czytelniczkom. Standardowo veny, czasu i nowego rozdziału z Jaronem!!! PS. Nie myślałaś może, żeby dodać do zakładki bohaterowie Aarona i Jasona? Ślicznie by tam wyglądali ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wytrzymasz, wytrzymasz. Nie jesteś sama :D
      Rozdziału niestety nie dodam wcześniej, ale wierzę że Cię to nie zniechęca i dotrwasz do poniedziałku.
      Myślałam o tym i już niedługo chyba wezmę się za ogarnięcie bloga. Na razie nie mam na to czasu :(
      Dziękuję bardzo i ściskam cieplutko :*
      PS wiem, że jestem zła.

      Usuń
  4. Aaaaa, znowu !!!! Dlaczego w takim momencie ?! Rozdział świetny , fajnie ze ten wątek z helissą się już skończył i Mags będzie mógł wrócić do Instytutu . Mam nadzieję że wydarzenia , które nastąpią po telefonie Jasona doprowadzą do poinformania go przez Arona o świecie cieni ....
    PS życzę Ci dużo weny i czasu :*****
    -A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Helissa nam trochę namieszała, ale to przecież nic złego, prawda? Magnus odpocznie i wróci do Aleca. Podejrzewam, że będzie chciał to zrobić jak najszybciej ;)
      Dziękuję bardzo :*

      Usuń
  5. "- Zawsze możesz pogadać ze mną - powiedział" I właśnie kiedy to czytałam szczerzyłam się jak głupia. :D Dobra przyznaje nadal to robię hehe :P Uuuu Jason jest o coś zły :D I wreszcie Jace kocham cię za to. Czekałam tylko na koniec lekcji abym mogła to przeczytać :D
    Ps. Ostatni odc Shadowhunters był boski tyle Maleca <3
    Pps. Ogólnie to w jakim mieście mieszkasz ? :D Jestem ciekawa , ja okolice Bydgoszczy :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego? Jestem ciekawa powodów twojej reakcji. Co się dzieje w twojej główce, moja droga? ;))
      Dziękuję bardzo (nawet jeśli przeze mnie nie uważasz na lekcji) :*
      PS zgadzam się. Odcinek bardzo mi się podobał. Czekam na kolejny :D
      PPS zachodniopomorskie

      Usuń
    2. Cieszę się bo moje AlecxAron Bff is real coraz bardziej <3 :D

      Usuń
  6. Kończenie w takim momencie - grzeszysz dziewczyno❤💖💜. Mam nieoparte wrażenie, że ten tydzień zleci mi niewiarygodnie szybko❤. Dzięki Tobie i czekaniu na nowy rozdział. Jestem strasznie ciekawa co też się stało z moim ukochanym Jasonem (dobrze nie z moim - Aarona, ale mam nadzieję, że on szybko zrozumie, że czuje do Niego coś więcej :D). Zaczynam się martwić co będzie kiedy Aaron będzie musiał wyjechać:(. Alec - Jace - fenomen!!! I jeszcze mam pytanie: Czy to "Gdzie jesteś?" Aarona to było bardziej wściekłe, przerażone czy zatroskane? Wiem, że napisałaś, że powiedział to surowo, ale nie mogę sobie wyobrazić pod jakim kątem to mówił. Chyba trochę długo:D Życzę zdrowia, veny, i Internetu💖 *Sówka* PS. Jeśli miałabyś ochotę wrzucić rozdział wcześniej to jestem na TAK❗❗❗❤

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, zgniję w piekle :*
      Ja mam z kolei nadzieję, że nie minie aż tak szybko. Już od dawna czas płynie u mnie niewiarygodnie szybko, z czego nie jestem zadowolona. Jeszcze tylko dwa miesiące i kończę szkołę, co mnie przeraża. Chyba nie jestem na to gotowa. No ale nic. Wyjazdem Aarona się nie przejmuj ;)
      Jego pytanie było takie jakby... kurde, nie wiem, jak to napisać. Poważne, wściekłe i jednocześnie... Tak jakby go za coś karcił. Mam nadzieję, że tym razem zrozumiale ;))
      Dziękuję bardzo i przesyłam buziaki :** ♡♡

      Usuń
  7. Popełniłaś grzech zakańczając w tym momencie. Ale za pozostałą część rozdziału ja, Vera, odpuszczam ci go w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
    Jeeeej, Magnus wraca do Instytutu! Wiadomość rozdziału! Po końcówce stwierdzam, że zbliża się rozdział pełny Jarona. Nareszcie! Ale ledwo Magnus zadzwonił do Aleca, bo coś się złego stało. I teraz powtórka z rozrywki. Chyba. No ale musi się coś dziać, i chwała ci za to, że tak jest. Może Aaron wreszcie się dowie co to miłość, a nie tylko te brudne myśli... :-)
    Całusy i do nexta <3
    ~Vera<33

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaron jest... hmmm. Ciężki w obyciu. Zobaczymy, co tam z nim będzie. Każde opowiadanie potrzebuje akcji ;))
      Dzięki ci, droga Vero (jak to się odmienia?!) za odpuszczenie win. Biję pokłony.
      Dzięki bardzo i do następnego! :* ♡♡♡

      Usuń
  8. Może na początek napisze o poprzednim rozdziale bo mnie niestety ominęło :( ale już jestem i napiszę, że był zajebisty. Na początku myślałam, że znowu będzie takie sranie w banie, że wiesz, tylko gadają i tyle, ale bardzo mnie miło zaskoczyła końcówka :D No i wgl było superowo. A teraz zajmę się tym rozdziałem. :P Wow. To słowo w sumie daje dużo, ale i tak nie przekazuje wszystkiego XDD Ta rozmowa z Jace'm... Nie do końca kumam o co chodzi... czy o to, że Jace tęsknił za Alec'iem, czy o to, że Jace'owi przeszkadza ich związek... bardziej stawiam na to drugie bo raczej wątpię żeby mu to przeszkadzało XDD ale jak coś to mnie oświeć moja droga :) a druga sprawa dotyczy Aarona, który już leci z pomocą do Jason'a bo temu coś się stało. Jakie to słodkie...<3 nie. ENOO XDD Żarteł XDDDDD
    Tak czy siak nie mogę się doczekać następnego rozdziału :)) :P :D :* :] :} :3 XDDDD
    I standardowo: czasu, veny, internetu i wgl, wgl wszystkiego :) XDDD
    Kaczor*
    PS. Zauważyłam, że moje komentarze na tym blogu są dłuższe niż moje wypracowania z polskiego XDDD Co mnie trochę chyba powinno niepokoić, nie sądzisz? XDDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo, że Cię pozytywnie zaskoczyłam. Po to jestem, prawda? ;)
      Żarteł XD
      Dziękuję bardzo i przesyłam buziaki :*
      PS a gdzie tam! Nie przejmuj się tym. Mi to nie przeszkadza :D Może twoja pani od polskiego byłaby niezadowolona, ale na szczęście ja nią nie jestem :D

      Usuń
  9. Rozdział super <3 Na prawdę podziwiam Cię, bo opowiadanie jest już dość długie a Ty wciąż masz pomysły, żeby je kontynuować :D
    Pisz dalej, dużo weny.

    PS. Mogę zamieścić chamską reklamę? Też piszę o Alecu i Magnusie, ale zaczęłam stosunkowo niedawno, więc jeśli ktoś byłby zainteresowany to http://maleclovemagnusandalec.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc, to jest moje pierwsze opowiadanie, które publikuję i nie myślałam, że będzie takie rozbudowane. Już jest tyle rozdziałów, a w mojej głowie jeszcze trochę pomysłów :D Piszę, piszę; ))
      Dziękuję bardzo ♡♡♡
      PS pewnie, że możesz. Sama chętnie zerknę ;)

      Usuń
  10. Hej hej hej :) z przyjemnością pragnę poinformować, że wracam do blogosfery :D
    Reaktywacja http://hogwartmynewschool-drastine.blogspot.com/ już nastąpiła :D
    Zapraszam serdecznie na pierwszy rozdział pt.: "Niech się wstydzi ten, kto widzi" oraz do zakładki "Występują" gdzie przedstawieni są bohaterowie :)
    Pozdrawiam serdecznie i przepraszam za spam
    Annabeth

    OdpowiedzUsuń
  11. Rozdział boski! Mam nadzieję, że Jasonowi nic poważnego się nie stało, miałam przez chwilę dziwną myśl, że został ugryziony przez wilkołaka i się w niego zmieni, ale na pewno wymyślisz coś innego, takiego niespodziewanego. :D Zazdroszczę ci, że masz taki talent do pisania i wymyślania historii. Ja nie umiem pisać i mi to nie wychodzi :( No i w ogóle mam nadzieję, że będziesz prowadziła ten ff jak najdłużej :D I yey! W końcu Alec wrócił do instytutu i jeszcze rozmawiał z Jacem :) Bardzo fajnie ci to wyszło. Niestety czytam to dopiero dzisiaj, mam zbyt mało czasu na wszystko! Też tak masz?
    Weny ;*
    ~ Kocica

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już jutro będziesz mogła dowiedzieć się, co się stało z Jasonem i dlaczego Aaron zareagował tak, a nie inaczej.
      Czy mam talent do pisania? Nie mam pojęcia. Ale dziękuję ;))
      Będę pisała jeszcze trochę, więc nie masz co się martwić. A jak zakończę Maleca, mam zamiar zacząć publikować moje inne opowiadania. Wszystko zależy od tego, jak zostanie odebrane to opowiadanie, ale jak na razie jestem mega zadowolona. Dostaję wiele pozytywnych komentarzy, więc chyba póki co nie będę przestawać pisać.
      Dziękuję bardzo raz jeszcze i zgadzam się w stu procentach. Mało czasu na cokolwiek. Buziole :** ♡

      Usuń